niedziela, 22 lutego 2026

KOMUNIKAT WOJENNY NR 4/1939

                                            KOMUNIKAT WOJENNY NR 4/1939 

01-04.06.1939
Działania na froncie wzdłuż rzeki Parca, nadal sprowadzają się do sporadycznej wymiany ognia, wzajemnej obserwacji i nielicznych patroli. V. Korpus Armii „Andy” głównymi siłami posuwa się drogą nr 15 w kierunku wioski Chusmiza. Oddział wydzielony tegoż korpusu osiąga osadę Enquelga. Kolumbijskie lotnictwo MW atakuje port Iquique; stracono 1 wodnosamolot, rezultaty ataku nieznane.
Chilijskie lotnictwo bombarduje pozycje I. Korpusu Armii „Pacyfik” Stracono 24 zabitych i rannych oraz 2 działa i moździerze, zestrzelono 1 samolot wroga.
W Wielkiej Brytanii został zwodowany, zamówiony przez Chile pancernik o roboczej nazwie Valparaiso 9.
Chilijski okręt podwodny zatopił kolumbijski drobnicowiec o nośności 4 500 DWT, wiozący do Japonii ryby i ich przetwory. 
 05-07.06.1939
Na froncie nad rzeką Parca bez zmian. Siły główne V. Korpusu Armii „Andy” zajmują bez walki wioskę Chusmiza. Rozpoznanie lotnicze wykryło zgrupowanie wojsk chilijskich w rejonie wioski Huara (skrzyżowanie dróg nr 5 i 15).
Kolumbijski okręt podwodny Arpia stawia 24 miny na podejściach do Puerto Patillos.
Oddział wydzielony V. Korpusu Armii „Andy”, kilka km na południe od osady Parajalla, niszczy z zasadzki niewielką chilijską kolumnę zaopatrzeniową. Zabito 8 Chilijczyków, a 27, w tym 19 rannych wzięto do niewoli. Ponadto zdobyto 13 mułów i ok. 1,5 tony zaopatrzenia. Straty własne 3 rannych. Lotnictwo wojsk lądowych bombarduje skrzyżowanie dróg nr 5 i 15, efekty nieznane, strat własnych brak.
Na podejściu do portu Pisaqua tonie na minie chilijski kabotażowiec ok. 600 DWT. 

08-11.06.1939
Na froncie nad rzeką Parca bez zmian. Siły główne V. Korpusu Armii „Andy” zajmują bez walki wioskę Chusmiza. Rozpoznanie lotnicze wykryło oddziały chilijskie wyładowujące się na stacji kolejowej Pintados.
Chilijskie lotnictwo bombarduje kolumny V. Korpusu na północny-wschód od miasteczka Pachica. Stracono 27 zabitych i rannych.
5. Dywizjon Kutrów Torpedowych przeprowadza wypad w rejon portu Pisaqua; jednostek wroga ponownie nie napotkano. W portach Ilo, Puerto Grau i Arica, koncentrowane są pododdziały piechoty morskiej (cała I. i część II. Brygady oraz samodzielny 9. batalion).
Na południowy-zachód od miasteczka Pachica, siły główne V. Korpusu Armii „Andy” natknęły się na zorganizowaną obronę nieprzyjaciela.
Kolumbijskie dowództwo rozpoczęło formowanie i szkolenie batalionu spadochroniarzy.
Ogólny bilans zysków i strat:
- zabito lub raniono ok. 5 200 chilijskich żołnierzy, do niewoli wzięto 4 353;
- zdobyto 21 dział i moździerzy i 51 karabinów maszynowych;
- zniszczono 2 czołgi i zdobyto 1;
- zniszczono 27 chilijskich samolotów, zdobyto 2;
- zatopiono 1 pancernik, 1 krążownik ciężki, 2 niszczyciele, 2 frachtowce, 1 holownik i dwie małe jednostki pomocnicze;
- zdobyto 1 frachtowiec;
- stracono 716 zabitych, 1 781 rannych i 162 zaginionych;
- stracono 7 dział i moździerzy;
- stracono 2 czołgi i 4 tankietki;
- stracono 18 samolotów;
- stracono 1 niszczyciel, 1 torpedowiec, 1 kuter desantowy i 1 frachtowiec.

Poniżej mapka działań.

14 komentarzy:

  1. Nijak w tym gooffnie nie idzie popatrzeć na głębokości, a papierowej nie mam, ale tam chyba miny dość szczególnie musiały być postawione, karol flibustier

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miny zostały postawione ok. 3 Mm na WNW od portu i na głębokości ok. 40 m. Szerokość zagrody 12 kabli.

      JKS

      Usuń
    2. Ano właśnie, delta rzeki. Ciekawe ile z nich z miejsca się zerwało, karol flibustier

      Usuń
    3. Najbliższe ujście rzeki (Loa) znajduje się 65 km na południe i wygląda tak: https://tarapacainsitu.cl/download/multimedia.normal.a4ba203a342f06a9.csOtbyBsb2EgMV9ub3JtYWwud2VicA%3D%3D.webp
      Doprawdy, nie uważam, aby miało jakikolwiek wpływ na postawione pod Puerto Patillos miny.

      JKS

      Usuń
    4. Sorki za zamieszanie, sam widzisz, że moje mapy fizyczne na kompie są do bani, czysty shit. Ale cóż, błąd lepiej zrobić, jak bezrefleksyjnie przeczytać tylko, karol flibustier

      Usuń
  2. Może jakaś udana operacja odwetowa floty chilijskiej? Np. z użyciem okrętów podwodnych. Liczę również na udane operacje rajderskie obydwu krążowników pomocniczych. A gdyby tak dać im po 1 (zamaskowanej) armacie 203 mm z "Blanco Encalada", w charakterze ultima ratio? Bo ten stareńki krążownik w zasadzie powinien zostać całościowo rozbrojony, bo do użycia operacyjnego na morzu raczej się nie nadaje (w realu stał się hulkiem w 1940 r.)
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Blanco Encalada" zostanie użyty jako okręt obrony wybrzeża w rejonie Valparaiso - Viňa del Mar.

      JKS

      Usuń
    2. No, nie wiem, czy jest sens utrzymywać ten stary okręt w służbie. Ewentualnie można użyć go w samobójczej misji specjalnej. Coś na wzór brytyjskiego krążownika "Vindictive" w 1918 r. Myślę, że celem mogłaby być któraś z baz morskich WK na wybrzeżu Pacyfiku, a okręt można by odrobinę ucharakteryzować np. na argentyński "General Belgrano". :)
      ŁK

      Usuń
  3. "Kolumbijskie dowództwo rozpoczęło formowanie i szkolenie batalionu spadochroniarzy." Skoro dopiero rozpoczęli formowanie, to raczej na przyszłą wojnę, a nie obecną.
    Zresztą w tym czasie (1939) przerzut batalionu spadochroniarzy, np 900 żołnierzy, wymaga ponad 50 samolotów transportowych - a to jak sądzę, grubo przekracza możliwości lotnictwa WK.
    Moim zdaniem lepszym i szybszym w realizacji byłby pomysł stworzenia oddziału na szybowcach desantowych. Wymaga mniej przeszkolonego personelu (jeden pilot szybowca na 10-15 żołnierzy). Druga zaleta to możliwość wykorzystania standardowych bombowców jako holowników szybowców. No i zaleta taktyczna, szybowce desantowe dostarczają pododdział (niewielki, ale jednak) w całości i to we wskazane dokładnie miejsce. Skrajny przypadek takiej akcji, to niemiecki desant w Belgii w 1940 wprost na teren obsadzonego przez Belgów fortu.
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Batalion jest formowany z ochotników, którzy szkolenie spadochronowe mają już za sobą. W tym przypadku, formowanie, i szkolenie zespołowe nie musi trwać dłużej, niż 3-4 miesiące.
      Oddziały powietrzno-desantowe miały ówcześnie lżejszą strukturę od oddziałów piechoty liniowej, a więc i mniejszą liczebność. Przykładowo, 1. SBS gen. Sosabowskiego (3 bataliony strzelców + 2 dywizjony artylerii + dowództwo, sztab i służby) liczyła ok. 2 200 żołnierzy, w tym personelu "skaczącego" ok. 1 700. Wynika z tego, że "skacząca" część batalionu miała nie więcej, niż 400 żołnierzy. Do przerzutu takiego batalionu wystarczyłoby 20-25 samolotów, a w przypadku desantu "na raty", jeszcze mniej.

      JKS

      Usuń
    2. Brygada Sosabowskiego nie jest dobrym przykładem. Elitarna jednostka praktycznie bez zaplecza mobilizacyjnego. Generał Sosabowski wolałby mieć dwa albo i trzy razy więcej ludzi, tylko nie miał, skąd ich wziąć.
      Stonk

      Usuń
    3. W WK też nie ma nadmiaru młodych mężczyzn wyszkolonych w skokach ze spadochronem.

      JKS

      Usuń
    4. A czy WK ma pomysł na sensowne użycie tych spadochroniarzy? W górach lepiej nie skakać, daleko w głębi terytorium wroga też nie, na wybrzeżu nie ma sensu, bo tam prościej można wysadzić desant morski od razu z ciężkim sprzętem.
      Stonk

      Usuń
  4. Valparaiso 9, zanim zostanie wykończony, zostanie skonfiskowany przez UK, bo wkrótce zacznie się DWS...
    ŁK

    OdpowiedzUsuń