KOMUNIKAT POLITYCZNY Nr 1
|
PAKT |
Państwo |
Powierzchnia |
Ludność |
Gęstość
zaludnienia |
PKB |
PKB per capita |
Budżet
sił zbrojnych |
|
|
ogółem |
jako %
PKB |
|||||||
|
osób |
osób/km2 |
mln $ |
$ |
mln $ |
% |
|||
|
Pakt z
Rosario |
Wielka Kolumbia |
4 977 952
|
34 406 700 |
6,9 |
181 254
|
5 268
|
1 561
|
0,9
|
|
Argentyna |
2 780 400
|
15 829 700 |
5,7 |
100 329
|
6 338
|
427
|
0,4 |
|
|
Razem: |
7 758 352
|
50 236 400 |
6,5 |
281 583
|
5 605
|
1 988
|
0,7 |
|
|
Pakt z
Porto Alegre |
Brazylia |
8 515 767
|
36 206 700 |
4,3 |
177 413
|
4 900
|
1 360
|
0,8 |
|
Chile |
570 949 |
6 495 500 |
11,4 |
38 064
|
5 860
|
533
|
1,4 |
|
|
Paragwaj |
406 750 |
1 735 900 |
4,3 |
5 862 |
3 377
|
38
|
0,6 |
|
|
Razem: |
9 493 466
|
44 438 100 |
4,7 |
221 339
|
4 981
|
1 931
|
0,9 |
|
Jak widać, powyższe wydarzenia
polityczne doprowadziły do utworzenia się na Kontynencie dwu, w miarę
równorzędnych bloków polityczno-wojskowych; można to nazwać politycznym „patem”
Jak ten „pat” się zakończy, nikt teraz nie wie. Teoretycznie może doprowadzić
albo do wielkoskalowej wojny (jak pomiędzy Państwami Centralnymi a Ententą), albo do długotrwałego,
mniej, lub bardziej zbrojnego pokoju (jak w czasie „zimnej wojny”). Ponieważ, z
jednej strony, świat jest bogatszy o doświadczenia IWS (niedługo dojdą doświadczenia następnej), a z drugiej, nadchodzący
w latach 50-tych i 60-tych, przyśpieszony rozwój ekonomiczny oraz boom demograficzny Brazylii, będzie
wyrównywał potencjały obydwu Paktów, zdecydowanie skłaniam się do tej drugiej możliwości,
czyli dłuższego pokoju. Dodatkowo, uzasadniam to świadomością obydwu stron, że konflikt zbrojny pomiędzy nimi, doprowadziłby do wyniszczającej Kontynent długotrwałej wojny, w której, tak naprawdę, nie byłoby wygranych, przynajmniej pod względem ekonomicznym i społecznym.
Taka fajna "symetria": obawy WK są zasadne, ale obawy państw-stron paktu z Porto Alegre już nie! To zupełnie tak, jak niegdyś Sowiety (z przybudówkami), które nieodmiennie umiłowały pokój, a przed którymi (nie wiedzieć czemu?) drżały państwa Zachodu.
OdpowiedzUsuńŁK
Nie tylko Sowiety były "pokój miłujące"; które państwo w nowożytnej historii nazywało samo siebie agresorem?
UsuńSubiektywizm w tym, co napisałem był nieunikniony; w końcu Wielka Kolumbia to moje "dziecko"
JKS
Z perspektywy tego punktu w czasie w tej wersji historii pakty z Rosario i Porto Alegre wydają się ważne. Ale na dzieje Ameryki Południowej większy wpływ będą miały wydarzenia światowe.
OdpowiedzUsuńDoszliśmy do czerwca 1940 roku, właśnie skapitulowała Francja. We wrześniu 1939 roku Wielka Kolumbia nie przywiązywała dużej wagi do ataku na Polskę, bo miała własną wojnę, a do tego w świecie było silne przekonanie, że ten krzykacz z chaplinowskim wąsikiem nie jest wyzwaniem dla połączonych sił Brytanii i Francji. Upadek Francji uświadomił całemu światu, że to jest wojna decydująca o losach świata i teraz bieg historii się zmienia.
Wielka Kolumbia powinna utrzymać przynajmniej na razie relacje z rządem Vichy. Interesuje nas program modernizacji czołgów S35 i kolejny model S40, Francuzi kontynuują też po cichu prace w dziedzinie lotnictwa.
Należy zawrzeć umowy z Brytyjczykami na dostawy żywności, amunicji, kauczuku itd, Brytania potrzebuje praktycznie wszystkiego. Brytania właśnie zbliża się do bankructwa, więc część tych dostaw musi być kredytowana, ale można też negocjować z finansującymi brytyjski wysiłek wojenny Amerykanami albo Brytyjczycy mogą nam płacić transferem technologii.
Wiosną 1940 roku USA zaczęły już powoli przygotowania do wojny, z nimi też należy współpracować.
Stonk
Do czasu włączenia się USA do wojny, tak właśnie widzę politykę zagraniczną WK. Życzliwa dla Aliantów neutralność, a jednocześnie poprawne stosunki z vichystowską Francją. Dobre stosunki polityczne i gospodarcze z USA jak dotychczas, a może nawet jeszcze rozszerzone. Wszystko to powinno dać pewne korzyści handlowe i polityczne. Co do technologii, to nie sądzę, aby Anglicy coś udostępnili do czasu ewentualnego, jednoznacznego zdeklarowania się WK po alianckiej stronie.
UsuńJKS
Mało znam historię Ameryki Łacińskiej, więc może się mylę, ale wydaje mi się, że cały ten obszar był zadziwiająco pokojowy. To znaczy mimo rozdzielenia na mnóstwo państw i sztucznych granic pomiędzy nimi (często pochodzących z podziałów administracji kolonialnej) były od drugiej połowy XIXw tylko 3 istotne wojny. W tym dwa prawdziwe konflikty o granice (Chile kontra Boliwia i Peru oraz Paragwaj kontra Boliwia) no i jedna wojna bez sensu, wynikająca z szaleństwa dyktatora (Paragwaj kontra cały świat). Dlatego na tym tle tu opisana niemal "zimna wojna" dzieląca kontynent, wygląda mi na bardzo daleką alternatywę.
OdpowiedzUsuńH_Babbock
Niewielka liczba wojen nie oznacza, że był to kontynent powszechnej miłości bliźniego.
UsuńPo pierwsze, z tym "mnóstwem państw" to przesadziłeś; AP w porównaniu do Europy, czy Azji jest słabo podzielona pod względem politycznym.
Po drugie, było tam całkiem sporo wojen domowych, rewolucji, zamachów stanu itp. "imprez", co mogło stanowić "temat zastępczy" dla wojen zewnętrznych.
Po trzecie, dość długo utrzymywała się tam względna równowaga kilku najsilniejszych państw (ABC), co też raczej nie sprzyja wojnom.
W sytuacji wyrośnięcia hegemona (WK), przedstawiony przeze mnie podział na dwa neutralizujące się nawzajem bloki, powinien pozwolić utrzymać pokój, nawet jeśli miałby on mieć formę "zimnej wojny", czy raczej "gorącego pokoju"
JKS