DZIENNIK NEGOCJACJI POKOJOWYCH cz. I
16.11.1939
11:00 Do Sala de Fiestas w Palacio Legislativo w Montevideo, przybywają delegacje
Federacji Wielkiej Kolumbii i Republiki Chile oraz Prezydent Urugwaju Alfredo
Baldomir ze swoim sekretarzem. Po zajęciu miejsc, Alfredo Baldomir przywitał
obydwie delegacje oraz wyraził nadzieję, że negocjacje okażą się owocne i
zakończą podpisaniem traktatu pokojowego, przerywającego niepotrzebny rozlew
krwi.
Kiedy już Prezydent
zamierzał opuścić salę, przewodniczący kolumbijskiej delegacji Alfredo Solf y
Muro, wystąpił do Alfredo Baldomira z prośbą o stałe przewodniczenie obradom, jeżeli
strona chilijska nie ma nic przeciwko temu. Przewodniczący delegacji
chilijskiej Pedro Alfonso Barrios (minister spraw wewnętrznych i nieformalny
wiceprezydent Chile) oświadczył, że nie ma żadnych zastrzeżeń i przyłączył się
do prośby swego kolumbijskiego odpowiednika. Alfredo Baldomir, dziękując za
zaszczytną dla niego propozycję i zaufanie, wyraził obawy, czy też jest w
stanie sprostać niełatwemu zadaniu. Przewodniczący obydwu delegacji ponowili
prośbę, podkreślając swoją całkowitą wiarę w bezstronność oraz dobrą wolę
Prezydenta. Alfredo Baldomir oświadczył, że postawa obydwu delegacji niejako
zniewala go do przyjęcia proponowanej zaszczytnej funkcji oraz motywuje do jak
najlepszego się z niej wywiązania.
11:50 Po kilkunastominutowej
przerwie, wykorzystanej do poinformowania sekretarza Prezydenta o odwołaniu
jego agend na najbliższe dni oraz na wniesienie i ustawienie w sali dodatkowego
fotela (oraz krzeseł dla sekretarza i protokolanta), przystąpiono do właściwych
obrad. Otwierając je, Alfredo Baldomir poprosił strony o przedstawienie swoich
warunków i ewentualnych dodatkowych uwag.
Pierwszy wypowiedział
się Pedro Alfonso Barrios. Oświadczył, że mimo tego, iż jego ojczyzna padła
ofiarą niczym nie usprawiedliwionej napaści, rząd chilijski nie zgłasza żadnych
żądań, poza zakończeniem wojny, wymianą jeńców i przywróceniem normalnych
stosunków dyplomatycznych, pomiędzy obecnie wojującymi stronami.
Następnie
głos zabrał Alfredo Solf y Muro. Na początku swojej wypowiedzi, odniósł się do słów
swojego przedmówcy, dotyczących „niczym nie usprawiedliwionej napaści”
Stwierdził, że główne przyczyny wybuchu wojny to chilijska prowokacja u brzegów
Islas Desventuradas, odmowa rządu Chile wzięcia za nią odpowiedzialności i na
koniec odrzucenie przez rząd chilijski kolumbijskiego ultimatum. Następnie
przedstawił kolumbijskie warunki pokojowe:
- przywrócenie
Wielkiej Kolumbii (jako prawnej sukcesorki Republik Peru i Boliwii)
suwerenności nad obecnymi chilijskimi prowincjami Tarapaca i Antofagasta;
- potwierdzenie przez
stronę chilijską przynależności archipelagu Islas Desventuradas do Wielkiej
Kolumbii;
- przekazanie przez
Chile Wielkiej Kolumbii wyspy Isla Sala y Gómez;
- zapłatę na rzecz
Wielkiej Kolumbii kontrybucji wojennej w wysokości 160 mln $.
Alfredo Baldomir
prosi delegację Chile o odniesienie się do przedstawionych przez kolumbijską
delegację żądań. Pedro Alfonso Barrios z oburzeniem odrzuca kolumbijskie
żądania, określając je mianem aroganckiego dyktatu; jedynie warunkowo wyraża
zgodę na rozpatrzenie przynależności archipelagu Islas Desventuradas.
Przewodniczący
obradom Alfredo Baldomir, pyta delegację Kolumbijską, czy podtrzymuje swoje
żądania. Po uzyskaniu potwierdzenia, zwraca się z kolei do delegacji
chilijskiej z tym samym pytaniem. Strona chilijska stwierdza, że stanowisko
swoje podtrzymuje i nie ma nic więcej do dodania.
12:40 W tej sytuacji,
Alfredo Baldomir zarządza przerwę w obradach do godz. 16:00, wyrażając
jednocześnie nadzieję, że przerwa ta wpłynie pozytywnie na złagodzenie
rozbieżności pomiędzy stronami.
16:00 Przewodniczący
i obydwie delegacje ponownie zajmują miejsca w Sala de Fiestas. Alfredo Baldomir zwraca uwagę obydwu
delegacji na negatywne skutki ewentualnego przedłużania się działań wojennych,
zarówno dla zaangażowanych w konflikt krajów, jak i dla całego Kontynentu.
Apeluje do strony kolumbijskiej o umiarkowanie w żądaniach, a do strony
chilijskiej o większy realizm. Ponownie prosi delegację kolumbijską o sformułowanie
aktualnych żądań oraz stronę chilijską do odniesienie się do nich.
16:15
Alfredo
Solf y Muro oświadcza, że mając na względzie pokój, jako najwyższe dobro w
stosunkach międzynarodowych, strona kolumbijska rezygnuje z żądania dotyczącego
wyspy Isla Sala y Gómez, a także zgadza się na obniżenie wysokości kontrybucji
wojennej ze 160 do 100 mln $. Pedro Alfonso Barrios stwierdza, że drobne
ustępstwa ze strony kolumbijskiej niewiele zmieniają niemniej – w intencji
osiągnięcia porozumienia – delegacja chilijska godzi się na oddanie archipelagu
Islas Desventuradas. Jednakże, żadną miarą nie może zaakceptować utraty
prowincji Tarapaca i Antofagasta. Alfredo Solf y Muro zaznacza, że kwestia
zmiany przynależności państwowej ww. prowincji jest warunkiem sine qua non i strona kolumbijska z
niego nie zrezygnuje.
W tym momencie głos zabiera
wiceprzewodniczący chilijskiej delegacji, Guillermo Labarca Hubertson.
Stwierdza on, że absurdem jest żądanie większej zdobyczy terytorialnej, niż
osiągnięto na skutek działań zbrojnych. Replikując, wiceprzewodniczący kolumbijskiej
delegacji general de división Oswaldo
Calle Talledo oświadcza, że jeśli jest to dla strony chilijskiej istotnym
problemem, to może zaproponować jego proste rozwiązanie. Mianowicie, strona
kolumbijska zrywa negocjacje, po 7 dniach wznawia działania wojenne, a po
następnych 8 tygodniach znajduje się na przedmieściach chilijskiej stolicy,
Santiago. Ale wtedy – zgodnie z tokiem rozumowania przedmówcy – jej żądania
terytorialne zostaną rozszerzone odpowiednio do postępów w polu.
17:10 Aby
uniknąć dalszego zaostrzania się dyskusji, Alfredo Baldomir proponuje
zakończenie obrad i wznowienie ich w dniu następnym o godz. 11:00. Obydwie
strony negocjacji akceptują ten wniosek.
17.11.1939
11:00
Obrady zostają wznowione. Alfredo Baldomir raz jeszcze apeluje o realizm i
umiarkowanie.
Alfredo Solf y Muro informuje, że
strona kolumbijska redukuje wysokość żądanej kontrybucji do kwoty 58 mln $.
Jednocześnie zapewnia, że jest to trzecie i ostatnie już ustępstwo z jej
strony, a odpowiedzialność za powodzenie negocjacji obciąża teraz stronę
chilijską. Pedro Alfonso Barrios oświadcza, że delegacja chilijska nie czuje
się wystarczająco umocowana do wyrażenia zgody na aktualnie przedstawione przez
stronę kolumbijską warunki. W związku z tym, zmuszona jest do konsultacji z
najwyższymi czynnikami politycznymi swojego kraju. Wnioskuje więc o odroczenie
negocjacji do 20.11.1939. Strona kolumbijska wyraża zgodę, a Alfredo
Baldomir wyznacza termin wznowienia obrad na 20.11.1939 o godz. 11:00.
18.11.1939
13:30 Intendente (burmistrz) Montevideo Horacio
Acosta y Lara, wydał w restauracji hotelu Carasco, obiad dla głównych członków
delegacji obydwu stron. W trakcie mającej miejsce w galería de té poobiedniej
kawy, zaobserwowano nieformalne rozmowy pomiędzy niektórymi członkami obydwu
delegacji. Czy to dobrze wróży powodzeniu negocjacji? Wkrótce się dowiemy.
Ostatnia szansa, by Brazylia wsparła słabą pozycję negocjacyjną Chile. Jeśli na podobny krok zdecydowałaby się Argentyna to jest jeszcze szansa, by militarny triumf WK zamienić w jego dyplomatyczną klęskę. Krok wysoce pożądany dla dalszej pokojowej koegzystencji całego regionu... :)
OdpowiedzUsuńŁK
Skąd u Ciebie ta idée fixe, że WK będzie stałym zagrożeniem dla pokoju w AP? Któryś już raz powtarzam, WK, poza chęcią odzyskania niegdyś utraconych prowincji, nie ma żadnych roszczeń terytorialnych (ani innych) wobec sąsiadów.
UsuńJKS