wtorek, 14 kwietnia 2026

KOMUNIKAT WOJENNY NR 17/1939

   KOMUNIKAT WOJENNY NR 17/1939 

13-15.10.1939
Siły główne II. Korpusu koncentrują się 8-10 km na północny wschód od przejścia granicznego Ollagüe - Avaroa. Szybki oddział wydzielony tegoż korpusu, zajmujący pozycje obronne w rejonie ww. przejścia granicznego, zostaje zluzowany przez oddziały II. Brygady Piechoty Górskiej (peruwiańskiej). Po chilijskiej stronie granicy rozpoznano pozycje osłonowe w sile batalionu piechoty. V. Korpus kontynuuje marsz w kierunku Uyuni. Brygada Pancerno-Motorowa koncentruje się „okrakiem” na drodze nr 5, bezpośrednio na północ od doliny okresowej rzeki Seca. Wzmocniony 3. Pułk Gwardii Federalnej z odwodu dowódcy Armii „Pacyfik”, zostaje przydzielony do I. Korpusu tej armii; wraz z 1. batalionem czołgów (kolumbijskim) i 5. kompanią czołgów (peruwiańską), tworzy on Grupę Pościgową „Pacyfik”
Na redzie Puerto Patillos, zespół GB4 uzupełnia paliwo ze zbiornikowca floty Huascarán  i amunicję z zaopatrzeniowca Huiracocha. Tamże, dołącza do zespołu okręt szkolny Cristóbal Colón.
Kolumbijskie lotnictwo atakuje chilijskie pozycje na drodze nr 21, ok. 20 km na południowy zachód od Ollagüe.
W rejonie Villa Martin, odkryto zwłoki 79 żołnierzy z boliwijskiego batalionu terytorialnego. Okoliczności pozwalają przypuszczać, że doszło tu do zbrodni wojennej, polegającej na dokonaniu mordu na jeńcach z ww. batalionu. Kolumbijska Naczelna Prokuratura Wojskowa wszczęła w tej sprawie śledztwo, zapraszając do uczestnictwa w nim przedstawicieli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża.
Bazująca w Puerto Baquerizo Moreno na wyspie San Cristóbal (Archipelag Galapagos), kolumbijska łódź latająca Consolidated PBY Catalina, ok. 550 Mm na południowy zachód od Galapagos, wykryła i zaatakowała bombami jednostkę, którą rozpoznano jako chilijski krążownik pomocniczy typu Aconcagua. Zaobserwowano co najmniej jedno trafienie bombą 200-funtową; dalsze losy uszkodzonego okrętu nie są znane.
 
16-18.10.1939
W ramach I. Korpusu utworzono grupę uderzeniową, składającą się z 2. Dywizji Piechoty (kolumbijskiej), 8. Pułku z 3. Dywizji Piechoty (kolumbijskiej) oraz I. dywizjonu z 6. Pułku Artylerii Polowej (kolumbijskiego). W ramach III. Korpusu utworzono grupę uderzeniową, składającą się z 1. Dywizji Piechoty (peruwiańskiej), 9. Pułku z 3. Dywizji Piechoty (peruwiańskiej), 1. batalionu czołgów (peruwiańskiego) oraz I. dywizjonu z 5. Pułku Artylerii Polowej (peruwiańskiego). W ramach II. Korpusu utworzono grupę uderzeniową, składającą się z 4. Dywizji Piechoty (peruwiańskiej) oraz 4. Batalionu z II. Brygady Piechoty Górskiej (peruwiańskiej).
Kolumbijskie rozpoznanie lotnicze melduje oddziały chilijskie w sile ok. 1 000 żołnierzy, maszerujące z Sierra Gorda w kierunku Calamy.
Oddziały V. Korpusu mijają Uyuni, zmierzając w kierunku Villa Martin.
Zespół GB4 ostrzeliwuje pozycje chilijskie w rejonie wysadzonego w powietrze mostu Puente Rio Loa (w ciągu drogi nr 1 nad rzeką Loa). Zużyto: 90 pocisków 305 mm, 120 254 mm, 240 203 mm, 300 152 mm i 210 127 mm.
10 minut później, pozycje te są w ramach 30-minutowego przygotowania artyleryjskiego, bombardowane przez kolumbijską artylerię ciężką, polową i moździerze. Wystrzelono w sumie 5 640 pocisków artyleryjskich kalibru 75-152 mm. Kilka minut po zakończeniu przygotowania artyleryjskiego, do ataku rusza grupa uderzeniowa I. Korpusu. Zdziesiątkowane i zdemoralizowane ogniem artyleryjskim oddziały chilijskie, nie są w stanie stawić skutecznego oporu. Pozycje ich zostają przełamane na głębokość do 8 km.
Lotnictwo kolumbijskie dokonuje zmasowanego ataku na osadę Tambillo Alto (rejon drogi nr 5 w dolinie rzeki Amarga). Zrzucono w sumie 31,8 t bomb oraz ostrzelano chilijskie pozycje ogniem broni pokładowej. Po zakończeniu nalotu, artyleria III. Korpusu rozpoczyna 40-minutowe przygotowanie artyleryjskie, wystrzeliwując 7 560 pocisków artyleryjskich kalibru 75-152 mm. Wykorzystując skutki powyższego przygotowania artyleryjskiego, grupa uderzeniowa III. Korpusu przełamuje chilijskie pozycje na głębokość do 13 km, zostaje jednak zatrzymana na chilijskiej pozycji obronnej, na północnych obrzeżach Quillaqua.
Dwie eskadry lotnictwa kolumbijskiego bombardują chilijskie pozycje na drodze nr 21, ok. 20 km na południowy zachód od Ollagüe; zrzucono 6,3 t bomb, użyto także broni pokładowej. Po zakończeniu nalotu wykonano przygotowanie artyleryjskie, wystrzeliwując łącznie 2 400 pocisków artyleryjskich kalibru 75-107 mm. Grupa uderzeniowa II. Korpusu zmiata chilijską przesłonę granicy w rejonie Ollagüe; jej atak zostaje zatrzymany przez chilijską obronę, dopiero ok. 20 km na południowy zachód od Ollagüe.
Dwie grupy bojowe IV. Korpusu, usiłujące sforsować kanion rzeki Loa, zostały z ciężkimi stratami przez Chilijczyków odparte. Udało się to natomiast – również z poważnymi stratami – trzeciej grupie, forsującej dolny bieg rzeki Amarga, blisko jej ujścia do Loa.
Brygada Pancerno-Motorowa została przesunięta ok. 20 km na południe, wzdłuż drogi nr 5.
 
19-23.10.1939
Rząd chilijski, zwraca się do akredytowanego w tym kraju nuncjusza apostolskiego arcybiskupa Aldo Laghi, z prośbą o nawiązanie za pośrednictwem swojego odpowiednika w Wielkiej Kolumbii, arcybiskupa Fernando Cento, rozmów dotyczących rozejmu, który powinien być wstępem do negocjacji pokojowych.
W wyłom na odcinku I. Korpusu wchodzi Grupa Pościgowa „Pacyfik”, dezorganizując odwrót wojsk chilijskich w kierunku Tocopilli. Zespół GB4 bombarduje stłoczone na przeprawie przez wąwóz okresowej rzeki Iquine, chilijskie oddziały. Na odcinku III. Korpusu toczą się ciężkie walki o Quillaqua. Ataki II. Korpusu na chilijskie pozycje na drodze nr 21, ok. 20 km na południowy zachód od Ollagüe, zostają odparte. Oddziały IV. Korpusu, spędzając chilijskie straże tylne, przekraczają na szerokim froncie dolinę rzeki Loa. V. Korpus osiąga rejon Villa Martin.
Arcybiskup Fernando Cento, zwraca się do rządu kolumbijskiego z prośbą o określenie warunków, umożliwiających zawarcie rozejmu, a w przyszłości układu pokojowego. Jednocześnie, w porozumieniu z arcybiskupem Laghi, zwraca uwagę rządów stron wojujących, na inicjatywę prezydenta Urugwaju z 12.10.1939 r.
Rząd kolumbijski, w celu potwierdzenia swojej dobrej woli, ogłasza jednostronnie 48-godzinny rozejm, dając władzom chilijskim czas, na podjęcie odpowiednich decyzji. Obydwie strony konfliktu zgadzają się na dobre usługi prezydenta Urugwaju. Alfredo Baldomir wyraża zadowolenie z faktu przyjęcia jego oferty, jednocześnie apeluje o przedłużenie rozejmu do 14 dni.
Ogłoszono 14-dniowy rozejm, z opcją jego przedłużenia, za zgodą obydwu stron konfliktu. Rozejm rozpoczyna się o północy z 23 na 24 października 1939 r. Zgodnie z jego warunkami, wojska kolumbijskie wstrzymują swoje działania, pozostając na dotychczasowych pozycjach, a wojska chilijskie wycofują się na linię: Tocopilla (włącznie) – droga nr 24 do mostu Puente Posada na rzece Loa – rzeka Loa do Calamy (włącznie) i dalej do ujścia do niej rzeki San Pedro de Inacalari – rzeka San Pedro de Inacalari do granicy chilijsko-kolumbijskiej. Wstrzymane zostają również wszelkie działania w powietrzu (w tym rozpoznanie lotnicze) i na morzu. Okręty wojenne obu stron konfliktu, powracają do najbliższych własnych baz.
Ogólny bilans zysków i strat:
- zabito lub raniono ok. 27 200 chilijskich żołnierzy, do niewoli wzięto 80 014;
- zniszczono 138 i zdobyto 276 dział i moździerzy oraz zdobyto 409 karabinów maszynowych;
- zniszczono 5 czołgów i zdobyto 8, zniszczono 7 tankietek i zdobyto 3, zniszczono 17 samochodów pancernych i zdobyto 10;
- zniszczono 66 samolotów, zdobyto 3;
- zatopiono 1 pancernik, 1 krążownik ciężki, 2 niszczyciele, 1 okręt podwodny, 1 patrolowiec, 1 stawiacz min, 1 krążownik pomocniczy, 5 frachtowców, 2 holowniki i cztery małe jednostki pomocnicze;
- zdobyto 1 frachtowiec i 3 małe jednostki pomocnicze;
- stracono 4 541 zabitych, 10 791 rannych i 1 569 zaginionych;
- stracono 59 dział i moździerzy;
- stracono 67 czołgów, 15 samochodów pancernych i 16 tankietek;
- stracono 48 samolotów;
- stracono 1 monitor, 1 niszczyciel, 1 torpedowiec, 1 okręt podwodny, 1 kuter torpedowy, 1 mały okręt desantowy, 4 kutry desantowe i 3 frachtowce.

Poniżej mapka działań. 

7 komentarzy:

  1. Koniec tej wojny wydaje się bliski. Nastąpi dalsze umocnienie pozycji WK jako lokalnego mocarstwa. Nie wróży to niczego dobrego dla sąsiadów, którzy nieopatrznie dopuścili do powstania lokalnego hegemona, a na dodatek sojusznika Jankesów...
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nic, jeszcze. Jeśli w czasie zimnej wojny WK pozostanie stabilnym krajem z przyjaznym USA rządem, to wobec wszystkich Allende'ów, Ortegów i Guevarów działających na kontynencie Jankesi będą naprawdę mocno wspierać i tak silną WK. Dopiero będzie się działo...
      Stonk

      Usuń
  2. Skoro wojna się kończy, należy wyciągnąć z niej wnioski. Część tego, o czym piszę, nie była jeszcze dostępna pod koniec 1939 roku, ale to często doświadczenia poprzedniej wojny czy kampanii inspirowały prace nad nowymi technologiami.
    Organizacja armii w plutony, kompanie, bataliony, pułki, dywizje i korpusy jest skostniała, osiemnastowieczna, nie przystaje do współczesności i często staje się jedynie papierowa, a na polu walki częściej niż pułki spotykamy bardziej czy mniej improwizowane grupy bojowe.
    Na początek walki w mieście.
    Ofensywna grupa bojowa w mieście powinna składać się z elementu uderzeniowego i elementu wspierającego. Element wspierający to przede wszystkim silna bateria moździerzy i pododdział medyczny. Powinni trzymać się kilka ulic od rejonu walk. Element uderzeniowy powinien składać się z kompanii piechoty, plutonu pancernego i plutonu saperów. Rolą plutonu pancernego jest osłona piechoty i saperów, niszczenie nieprzyjacielskich pojazdów pancernych, torowanie drogi i niszczenie punktów oporu. Pluton pancerny potrzebuje pojazdów zdolnych do wykonywania czterech zadań. 1. Niszczenie punktów oporu dużymi pociskami burzącymi. Najlepiej do tego używać pojazdu takiego jak Sturmpanzer IV Brummbär. Ważne jest, żeby nie był zbyt duży, bo w mieście zwykle jest ciasno. Działa holowane są dużo mniejsze od pojazdów pancernych, ale użycie ich w mieście dobrze wygląda tylko na sowieckich filmach propagandowych. W rzeczywistości maska działa nie daje praktycznie żadnej ochrony, a to w połączeniu z brakiem wyszkolenia artylerzystów w tego rodzaju walce dawało ogromne straty. 2. Spychanie lub odciąganie wraków pojazdów, słupów telegraficznych i innych barykad. Do tego trzeba pojazdu o dużej masie, wyposażonego w mocny silnik, lemiesz spychacza i zestaw stalowych lin. Amerykanie wyposażyli M4A1 w lemiesz i to właściwie jedyny seryjnie produkowany pojazd tego typu w epoce. Niemcy przebudowali wiele (nie wiadomo konkretnie, ile) uszkodzonych czołgów i dział pancernych na spychacze, ale to były improwizowane pojazdy i używane do odgruzowywania zbombardowanych niemieckich miast. Zadania numer 1. i 2. świetnie mógłby wykonywać M728 Combat Engineer Vehicle, ale sama koncepcja tego rodzaju pojazdów powstałą właśnie z doświadczeń użycia czołgów M4 z lemieszem. 3. Niszczenie pojazdów pancernych nieprzyjaciela. O ile numery 1. i 2. występują w walkach miejskich praktycznie zawsze, o tyle numer 3. jest wyraźnie zależny od możliwości nieprzyjaciela. Jeśli mamy walczyć z komunistycznymi rebeliantami w Chinach, to nie mają oni żadnych pojazdów pancernych, w Hiszpanii do niszczenia nieprzyjacielskich czołgów w pełni wystarczało działo kaliber 37 mm, a kilka lat później w Normandii potrzebny był kaliber co najmniej 75 mm. 4. Ostrzeliwanie wysokich pięter budynków. To często pomijana kwestia a naprawdę ważna. Też zależy to oczywiście od topografii i architektury w konkretnym mieście czy są tam kamienice, wieże kościelne i ratuszowe albo mury zamku na wzgórzu, ale często właśnie potrzeba pojazdu zdolnego podnieść lufy pod dużym kątem. Do tego nadają się świetnie czołgi przeciwlotnicze takie jak Crusader AA.
    CDN
    Stonk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompania piechoty ma przede wszystkim osłaniać pojazdy pancerne i saperów, a w razie konieczności (w rzeczywistości niestety częstej) szturmować pozycje wroga.
      Powinna składać się z około 100 ludzi, uzbrojonych w kilka ręcznych karabinów maszynowych, kilka karabinów snajperskich, a większość (co najmniej 60% żołnierzy) powinna być uzbrojona w broń do walki z bliska, broń białą (według uznania każdego żołnierza) i granaty. Broń do walki z bliska to najlepiej karabinki takie jak amerykański M2, ale w 1939 roku ich jeszcze nie było, były za to pistolety maszynowe i strzelby powtarzalne. Kiedyś wypowiadałem się przeciwko strzelaniu seriami. Ale faktycznie wielu żołnierzy ma raczej słabe wyszkolenie, a sytuacja bojowa nie sprzyja celnym strzałom. O ile komandosi faktycznie potrafią załatwić sprawę kilkoma celnymi strzałami, o tyle dla przeciętnego żołnierza łatwiej jest skierować broń w stronę celu i puścić serię 3-5 strzałów. Nie jestem zwolennikiem użycia miotaczy ognia. Mają one mały zasięg, mały zapas "amunicji", wymagają osłony ze strony innych żołnierzy i są bronią obosieczną, ogień zagraża również nam. Chociaż jeśli trafimy na piwnicę zamienioną w bunkier, to strzał miotaczem ognia w otwór strzelniczy czy wrzucenie tam granatu zapalającego może być dobrym rozwiązaniem, niech ich tam wszystkich tlenek węgla wykończy. Dobrze byłoby mieć ze dwa granatniki przeciwpancerne nie tylko w celu niszczenia nieprzyjacielskich czołgów ale też punktów oporu w budynkach. Ale znowu, do czasu pojawienia się bazooki i panzerfausta nie było w tej kategorii nic sensownego, garłacze karabinowe to raczej pomysł do walk okopowych, nie miejskich.
      Pluton saperów ma otwierać drogę piechocie i nie wdawać się w walkę. Uzbrojony powinien być tylko w broń do ewentualnej samoobrony, a korzystać możliwie najwięcej z osłony piechoty i pojazdów pancernych. Za to powinien mieć młoty, siekiery, łopaty, łomy, inne narzędzia i tyle materiałów wybuchowych, ile da się unieść, żeby otwierać, wyważać i wysadzać zamknięte i/lub zabarykadowane drzwi, wybijać przejścia w murach itp.
      Stonk

      Usuń
    2. Zapomniałem dopisać w kwestii pojazdów pancernych:
      W filmach częstym pomysłem jest taranowanie budynków zajętych przez nieprzyjaciela. Niewiele powstało faktycznie pojazdów wyspecjalizowanych w takim atakowaniu nieprzyjacielskich pozycji (kilka egzemplarzy Rammpanzer Tiger (P) czy dzisiaj izraelskie opancerzone spychacze). O ile pojazd tego rodzaju dobrze nadawałby się też do spychania wraków i barykad, to nie jest warte tak daleko posuniętej specjalizacji; byłby też w taranowaniu budynków skuteczniejszy niż M4 z lemieszem, ale w ogóle taranowanie budynków to kiepski pomysł. Wpadniesz do piwnicy i tyle z tego będzie. Izraelska armia wie, że atakowane przez nich budynki nie mają piwnicy, a i tak spychacze to pierwsze pojazdy bojowe, które wyposażyli w zdalne sterowanie, żeby nie posyłać ludzi na tak niebezpieczne zadania.
      Stonk

      Usuń
    3. Jak zapewne zauważyłeś, niejednokrotnie wykorzystywałem w działaniach, formowane ad hoc, grupy różnego szczebla; batalionowe, pułkowe, a nawet dywizyjne. Walk typowo miejskich w tym konflikcie prawie nie ma (wyjątkiem Iquique); północne prowincje Chile są słabo zurbanizowane.

      JKS

      Usuń
    4. Piękne opracowanie Stonk, brawo! karol flibustier

      Usuń