poniedziałek, 9 lutego 2026

KOMUNIKAT WOJENNY NR 2/1939

                    KOMUNIKAT WOJENNY NR 2/1939 

09-10.05.1939

W bazie morskiej Ilo koncentruje się I. Brygada Piechoty Morskiej.
Oddziały II. Korpusu Armii „Andy” opanowały lotnisko polowe Socoroma. Nie było ono dotychczas używane przez chilijskie lotnictwo; odkryto na nim wstępne działania, mające na celu założenie tam bazy powietrznej.
Na froncie nad rzeką Lluta obserwuje się sporadyczną wymianę ognia.
Rozegrała się bitwa morska pod Arica; opis bitwy w następnym, odrębnym poście.
Oddziały II. Korpusu Armii „Andy” osiągnęły rzekę Putre, w rejonie miejscowości o tej samej nazwie. Nastąpiło zrolowanie skrajnie prawego skrzydła chilijskiej obrony na linii rzeki Lluta.
Lotnictwo kolumbijskiej MW atakowało port Pisaqua. Prawdopodobnie uszkodzono mały frachtowiec, strat własnych brak. 

 11-12.05.1939

Po bitwie pod Arica, w rejonie tego portu pozostają: monitor La Guaira, 2. Dywizjon Torpedowców oraz 1. Dywizjon Kanonierek. Zespół ten otrzymuje kryptonim FA1. Pozostałe, biorące udział w bitwie jednostki nawodne, powracają do baz.
Oddziały I. Brygady Piechoty Morskiej, wspierane przez zespół FA1, dokonują desantu pomiędzy portem Arica, a ujściem rzeki Lluta. Do końca 11.05, opanowano przyczółek o szerokości 2,5 km i maksymalnej głębokości 1,5 km. Transportowiec wojska Mariscal Castilla zaokrętowuje w Callao 13. Samodzielny Batalion Piechoty Morskiej. Jego zadaniem będzie wzmocnienie przyczółka.
Kolumbijskie lotnictwo morskie wspiera własną piechotę morską, atakując północne przedmieścia Arica. Stracono 1 wodnosamolot.
Chilijska admiralicja podjęła decyzję o uzbrojeniu dwóch statków pasażersko-towarowych: MS Aconcagua i MS Copiapo. Mają być one wykorzystane jako krążowniki pomocnicze.
Trwają ciężkie walki na obydwu skrzydłach przyczółka pod Arica. Zespół FA1 wspiera ogniem własną piechotę morską. 

13-18.05.1939

13. Samodzielny Batalion Piechoty Morskiej ląduje na przyczółku pod Arica i z marszu wchodzi do walki. Aktualne rozmiary przyczółka to: 4,0 km szerokości i 2,5 km głębokości. Zajęta przez oddziały chilijskie część miasta Arica, jest ostrzeliwana przez ciężką artylerię odwodu Armii „Pacyfik”
2. Eskadra Krążowników wychodzi w morze, zadanie -  zwalczanie chilijskiej żeglugi.
Czołowe oddziały II. Korpusu Armii „Andy” osiągają miejscowość Zapahuira i posuwają się dalej wzdłuż drogi Ch11.
Ponieważ, ww. ruch wojsk kolumbijskich, a także spodziewana utrata węzła drogowego Arica, grozi całkowitym okrążeniem chilijskiego zgrupowania nad rzeką Lluta, chilijskie naczelne dowództwo podejmuje decyzję o wycofaniu głównych sił na linię rzeki Parca (aktualnie Camarones).
Oddziały Armii „Pacyfik”, przy słabym oporze straży tylnych, zajmują opuszczone pozycje chilijskie nad rzeką Lluta. Rozpoczyna się pościg za wycofującymi się oddziałami chilijskimi. Do pościgu włączają się także oddziały II. Korpusu Armii „Andy”, czasowo podporządkowane Armii „Pacyfik”
Zdobyte zostają miasto i port Arica; powoduje to odcięcie części wycofujących się wojsk chilijskich i wzięcie ich do niewoli.
Chile ogłasza powszechną mobilizację; do punktów rekrutacyjnych zgłasza się ok. 270 000 osób. Okazuje się jednak, że zapasy uzbrojenia i wyposażenia są dla tej ilości rekrutów zdecydowanie niewystarczające. Dodatkowo, spontanicznie tworzą się bataliony ochotnicze, jednak na razie, całym ich uzbrojeniem jest – pochodzące z zasobów prywatnych – łącznie kilkaset szt. broni palnej (głównie myśliwskiej, sportowej lub historycznej) oraz podobna ilość broni białej. W związku z tym, rząd chilijski podejmuje próby pozyskania broni strzeleckiej i artylerii głównie z Wielkiej Brytanii oraz Niemiec. Napięta sytuacja polityczna w Europie nie ułatwia tych usiłowań.
Kolumbijskie lotnictwo atakuje wycofujące się kolumny wojsk chilijskich. Przeciwdziałanie lotnictwa chilijskiego jest raczej słabe, a spowodowane głównie brakiem orientacji w szybko zmieniającej się sytuacji bojowej; szwankuje łączność i rozpoznanie.
Czołówki wycofujących się oddziałów chilijskich osiągają linię rzeki Parca i wraz z częścią oddziałów tyłowych oraz rezerwowych, usiłują zorganizować na niej stałą linię obrony.
Pościg wojsk kolumbijskich ulega spowolnieniu; powodem są wydłużające się linie zaopatrzenia w trudnym pod względem komunikacji terenie.
Rozpoczęto usuwanie zniszczeń w porcie Arica. Powstać ma tam wysunięta baza floty i lotnictwa morskiego.

Bilans zysków i strat zostanie przedstawiony w następnym poście.

Poniżej mapka działań.

22 komentarze:

  1. Jak na realia Ameryki Południowej wojna przybiera charakter bardzo poważnego konfliktu. Zakupy broni dla Chile proponuję ulokować w Japonii. Może to być broń zdobyta na Chinach (np. karabiny Mauser), która i tak nie jest typowa dla armii japońskiej. Czekam na relację z bitwy morskiej. A krążowniki pomocnicze proponuję uzbroić w działa z "Blanco Encalady" (152 mm). Armaty 203 mm z tego okrętu przeznaczyć zaś, w trybie pilnym, do wzmocnienia artylerii obrony wybrzeża.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla WK ta wojna jest sprawą jak najbardziej poważną; a więc i Chile musi do niej podejść poważnie.
      Co do uzbrojenia krążowników pomocniczych, to mam dokładnie takie same plany. Działa 203 mm do obrony bazy Antofagasta, a 152, 76 i 37 mm na krążowniki.

      JKS

      Usuń
    2. P.S.
      Po dodatkowym sprawdzeniu, muszę zrewidować plany uzbrojenia chilijskich krążowników pomocniczych; "Blanco Encalada" służy jeszcze jako okręt szkolny. Wykorzystane zostaną działa z krążownika "Esmeralda"

      JKS

      Usuń
    3. Jeśli zachowano je po kasacji "Esmeraldy", to nie ma problemu. Nie upierałbym się jednak w dalszym używaniu "Blanco Encalada". Ten okręt jest przeraźliwie przestarzały, a dodatkowo nigdy nie przechodził poważniejszej modernizacji.
      ŁK

      Usuń
    4. PS. Działa 203 mm jednak przerzuciłbym do obrony wybrzeża, jeśli zamierzasz dalej utrzymywać okręt w charakterze jednostki szkolnej. Działa 152 mm to dla niego i tak zbytek łaski! :)
      ŁK

      Usuń
    5. Kto wie, czy po bitwie pod Arica, "Blanco Encalada" nie zostanie najsilniejszym chilijskim okrętem. Niech sobie jeszcze posłuży z tymi 8-calówkami.

      JKS

      Usuń
    6. Chcesz uczynić z tego staruszka bohatera bitwy? Chyba w charakterze czcigodnej ofiary, która polegnie, drogo sprzedając swoją skórę. Czyżby koncept zaczerpnięty z wojny o saletrę?
      ŁK

      Usuń
    7. No nie... Początek wojny to za wcześnie, aby wysyłać do walki okręty szkolne.

      JKS

      Usuń
    8. No tak to jest, jeśli się czyta bez okularów. Zamiast "najsilniejszym okrętem" ja zobaczyłem "najsławniejszym okrętem". Z kontekstu wnoszę więc, że bitwa pod Arica będzie prawdziwą rzezią floty chilijskiej, skoro ten stary rupieć ma awansować na najsilniejszy okręt...
      ŁK

      Usuń
  2. Jakie są cele wojenne Wielkiej Kolumbii? Kiedy należy uznać, że już dość? Bo chyba nie chcesz się przerąbywać 10 lat przez całe 4 000 km szerokości geograficznej Chile.
    Stonk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie nie do mnie, ale odpowiem, jak ja to widzę. Celem wojennym powinno być odzyskanie przez Boliwię dostępu do Pacyfiku. Za żadną cenę WK nie powinna dążyć do upokorzenia Chile. Bo to naruszyłoby zbyt gwałtownie kruchą równowagę sił i mogłoby sprowokować interwencję Brazylii i Argentyny. Innymi słowy mógł się powtórzyć scenariusz po I wojnie bałkańskiej, kiedy to dawni koalicjanci (na dodatek w towarzystwie Turcji!) rzucili się na Bułgarów, którym poszło nazbyt dobrze...
      ŁK

      Usuń
    2. Wojny z Brazylią i Argentyną Wielka Kolumbia z pewnością nie chce. Ale te państwa nie czują się poważnie zagrożone przez WK, więc mogą okazać sporą tolerancję wobec jej działań.
      Stonk

      Usuń
    3. Kolumbijski cel minimum, to odzyskanie prowincji utraconych w wojnie o saletrę (Pacyfik). Chętnie będą widziane niewielkie bonusy, reparacje itp.
      Argentyna z zadowoleniem przyjmie osłabienie Chile, a Brazylijczycy, za kilka morgów chilijskich piasków, też raczej umierać nie zechcą.

      JKS

      Usuń
    4. Jednak z uporem odrzucacie analogie bałkańskie. Moim zdaniem nie do końca słusznie.
      ŁK

      Usuń
    5. II wojna bałkańska, to głównie walka byłych sojuszników o podział łupów. Poza tym, to Bułgaria zaatakowała byłych koalicjantów, a nie odwrotnie. Ja tu żadnych analogii nie widzę.

      JKS

      Usuń
    6. A ja widzę! Bo ci byli sojusznicy z radością podjęli wyzwanie.Myślę, że scenariusz nastawiony na "ciężkie baty" dla Chile nie jest słuszny. Podam Ci inny przykład z historii. W 1866 r. miała miejsce wielka wojna w świecie niemieckim. Prusacy jednak, mimo błyskotliwego zwycięstwa, nie upokorzyli Austrii (poza aneksją Szlezwiku-Holsztyna, czyli wspólnej zdobyczy na Danii, nie było żadnych "amputacji" Austrii) i przez to w 1870 r. zapewniły sobie jej neutralność, a od 1879 r. formalny sojusz.
      ŁK

      Usuń
    7. Dawno temu, na budynku szkoły moich córek był namalowany bezkształtny kleks z podpisem "pantera - każdy widzi to, co chce"

      JKS

      Usuń
    8. Moja szkoła nie miała żadnych ciekawych dzieł "street art", tylko brudnoszary tynk. Jedynym urozmaiceniem prostej i wręcz prostackiej bryły tysiąclatki było żółte blaszane coś wyglądające jak zsyp na śmieci - winda dla niepełnosprawnych uczniów. Na lata dziewięćdziesiąte to był bajer. W mojej klasie była dziewczynka na wózku i winda była głównie dla niej. Ale winda nie była przystosowana do obsługi z poziomu wózka inwalidzkiego i za każdym razem ktoś musiał z nią jechać. Klucze były w dyspozycji woźnej i kogoś z nauczycieli, już nie pamiętam kogo. Byłem jednym z uczniów uprawnionych (oczywiście nieoficjalnie) do obsługi tego. Czyli mogę powiedzieć, że moim pierwszym zawodem była praca windziarza. Koniec przydługiej dygresji.
      Też nie widzę tutaj analogii do Bałkanów. Pierwsza wojna bałkańska miała na celu przełamanie dominacji Turcji w regionie i to zostało osiągnięte, ale nie powstał stabilny ład polityczno-ekonomiczny, czego efektem była druga wojna bałkańska. Gdyby doszło w Ameryce do wojny koalicji kilku państw z USA i okrojenia USA o połowę, a później do wojny między zwycięzcami, to byłaby porównywalna sytuacja. Na razie mamy raczej lokalny konflikt.
      Zajęcie fragmentu wybrzeża satysfakcjonującego Boliwię jest możliwe. Ale trzeba potem Chile przekonać do pogodzenia się ze stratą i zakończenia wojny. Dużo może w tym pomóc blokada morska. Ale potrzebne są też działania dyplomatyczno-handlowe, żeby Chile poczuło, że nie ma sprzymierzeńców, że wszystkie kraje latynoamerykańskie i potęgi światowe są co najwyżej neutralne albo sprzyjają Wielkiej Kolumbii.
      Stonk

      Usuń
    9. Deklaracja paryska z 1856 i nieratyfikowana deklaracja londyńska z 1909 wymagały, aby blokada morska była rzeczywista, tzn. aby blokowane porty i wybrzeża były skutecznie strzeżone przez okręty państwa blokującego. Przy liczącej prawie 6 500 km linii brzegowej Chile, jest to niemożliwe.

      JKS

      Usuń
    10. @Stonk: nie bardzo pojmuję, dlaczego państwo, które przez 50 lat dźwignęło się do rangi pierwszej potęgi Ameryki Południowej miałoby w tym konflikcie cieszyć się przynajmniej życzliwą neutralnością wszystkich potęg światowych? To jest zwyczajnie niemożliwe, bo narusza żelazną zasadę zachowania (względnej) równowagi sił.
      ŁK

      Usuń
    11. Nie-aż-tak-żelazną zasadę (co podkreśliłeś w nawiasie) równowagi sił różni przywódcy mogą różnie rozumieć. Ale wcale nie napisałem, że Wielka Kolumbia miałaby w tym konflikcie cieszyć się przynajmniej życzliwą neutralnością wszystkich potęg światowych. Napisałem, że Chile ma odnieść takie wrażenie.
      Stonk

      Usuń
    12. Potęgi światowe w połowie 1939 roku mają ważniejsze sprawy, niż lokalna wojenka w Ameryce Południowej. Zaborcza polityka Hitlera i Mussoliniego, japońskie wyczyny w Chinach, czy nawet wojna węgiersko-słowacka, są dla europejskich mocarstw ważniejsze. Od września tego roku, tym bardziej nikt z wielkich nie będzie się peryferyjnym konfliktem zajmował.

      JKS

      Usuń