wtorek, 24 grudnia 2024

Początek nowej sagi - Wielka Kolumbia

Otwieram niniejszym nowy cykl, nazwijmy go kolumbijskim. Rozważałem kilka opcji i na koniec uznałem, że ta jest najlepsza. Najlepsza, bo po pierwsze, daje spore możliwości, a po drugie, wymaga tylko nieznacznej "modyfikacji" realnej historii. Czy to był dobry wybór, ocenicie sami.

JKS

Wielka Kolumbia - wprowadzenie cz. I

Oficjalna nazwa państwa: Federacja Wielkiej Kolumbii

Data powstania:                  17.12.1819

Ustrój polityczny:                 państwo federacyjne

Powierzchnia:                     4 798 131 km2

Ludność:                            19 170 607 osób (stan na rok 1919)

Stolice:                                Lima i Bogota

Język urzędowy:                 hiszpański

Waluta:                               1 bolívar = 100 centimos

Historia

Federacja Wielkiej Kolumbii powstała w roku 1819, na skutek połączenia się republik Kolumbii i Wenezueli. Pierwszą stolicą państwa była Bogota, a pierwszym Prezydentem Federacji Simón Bolívar. W roku 1821 do federacji dołączyła Panama (początkowo, jako prowincja Kolumbii; jako autonomiczna republika związkowa od roku 1855), a rok później Ekwador (początkowo, jako kolumbijska prowincja Quito; jako autonomiczna republika związkowa od roku 1824). Podstawowym dokumentem określającym ustrój federacji była tzw. Konstytucja z Cúcuty z dnia 30.08.1821 r.
Boliwia, po oderwaniu się od Peru (a dokładniej Wicekrólestwa La Platy), uzyskała niepodległość w roku 1826. W latach 1828-29, Wielka Kolumbia toczyła wojnę z Peru. Po zwycięskiej dla Wielkiej Kolumbii bitwie na wzgórzu Tarqui, zbuntowane peruwiańskie wojsko obaliło prezydenta José de La Mar. Od tego momentu, Peru pogrążyło się w anarchii, czego skutkiem był podział państwa na dwie republiki; Górnego i Dolnego Peru. Wykorzystując tę sytuację, w roku 1836, Boliwia pod wodzą swego prezydenta Andrésa Santa Cruz zajęła Peru, po czym proklamowana została Konfederacja Peruwiańsko-Boliwijska. Twór ten przetrwał tylko do roku 1839; po przegranej wojnie z Chile i Argentyną (1836-39), Konfederacja się rozpadła. Jeszcze w tym samym roku (1839), obawiając się dalszych nieprzyjaznych kroków ze strony Chile i Argentyny, Boliwia oraz połączone już Peru, przystąpiły do Federacji Wielkiej Kolumbii.
Tak znaczne rozszerzenie Federacji, wymagało zmian we wciąż obowiązującej Konstytucji z Cúcuty. Nowa konstytucja, zwana Konstytucją z roku 1841, wyznaczyła dwie stolice Federacji; na siedzibę władz wykonawczych (Prezydent Federacji i Rząd Federacji) wybrano Limę, a siedzibą najwyższych władz ustawodawczych i sądowniczych (Senat, Izba Reprezentantów Federacji oraz Trybunał Federacji) pozostała Bogota. Dokonano również zmian w ordynacji wyborczej oraz zmodyfikowano podział kompetencji pomiędzy władzami federalnymi a władzami poszczególnych republik związkowych. Lata 1841-1914, to okres stabilizacji oraz znacznego wzrostu demograficznego i ekonomicznego. Istotne dla tego okresu są próby przekopu Przesmyku Panamskiego (zakończone bankructwem prace Compagnie Universelle du Canal Interocéanique 1881-89), oraz uwieńczone powodzeniem przedsięwzięcie amerykańskie (1904-1914, oficjalne otwarcie Kanału 1921). Dzierżawa od roku 1903 terenów tzw. Strefy Kanału Panamskiego, przyczyniła tak Republice Panamy, jak i całej Federacji sporej ilości „twardej” waluty, co umożliwiło znaczący wzrost importu najnowszych ówcześnie technologii. W pewnych, skłaniających się ku nacjonalizmowi, kręgach politycznych Federacji, zastrzeżenia budziła amerykańska kontrola Strefy Kanału Panamskiego, jednakże przeważyły korzyści ekonomiczne oraz polityczne, wynikające z dobrych stosunków z USA. W roku 1917 odkryto w rejonie jeziora Maracaibo bogate złoża ropy naftowej. Pozwoliło to Federacji na „wielki skok” ekonomiczny, umożliwiający m.in. rozbudowę floty wojennej.
W czasie I. Wojny Światowej, Federacja oficjalnie zachowała neutralność. Była to jednak neutralność dla Ententy życzliwa, chociażby  w formie ułatwień w zakupie ropy naftowej, rud żelaza i innych surowców oraz produktów żywnościowych. Po zakończeniu Wielkiej Wojny, dało to możliwość pozyskania od Amerykanów albo gratisowego, albo na preferencyjnych warunkach, demobilizowanego uzbrojenia i sprzętu, w tym okrętów wojennych.

Geografia

Federacja Wielkiej Kolumbii zajmuje w przybliżeniu północno-zachodnią część Ameryki Południowej oraz niewielką część Ameryki Północnej, a dokładniej jej południowej części, zwanej dawniej Ameryką Środkową. Obszar ten ma dostęp do dwu oceanów; Spokojnego oraz Atlantyckiego, poprzez - stanowiące jego część - Morze Karaibskie.
W układzie południkowym, można na jej terenie wydzielić z grubsza trzy strefy:
- nadbrzeżną, obejmującą wybrzeża Pacyfiku (a także Morza Karaibskiego);
- andyjską, obejmującą Andy Północne oraz północną część Andów Środkowych, z najwyższym w tej części Andów szczytem Chimborazo (6268 m n. p. m.);
- pas równin i nizin wschodnio-andyjskich (Llanos, Selvas).
Długość linii brzegowej wynosi 13 149 km, a długość granic lądowych 25 847 km.
Największą rzeką, której bieg w całości znajduje się na terytorium Federacji jest Orinoko (2160 km). Pozostałe większe rzeki to uchodząca do Morza Karaibskiego Magdalena (1540 km) oraz rzeki źródłowe Amazonki; która z nich jest właściwym początkiem Amazonki, jest do dziś kwestią sporną. Największym jeziorem Federacji jest położone w Andach Środkowych, na granicy z Chile,  jezioro Titicaca, będące jednocześnie największym jeziorem Ameryki Południowej (8372 km2) i największym jeziorem wysokogórskim świata (3812 m n. p. m.). Słodkowodny zbiornik wodny nazywany czasem Jeziorem Maracaibo, jest w rzeczywistości zatoką morską i dlatego go tu pomijam.

Klimat

Mocno zróżnicowany. Na wybrzeżach Morza Karaibskiego zwrotnikowy, morski, wilgotny. Na wybrzeżach Pacyfiku zwrotnikowy i równikowy, morski, wilgotny. Na obszarach andyjskich równikowy i zwrotnikowy, wysokogórski, suchy. Na Llanos zwrotnikowy, przejściowy, suchy. Na Selvas równikowy, przejściowy, wilgotny. Opady roczne od 10 do 12717 mm. Średnie temperatury roczne od 5 do 28oC.

Demografia (stan na rok 1919)

Pod względem etnicznym, struktura ludności wygląda następująco:
- Kreole (potomkowie Europejczyków) 16,7%,
- Metysi (potomkowie Europejczyków i Indian) 49,3%,
- Indianie (ludność autochtoniczna) 20,4%,
- Murzyni (potomkowie afrykańskich niewolników) 7,7%,
- Zambos (potomkowie Murzynów i Indian) 4,0%,
- inni (głównie Mulaci, Hindusi i Żydzi) 1,9%.
Pod względem wyznaniowym, podział wygląda tak:
- katolicy 78,6%,
- protestanci 13,0%,
- wyznawcy religii plemiennych 5,5%,
- inni (głównie hinduizm, judaizm, islam) 1,2%,
- brak wyznania 1,7%.
Największe miasta i ich populacja:
- Lima 1 202 800,
- Bogota 945 900,
- Caracas 665 100,
- Quito 401 100,
- Maracaibo 383 600,
- Medellin 368 400,
- Trujillo 319 500,
- Cali 277 800,
- Panama 283 400,
- La Paz 255 400.

Ustrój

Pod względem prawno-państwowym, Federacja Wielkiej Kolumbii jest od roku 1841 federacją autonomicznych republik: Boliwii, Ekwadoru, Kolumbii, Panamy, Peru i Wenezueli. Obowiązuje system prezydencki. Najwyższe organy władzy sytuują się na dwu szczeblach; federalnym i republikańskim.
Na szczeblu federalnym jest to: Prezydent Federacji i podlegający mu Gabinet Federalny (władza wykonawcza), Izba Reprezentantów i Senat (władza ustawodawcza) oraz Trybunał Federacji (władza sądownicza). Prezydent Federacji wybierany jest w głosowaniu powszechnym na 6-letnią kadencję. Reprezentuje Federację, powołuje i kieruje pracą Gabinetu Federalnego, mianuje przedstawicieli dyplomatycznych oraz jest najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych Federacji. Jako jedyny organ władzy federalnej, posiada prawo inicjatywy ustawodawczej oraz w określonych przypadkach, prawo do wydawania dekretów. Do wyłącznych kompetencji Gabinetu Federalnego należą: polityka zagraniczna i finanse federalne oraz obrona (w czasie wojny). Izba Reprezentantów jest najwyższym organem ustawodawczym Federacji, choć sama prawa inicjatywy ustawodawczej nie posiada. Liczy 240 członków wybieranych na 4-letnią kadencję. Wybory odbywają się w każdej z Republik oddzielnie, choć w tym samym czasie i wg tej samej ordynacji. Każdej z Republik przysługuje prawo wyboru członków Izby w ilości proporcjonalnej do liczby jej populacji. Senat liczy 24 członków wybieranych na 4-letnią kadencję. Wybory odbywają się w każdej z Republik oddzielnie, choć w tym samym czasie i wg tej samej ordynacji. Każdej z Republik przysługuje prawo wyboru 4 członków Senatu. Senat posiada prawo weta w stosunku do ustaw Izby Reprezentantów, która może weto odrzucić większością 2/3 głosów. Senat zatwierdza dekrety Prezydenta Federacji: o wypowiedzeniu wojny, zawarciu pokoju, wprowadzeniu i odwołaniu stanu wyjątkowego większością 2/3 głosów, pozostałe zwykłą większością głosów. Jako jedyny organ władzy federalnej, posiada prawo do postawienia Prezydenta Federacji oraz członków Gabinetu Federalnego w stan oskarżenia, wymagana jest do tego większość 3/4 głosów. Połączone; Izba Reprezentantów i Senat, mają prawo do wprowadzania poprawek do konstytucji, większością 2/3 głosów. Trybunał Federacji składa się z 11 członków, wybieranych na 10-letnią kadencję, przez środowiska prawnicze Republik (6 członków), Izbę Reprezentantów (3 członków) oraz Senat i Prezydenta Federacji (po 1 członku). Członkiem Trybunału może być osoba posiadająca stopień naukowy doktora praw oraz wiek co najmniej 40 lat. Trybunał bada zgodność z Konstytucją Federalną: na żądanie, ustaw Izby Reprezentantów i dekretów Prezydenta Federacji oraz obligatoryjnie, Konstytucji Republik. Trybunał sądzi Prezydenta Federacji i członków Gabinetu Federalnego, w przypadku postawienia ich w stan oskarżenia.
Na szczeblu republikańskim, najwyższymi organami władzy są: Prezydent Republiki i podlegający mu Gabinet Republiki (władza wykonawcza), Legislatywa (władza ustawodawcza) oraz Trybunał Republiki (władza sądownicza). Prezydenci Republik wybierani są w głosowaniu powszechnym na 6-letnią kadencję. Reprezentują Republikę, powołują i kierują pracą Gabinetów Republik oraz są najwyższymi zwierzchnikami sił zbrojnych Republik (w czasie pokoju). Jako jedyny organ władzy republikańskiej, posiadają prawo inicjatywy ustawodawczej oraz w określonych przypadkach, prawo do wydawania dekretów. Prezydenci Republik pełnią rotacyjnie, przez okres jednego roku obowiązki Wiceprezydenta Federacji. Kompetencje Gabinetów Republik obejmują pełen zakres administracji Republik, za wyjątkiem zastrzeżonych dla Gabinetu Federalnego. Legislatywy Republik są najwyższym dla nich organem ustawodawczym, choć same prawa inicjatywy ustawodawczej nie posiadają. Liczą, w zależności od Republiki, od 60 do 150 członków wybieranych na 4-letnią kadencję. Posiadają prawo weta absolutnego w stosunku do dekretów Prezydentów Republik, większością 2/3 głosów. Legislatywy mogą postawić w stan oskarżenia właściwych Prezydentów Republik oraz członków Gabinetów Republik, wymagana jest do tego większość 3/4 głosów. Trybunały Republik składają się z 9 członków, wybieranych na 10-letnią kadencję, przez środowiska prawnicze Republik (5 członków), Legislatywy (3 członków) oraz Prezydentów Republik (1 członek). Członkami Trybunałów mogą być osoby posiadające stopień naukowy doktora praw oraz wiek co najmniej 35 lat. Trybunały Republik badają zgodność z Konstytucjami Republik ustaw Legislatyw i dekretów Prezydentów Republik oraz sądzą właściwych Prezydentów Republik oraz członków Gabinetów Republik, w przypadku postawienia ich w stan oskarżenia.
Zarówno Konstytucja Federalna, jak i republikańskie, przewidują referenda, odpowiednio na szczeblu federalnym i republikańskim. Wyniki referendów są wiążące, jeżeli uzyskano w nich większość 2/3 głosów, przy co najmniej 50% frekwencji (75% w przypadku poprawek do konstytucji). Traktuje się je wtedy, jako oddolną inicjatywę ustawodawczą, a organy ustawodawcze są zobowiązane do wydania, wynikających z referendów, odpowiednich ustaw.
Czynne prawo wyborcze przysługuje wszystkim, umiejącym czytać i pisać obywatelom (kobietom i mężczyznom), od ukończenia przez nich 21 roku życia. Bierne prawo wyborcze przysługuje wszystkim obywatelom (kobietom i mężczyznom), od ukończenia przez nich: 25 roku życia do organów samorządowych, 30 roku życia do Izby Reprezentantów i Legislatyw oraz 35 roku życia do Senatu i na stanowiska prezydenckie.
Każdemu z mieszkańców Federacji przysługuje podwójne obywatelstwo; konkretnej Republiki oraz Federacji. Niemniej, posiadanie obywatelstwa konkretnej Republiki nie jest bezwzględnie wymagane.

Podział administracyjny

Federacja, jako całość, dzieli się na poszczególne Republiki. W Republikach, podział administracyjny określają ich Konstytucje, różnią się więc one od siebie w tej dziedzinie. W Peru podział jest 3-stopniowy; departament, prowincja i dystrykt. W Kolumbii również 3-stopniowy; departament, gmina i corregimiento (brak polskiego odpowiednika). W Wenezueli 2-stopniowy: stan (estado) i gmina. W Panamie 3-stopniowy: prowincja, departament i corregimiento. W Boliwii 4-stopniowy; departament, prowincja, gmina i kanton. W Ekwadorze 3-stopniowy; prowincja, kanton i parafia (cywilna).
Obszarem o statusie specjalnym jest Strefa Kanału Panamskiego. Wynika on z zawartej w roku 1903, pomiędzy USA z jednej, a Federacją i Panamą z drugiej strony, umowy o wieczystej dzierżawie.

Poniżej zestawienie tabelaryczne podstawowych danych Federacji - stan na rok 1919.

23 komentarze:

  1. Ciekawie zarysowana perspektywa. Trochę dziwne wydają mi się bardzo dobre relacje tego superpaństwa ze Stanami Zjednoczonymi A.P. , w których Latynoamerykanie najczęściej widzieli nieprzejednanych wrogów. W tych realiach ciekawie również przedstawia się los Meksyku...
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latynoamerykanie uważali USA za wroga, ale trudno znaleźć korzyści, osiągnięte przez nich z takiej postawy. Realna polityka polega na tym, aby "nie wierzgać przeciwko ościeniowi" Nawet największa wrogość nie zmieni faktu dominacji USA, szczególnie na tej półkuli naszego globu. Lepiej pogodzić się ze swoim miejscem w "porządku dziobania" i "dziobać" ile się tylko da. Kontestując ten "porządek" można umrzeć z głodu...

      JKS

      Usuń
    2. "Lepiej pogodzić się ze swoim miejscem w "porządku dziobania" i "dziobać" ile się tylko da. Kontestując ten "porządek" można umrzeć z głodu..." Aleksander Macedoński tak nie myślał.
      Wrogość między światem latynoamerykańskim a USA jest mocno zakorzeniona w dziejach XIX (wojna amerykańsko-meksykańska) i XX wieku (wojny bananowe). Żeby ową wrogość wyeliminować, trzeba zrobić historię mocno alternatywną.
      Stonk

      Usuń
    3. Niestety, jak dotychczas, Wielka Kolumbia nie wydała nikogo formatu Aleksandra. Jak tylko taki się urodzi, ruszamy na podbój obydwu Ameryk - tak na początek :).

      JKS

      Usuń
  2. Przyznam, że trochę żałuję, iż nie wybrałeś alternatywy wskrzeszonego A.D. 1923 Cesarstwa Bizantyjskiego. Wynika to z pewnością z mojego filhellenizmu... :)
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że to byłby fajny pomysł. Reaktywacja drugiego Rzymu. Jako, że starożytność jest moim ulubionym okresem w historii, ciekawe byłoby spojrzenie na odnowienie starożytnego imperium, choćby w morskiej wersji. Tylko czy wchodzi się dwa razy do tej samej wody? Pozdrawiam.
      Darek

      Usuń
    2. Gdyby był inny wynik bitwy nad Sakaryą (wojna grecko-turecka 1919 - 1922) z pewnością doszłoby do reaktywacji Cesarstwa. Była to tzw. Megale Idea, która od schyłku XIX wieku zawładnęła umysłami Greków. Dodajmy jeszcze, że owa reaktywacja nastąpiłaby niemal równe 100 lat od odzyskania przez Grecję niepodległości. Grecy również liczyli na powtórzenie się światowej fali filhellenizmu z początków XIX wieku. Przerachowali się, a kluczową rolę odegrała niechęć Wielkiej Brytanii i wsparcie rosyjskich bolszewików dla tureckich kemalistów.
      ŁK

      Usuń
    3. Ostatnio czytałem o tej bitwie. Dość krytycznie jestem nastawiony do możliwości sukcesu relatywnie małych sił Greckich na w sumie gigantycznym obszarze Anatolii (chyb tak należy określać tę część Turcji). Ale przede wszystkim nawet w wyniku sukcesu, co było by dalej? Wysiedlenie stek tysięcy Turków (milionów?) z obszaru "helenistycznego" to oczywista konieczność. A uczciwie patrząc, także sprawiedliwa kara za zbrodnie Turków, głównie wobec Ormian.
      Ale co dalej? Zasiedlenie tego obszaru (Anatolija, Europejska cześć wokół Konstantynopola) przez Greków to mrzonka, co najwyżej powstaną pojedyncze osiedla Greckie w azjatyckiej części. I niestety dodatkowo te obszary nie maja zalet typu surowce czy żyzne ziemie. A zalety handlowe (stacja pośrednia między Indiami a obszarem Śródziemnomorskim) znikną w sytuacji skonfliktowanej "Mega Grecji" z "resztkową Turcją".
      W rezultacie dodanie biedy (Greckiej) to biedy (nowych obszarów) da zupełnie biedną "Mega Grecję", bez szans na mocarstwową pozycję w Europie międzywojennej.
      H_Bbabock

      Usuń
    4. Trochę przeceniasz aspiracje Greków. Oczywiście były i warianty "max". Jednak te bardziej realistyczne zasadzały się na zaanektowaniu jedynie części pasa przybrzeżnego obejmującego linię wyznaczoną w przybliżeniu (zastosuję współczesne tureckie nazewnictwo geograficzne) przez miasta Stambuł-Bursa-Izmir-Antalya. Nie ma więc mowy o zajęciu właściwej Anatolii i zamianie Turcji w państwo stricte kadłubowe. Mocarstwa (zwłaszcza Wielka Brytania) mogły przystać na taki układ, bo gwarantowałby on trwałe, wzajemne szachowanie się Bizancjum i Turcji. Grecja, uwzględniając potencjał ekonomiczny swojej diaspory, nie była wcale taka biedna, a fala entuzjazmu panhelleńskiego po reaktywacji Cesarstwa, mogła przynieść całkiem wymierną "wartość dodaną". Przypomnę, że po PWS i odzyskaniu przez nas niepodległości, zjawisko reemigracji przybrało również całkiem wymierną skalę, choć nasze uchodźstwo było całościowo znacznie uboższe od greckiego. Kombinacja "Megale Idea" miała wielką szansę powodzenia, wszelako pod warunkiem użycia wszelkich dostępnych sił i środków, co Grecy zaniedbali...
      ŁK

      Usuń
  3. Ciekawa nowa (choć wydaje mi się, że już się pojawiała na blogu wcześniej, ale może się mylę) koncepcja. Nie znam historii Południowej Ameryki, więc nie wiem czy dobrze odczytuje - tutaj zmiana jest około 1819 roku. W realu Bolivar dążył do natychmiastowego zjednoczenia byłych kolonii. I w rezultacie szybko to się rozpadło. Tutaj jak rozumiem dzieje się wolniejszymi krokami, ale poprzez dołączanie kolejnych obszarów do już utrwalonego organizmu państwowego.
    Dwa wyzwania bloga to:
    1. na ile silna ekonomicznie będzie ta Wielka Kolumbia (czyli zdolna do budowy silnych flot Morza Karaibskiego i Pacyfiku).
    2. Po co im będzie ta flota. Konflikt z Chile to naturalne wyzwanie, ale poza tym co jeszcze?
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieraz w dziejach świata próbowano federalizacji państw bliskich kulturowo, językowo i często szybko się to rozpadało jak w XX wieku federacja państw arabskich.
      1. Mamy tutaj ogromne zasoby naturalne i stosunkowo małą populację. Jest potencjał ekonomiczny. Dodatkowym atutem jest Kanał Panamski, chociaż większość zysków z niego zgarniają Amerykanie.
      2. Brazylia i Argentyna też nie są szczególnie zadowolone ze wzrostu siły i znaczenia Wielkiej Kolumbii. Trzeba mieć również argumenty w sporach z mocarstwami kolonialnymi, które nadal kontrolują wiele wysp Morza Karaibskiego.
      Stonk

      Usuń
    2. To, co wywołuje mój opór psychiczny, to sama idea "federacji" na obszarze latynoamerykańskim (tu na dodatek w wersji dość liberalno-lewicowej). Realnie zaistniałych prób w tym kierunku było sporo. Jednak mimo wspólnoty kulturowej zakończyły się one niepowodzeniem (podobnie jak wspomniane przez @Stonka federacje arabskie!). Latynosów cechuje bowiem wybujały indywidualizm ze skłonnością do swoistej atrofii. Przypomnę również, że niewiele brakowało (jeszcze w XIX wieku!), aby czołowe mocarstwa tego regionu (Argentyna i Brazylia) również uległy politycznemu rozkawałkowaniu.
      ŁK

      Usuń
    3. Do kolegi H_Babbocka.
      Tak, temat Wielkiej Kolumbii był już rozważany jako jedna z opcji, ale wtedy wybrałem Imperium Niderlandów.
      Ad 1. Potencjał jest duży; głównie ropa, inne kopaliny, rybołówstwo, opłaty dzierżawne za Strefę Kanału i licencje rybackie. Wzrost ekonomiczny powinien pociągnąć za sobą wzrost "cywilizacyjny", poprawę bytu ludności, co na tym etapie rozwoju powoduje wzrost demograficzny. Flota będzie potrzebna głównie na Pacyfiku, w rejonie Morza Karaibskiego otwartych wrogów brak.
      Ad 2. Same stosunki z Chile są wystarczającym powodem do rozbudowy floty. W tej chwili (1919) Chile jest na morzu znacznie silniejsze (opiszę to w jednym z następnych postów), celem jest odwrócenie stosunku sił.

      JKS

      Usuń
    4. @ŁK Wielka Kolumbia mogłaby wykorzystać ruchy odśrodkowe w Argentynie i Brazylii, grać na rozbicie tych państw, bo w ten sposób stałaby się jedynym dużym i silnym państwem na całym kontynencie (Chile samotnie niewiele znaczy). Mogłaby albo bezpośrednio pożreć te mniejsze państwa, albo je od siebie uzależnić i w efekcie zbudować Stany Zjednoczone Ameryki Południowej. Czy to wykonalne? Z pewnością kuszące.
      Stonk

      Usuń
    5. Do kolegi ŁK.
      Gdzie Ty w ustroju tego państwa widzisz coś lewicowego? Opieka społeczna prawie nie istnieje, udział państwa w gospodarce znikomy, no chyba że prawa wyborcze dla kobiet są dla Ciebie lewicowe.

      JKS

      Usuń
    6. @JKS: sam sobie odpowiedziałeś! W tamtej epoce prawa wyborcze kobiet zdecydowanie wpisują się w etos lewicy społecznej. Nie piszesz tego, ale elity władzy są z całą pewnością zdominowanie przez członków lóż masońskich (niezwykle wpływowych w Ameryce Łacińskiej i w 100% przynależnych do zorientowanego lewicowo Wielkiego Wschodu Francji).
      ŁK

      Usuń
    7. Popatrz, popatrz; to ja opracowałem ustrój tego państwa, ale Ty lepiej wiesz, kto tam jest przy władzy.

      Usuń
    8. Jeżeli ta alternatywa ma być pozbawiona elementów "odklejonych" to możliwe są następujące systemy sprawowania władzy wykonawczej: rządzą konserwatywni właściciele ziemscy ("tzw. "biali", ale tych wyraźnie nie lubisz!), albo liberalna burżuazja (tzw. "kolorowi"). A ci ostatni zawsze i wszędzie byli zapleczem i wierną klientelą masonerii. Na upartego możliwy jest jeszcze wariant trzeci: rządzi dyktator-populista w typie dr. Jose Gaspara Rodrigueza de Francia (ale "stworów" tego gatunku jeszcze bardziej nie znosisz!). :)
      ŁK

      Usuń
    9. Mamy pierwszy spór polityczny. Czyli temat załapał.
      Masoneria jest raczej europejskim wynalazkiem, zapuściła też korzenie w USA, ale to kraj zeuropeizowany. Ameryka Południowa ma własny charakter i masoneria tam nigdy nie osiągnęła większych sukcesów ani tym bardziej a Azji.
      Stonk

      Usuń
    10. @Stonk: nie bardzo pojmuję z czego wypływa Twój sceptycyzm co do mizernych wpływów masonerii w krajach latynoamerykańskich? Od połowy XIX wieku była ona (tj. radykalna masoneria o rodowodzie z francuskiego Wielkiego Wschodu) niezwykle istotnym czynnikiem politycznym na tym obszarze. Natomiast jakichkolwiek sukcesów w tym kręgu kulturowym nie osiągnęła masoneria anglosaska (tzw. ryty szkockie), co jest całkowicie uzasadnione z racji jej rodowodu związanego ze znienawidzonymi "gringos".
      ŁK

      Usuń
    11. W Federacji obowiązuje realny (nie fasadowy) trójpodział władzy. Kto by więc nie sprawował władzy wykonawczej, będzie przez pozostałe władze moderowany. Dotyczy to także pozostałych dwu władz.
      Przyjąłem, że elity polityczne składają się prawie wyłącznie z Kreolów oraz wyższych warstw Metysów, bo inaczej w tym miejscu i czasie być po prostu nie może. Pod względem klasowym (wg podziału Williama Warnera, a nie Marksa), to klasa wyższa oraz wyższa klasa średnia, czyli wielka i średnia burżuazja oraz inteligencja (szczególnie tzw. wolne zawody). Pewnie niektórzy z nich są masonami, ale nie to decyduje o tym, że są przy władzy. Natomiast tzw. "naród polityczny", to - zgodnie z ordynacją wyborczą - wszyscy dorośli i piśmienni obywatele. W praktyce są to prawie wszyscy Kreole, Żydzi i Hindusi, większość Metysów oraz nieliczni przedstawiciele innych grup etnicznych. Przy władzy będą więc ci, których oni wybiorą, a nie ci, których ja lubię, lub nie lubię. Jeżeli wyborcy są w większości konserwatywni, to rządzić będą konserwatyści, jeśli liberalni, to liberałowie, jeśli... itd.
      W ogóle w polityce, a na tym blogu w szczególności, staram się nie kierować emocjami, chociaż - jak słusznie zauważyłeś - w przypadku dyktatorów-populistów przychodzi mi to z wielkim trudem.
      O masonerii więcej dyskutować nie będę, mój blog to nie miejsce dla teorii spiskowych.

      JKS

      Usuń
    12. To może przejdźmy do spraw strategicznych i określenia zadań floty.
      W tamtych czasach pod względem potrzeb morskich (o możliwości ich zaspokojenia później) umieściłbym Wielką Kolumbię w drugiej lidze. Pierwsza liga to mocarstwa światowe (głównie wtedy imperia kolonialne), których floty muszą chronić ogromnie długie linie komunikacyjne i mieć zdolność prowadzenia działań ofensywnych w każdym miejscu świata. Tego Wielka Kolumbia nie potrzebuje.
      Potrzebuje zdolności prowadzenia działań ofensywnych w regionie karaibskim. W razie konfliktu z USA, Brytanią czy Francją Wielka Kolumbia nie jest w stanie zagrozić istnieniu przeciwnika, ale może zorganizować silną obronę i uderzać tam, gdzie to przeciwnika zaboli - Karaiby są właśnie takim miejscem. Potrzeba tutaj krążowników, niszczycieli, okrętów podwodnych i lotnictwa bazującego na terytorium macierzystym (ciężkie łodzie latające też można zaliczyć do lotnictwa bazowego), no i pancerników i lotniskowców, jeśli tylko Wielka Kolumbia będzie zdolna finansowo do ich budowy czy kupna.
      Drugą potrzebą jest bardzo liczna (zwłaszcza ze względu na długość wybrzeża) flota obrony wybrzeża składająca się z sił minowych, pancerników obrony wybrzeża, torpedowców, małych okrętów podwodnych, lotnictwo bazowe i artyleria nadbrzeżna oczywiście się przyda. Ta część floty powinna mieć też mocno rozwiniętą zdolność wsparcia wojsk lądowych w ewentualnej wojnie z Chile, te ponad 4 000 km wybrzeża (w linii prostej, nie doliczyłem zatok, wysp i półwyspów) to istotny teatr działań morsko-lądowych i może przesądzić o wyniku wojny. Potrzebny jest z tej strony też może nie tak silny jak na Karaibach ale jednak komponent ofensywny floty. Kanał Panamski umożliwia szybki i bezpieczny przerzut sił ofensywnych z jednego oceanu na drugi.
      Trzecią potrzebą charakterystyczną dla Wielkiej Kolumbii i niewielu innych państw świata jest bardzo silna flota rzeczna, tutaj konkretnie flota amazońska. Potrzeba tam wielu okrętów i to również takich o morskich rozmiarach.
      Stonk

      Usuń
    13. Kwestie te poruszę w jednym z najbliższych postów.

      JKS

      Usuń