Przebudowa kolumbijskich niszczycieli typu Trueno na niszczyciele eskortowe 1941 (3 jednostki)
Oddane do służby
w latach 1924-25 niszczyciele typu Trueno,
były pierwszymi okrętami tej klasy, zbudowanymi w stoczniach kolumbijskich, wg
kolumbijskiego projektu. Nie może więc być dużym zaskoczeniem fakt, że nie
okazały się doskonałe. Jak pamiętamy(?), główną ich wadą okazały się zbyt
smukłe kształty kadłuba w części dziobowej. Skutkiem było nurzanie dziobem przy
większej fali, a więc ograniczona użyteczność w trudniejszych (od stanu morza
6) warunkach pogodowych. Mając na uwadze powyższe, a także brytyjskie
doświadczenia wynikające z pierwszych miesięcy IIWS, podjęto decyzję o
przebudowie okrętów tego typu na niszczyciele eskortowe.
Główne założenia
przebudowy to:
- redukcja mocy
napędu, a zatem i prędkości maksymalnej, co winno poprawić właściwości morskie;
- zwiększenie
zasięgu;
- redukcja uzbrojenia
torpedowego, mniej potrzebnego przy wypełnianiu zadań eskortowych;
- wzmocnienie
broni pop;
- rekonfiguracja
uzbrojenia artyleryjskiego tak, aby w całości mogło być użyte do obrony plot;
-
unowocześnienie systemów kierowania ogniem plot.
Mam wrażenie, że
w wyniku przebudowy uzyskano niezłe – jak na ten czas – pełnomorskie jednostki
eskortowe. Uszczerbek w liczbie klasycznych niszczycieli będzie tylko chwilowy;
jak wynika z ostatniego biuletynu, w trakcie budowy są trzy nowe jednostki.
Przebudowę
zrealizowały stocznie Astillero Naval No.1 w Callao (2 jednostki) oraz stocznia
Construcción Naval y Plantas Mecánicas w La Guaira (1 jednostka). Wszystkie dostawy zapewnił przemysł
krajowy.
Opis techniczny przebudowy.
Kadłub
Zewnętrznie bez zmian, dokonano
jedynie niezbyt dużej korekty podziału wewnętrznego.
Napęd
Zlikwidowano dziobową kotłownię. Kotły
z kotłowni rufowej poddano gruntownemu remontowi. Wymieniono turbiny na
urządzenia o mniejszej mocy nominalnej. Aktualnie, napęd wygląda tak: dwa kotły olejowe White-Forster/CNPM w jednej
kotłowni i dwa zestawy turbin parowych CNPM z przekładniami w dwu
maszynowniach.
Do
obliczenia prędkości maksymalnej użyto algorytmu przedstawionego w poście z
dnia 29.11.2025.
Uzbrojenie
Całość artylerii i broni maszynowej oraz rufową wyrzutnię
torpedową zdjęto. Zainstalowano nowe uzbrojenie artyleryjskie wraz z dedykowanymi
mu systemami kierowania ogniem. Miotacze bomb głębinowych nieznacznie
przesunięto w stronę dziobu oraz istotnie zwiększono ilość zabieranych bg.
Aktualny zestaw uzbrojenia wygląda następująco:
- 2xIx127
mm/38 Bethlehem
Steel/HM M1932, przy elewacji 45o donośność pociskiem AAC 25,00
kg wynosi 16640 m, a przy elewacji maksymalnej 85o donośność pionowa
tym samym pociskiem wynosi 11340 m;
- 3xIIx37
mm/57 FNA M1936, przy elewacji 45o
donośność pociskiem 0,74 kg wynosi 6950 m, a przy elewacji maksymalnej 85o
donośność pionowa tym samym pociskiem wynosi 4100 m;
-
4xIx20 mm/70 Oerlikon/FNA M1934,
przy elewacji 45o donośność
pociskiem 0,123 kg wynosi 4390 m, a przy elewacji maksymalnej 85o
donośność pionowa tym samym pociskiem wynosi 3050 m;
- 1xIIIxwt533 mm;
- 2xwbg z zapasem 48 bg i 2xmbg
z zapasem 24 bg.
Do kierowania ogniem
zainstalowano dalocelownik optyczny o bazie 4,1 m oraz trzy stanowiska kierowania ogniem działek 37 mm.
Inne
Rufowy komin pozostawiono bez zmian,
dziobowy zdemontowano. Całkowicie przebudowano nadbudówki i maszty.
Zainstalowano sześć radiostacji, dwa radionamierniki i szumonamiernik.
W wyniku przebudowy:
- moc napędu zmniejszyła się z
31 000 do 15 500 KM,
- prędkość maksymalna zmniejszyła się
z 34,22 do 26,33 w,
- zasięg wzrósł z 2 500 Mm do
4 900 Mm przy 15,00 w,
- ciężar salwy burtowej zmniejszył się
z 66 kg do 53 kg,
- stateczność zmniejszyła się z 1,21
do 1,19,
- dzielność morska wzrosła z 0,89 do
1,43,
- wytrzymałość konstrukcji wzrosła z
0,61 do 1,02.
Koszt przebudowy wyniósł 49,1%
wartości porównywalnego okrętu nowego.
Trueno, Great Colombia escort destroyer laid down 1923, launched 1924, completed 1924, rebuilt 1941 (engine 1941)
Displacement:
856 t light; 908 t
standard; 1 058 t normal; 1 177 t full load
Dimensions: Length (overall / waterline) x beam x draught (normal/deep)
(319,64 ft / 312,66 ft)
x 30,51 ft x (9,35 / 10,06 ft)
(97,43 m / 95,30 m) x
9,30 m x (2,85 / 3,07 m)
Armament:
2 - 5,00" / 127 mm 38,0
cal guns - 55,12lbs / 25,00kg shells, 250 per gun
Dual purpose guns in deck and hoist mounts,
1932 Model
2 x Single mounts on centreline ends, evenly
spread
6 - 1,46" / 37,0 mm
57,0 cal guns - 1,63lbs / 0,74kg shells, 2 500 per gun
Anti-air guns in deck mounts, 1936 Model
3 x Single mounts on centreline, aft deck
forward
3 raised mount
- superfiring
4 - 0,79" / 20,0 mm
70,0 cal guns - 0,27lbs / 0,12kg shells, 4 000 per gun
Anti-air guns in deck mounts, 1934 Model
2 x Single mounts on sides, aft deck forward
2 raised mounts
2 x Single mounts on sides, forward deck
centre
2 double raised
mounts
Weight of broadside 117 lbs
/ 53 kg
Main Torpedoes
3 - 21,0" / 533 mm,
18,96 ft / 5,78 m torpedoes - 1,324 t each, 3,972 t total
In 1 sets of deck
mounted centre rotating tubes
Main DC/AS Mortars
2 - 421,08 lbs / 191,00 kg
Depth Charges + 48 reloads - 9,399 t total
in Stern depth charge
racks
2nd DC/AS Mortars
2 - 421,08 lbs / 191,00 kg
Depth Charges + 24 reloads - 4,888 t total
in Depth charge
throwers
Armour:
- Gun armour: Face (max) Other gunhouse (avg) Barbette/hoist
(max)
Main: 0,51" / 13 mm -
-
Machinery:
Oil fired boilers,
steam turbines,
Geared drive, 2 shafts,
15 500 shp / 8 171 Kw = 26,33 kts
Range 4 900nm at
15,00 kts
Bunker normal = 150
tons, at max displacement = 269 tons
Complement:
92 - 120
Cost:
£0,246 million / $0,984
million
Distribution of weights at normal displacement:
Armament: 60 tons, 5,7%
- Guns: 33 tons, 3,1%
- Weapons: 27 tons, 2,6%
Armour: 3 tons, 0,2%
- Armament: 3 tons, 0,2%
Machinery: 289 tons,
27,4%
Hull, fittings &
equipment: 504 tons, 47,6%
Fuel, ammunition &
stores: 202 tons, 19,1%
Miscellaneous weights:
0 tons, 0,0%
Overall survivability and seakeeping ability:
Survivability
(Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
705 lbs / 320 Kg = 11,3 x 5,0 " / 127 mm
shells or 0,5 torpedoes
Stability (Unstable if
below 1.00): 1,19
Metacentric height 1,2
ft / 0,4 m
Roll period: 11,9
seconds
Steadiness - As gun platform (Average = 50 %): 71 %
-
Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,29
Seaboat quality (Average = 1.00): 1,43
Hull form characteristics:
Hull has rise forward
of midbreak,
a normal bow and a round stern
Block coefficient
(normal/deep): 0,415 / 0,429
Length to Beam Ratio:
10,25 : 1
'Natural speed' for
length: 17,68 kts
Power going to wave
formation at top speed: 56 %
Trim (Max stability =
0, Max steadiness = 100): 50
Bow angle (Positive =
bow angles forward): 17,20 degrees
Stern overhang: 0,98 ft
/ 0,30 m
Freeboard (% = length
of deck as a percentage of waterline length):
Fore
end, Aft end
- Forecastle: 18,00%, 19,36 ft /
5,90 m, 17,39 ft / 5,30 m
- Forward deck: 22,00%, 17,39 ft / 5,30
m, 17,06 ft / 5,20 m
- Aft deck: 45,00%, 8,86 ft / 2,70 m, 8,86 ft / 2,70 m
- Quarter deck: 15,00%, 8,86 ft / 2,70
m, 8,86 ft / 2,70 m
- Average freeboard: 12,38 ft / 3,77 m
Ship tends to be wet
forward
Ship space, strength and comments:
Space - Hull below water (magazines/engines, low = better):
100,7%
- Above
water (accommodation/working, high = better): 127,8%
Waterplane Area:
5 927 Square feet or 551 Square metres
Displacement factor
(Displacement / loading): 155%
Structure weight / hull
surface area: 48 lbs/sq ft or 236 Kg/sq metre
Hull strength
(Relative):
-
Cross-sectional: 0,92
-
Longitudinal: 2,50
- Overall:
1,02
Adequate machinery,
storage, compartmentation space
Excellent accommodation
and workspace room
Ship has slow, easy
roll, a good, steady gun platform
Good seaboat, rides out
heavy weather easily
Trueno (1941)
Iluminacion (1941)
Torbellino (1941)

No, rzeczywiście wynik końcowy jest zachęcający. Jedno niewielkie zastrzeżenie: skoro kotły wyremontowałeś, a nie wymieniałeś je na nowe (pochwalam!), to t sam należało zrobić z turbinami. Wystarczyłoby przejrzeć je starannie i wymienić zdeformowane łopatki.
OdpowiedzUsuńŁK
Ponieważ moc kotłowni zmniejszyła się dwukrotnie, to pozostawiając stare turbiny, skazałbym je na stałą pracę z obciążeniem nie większym niż 50% obciążenia nominalnego. I tu pozwolę sobie zacytować "mądrości" z Internetu:
UsuńTurbiny parowe pracują najlepiej i osiągają najwyższą sprawność termodynamiczną w przedziale 70–90% obciążenia nominalnego. W tym zakresie optymalnie wykorzystuje się energię pary oraz powierzchnie łopatek, a straty związane z przepływem i dławieniem są zminimalizowane.
Poniżej znajduje się zestawienie charakterystyk pracy w zależności od obciążenia:
> Optymalne obciążenie (70–90%): Najniższe zużycie pary na wyprodukowaną jednostkę energii (najlepsza sprawność). Zapewnia to idealny balans między mocą a stratami mechanicznymi.
> Maksymalne obciążenie (100%): Turbiny mogą pracować z pełną mocą, ale często wiąże się to ze spadkiem sprawności (wymaga otwarcia zaworów przeciążeniowych i zwiększenia dławienia pary).
> Obciążenia częściowe (<50%): Sprawność znacząco spada. Spada wówczas ciśnienie i temperatura w obiegu, a straty (np. wentylacyjne w stopniach końcowych czy wycieki między stopniowe) stają się relatywnie wysokie.
> Bieg jałowy: Para jest zużywana wyłącznie do utrzymania prędkości obrotowej i pokrycia strat tarcia mechanicznego – sprawność wynosi wówczas 0%.
JKS
Może i tak jest, ale zarówno Alianci (Brytyjczycy i Amerykanie), jak i Japończycy, pozostawiali stare turbiny (zapewne bez znaczącego remontu!), ograniczając się do radykalnej (często 1/2) redukcji liczby kotłów.
UsuńŁK
Powszechność złych praktyk nie czyni ich dobrymi.
UsuńJKS
Ale jest to bardziej realna (oszczędniejsza) opcja takiej modernizacji. Nie znam żadnego niszczyciela eskortowego (ex-niszczyciela floty), któremu wymieniono turbiny.
UsuńŁK
Eksploatacja urządzenia ze znacznym nadmiarem mocy, zamiast zastąpienia go odpowiednim, tylko pozornie jest oszczędnością. To tak, jakby używać 1-tonowego dostawczaka do wożenia codziennych zakupów.
UsuńZdemontowane turbiny można (po remoncie) wykorzystać, jeśli już nie na innej jednostce, to np. w elektrowni cieplnej.
JKS
Jeszcze raz: znasz taki przypadek?
UsuńŁK
Próbowałem szukać informacji w sieci i yyyy... zgłupiałem.
UsuńWiększość stron nie podaje szczegółów modernizacji siłowni niszczycieli. Zadałem pytanie sztucznej inteligencji na stronie https://gemini.google.com i odpowiedziała, że owszem montowano nowe turbiny o mocy mniejszej niż oryginalna na niszczycielach V i W oraz niektórych niszczycielach amerykańskich. Zadałem to samo pytanie po prostu w oknie wyszukiwania na stronie google.com (to chyba ten sam system?). SI odpowiedziała, że nie, turbiny pozostały te same, a spadek mocy wynikał z demontażu części kotłów i/lub zmniejszenia ciśnienia w celu oszczędzania wyeksploatowanych już urządzeń.
I co o tym myśleć?
Stonk
Do kolegi ŁK.
UsuńStarania kolegi Stonka pokazały, że odszukanie takich przypadków nie jest łatwe i nie daje pewności co do ich zaistnienia. Jeśli jednak mam być szczery, to niewiele mnie interesuje, czy takie przypadki się zdarzały, czy nie. Nie cierpię na "manię naśladowczą"; jeżeli uważam jakieś rozwiązanie za słuszne i możliwe, to je wprowadzam, nie oglądając się na ewentualne pierwowzory.
Postawa Kolegi, nie uznającego niczego, co nie jest naśladownictwem, zrodziła w mojej głowie fikcyjny dialog sprzed 6 000 lat.
- Co to jest?
- Koło.
- A do czego to?
- Do usprawnienia transportu.
- A gdzie ty takie coś widziałeś?
- Nigdzie, sam to wymyśliłem!
- W takim razie spal to diabelstwo, a potem o nim zapomnij; wynalazki są surowo zabronione!
JKS
Reasumując: w tym aspekcie (wymian turbin) projekt jest nierealny, co nie budzi moich najmniejszych wątpliwości. Modernizacje tego typu (stary niszczyciel floty > niszczyciel eskortowy) miały ZAWSZE charakter, mniej lub dalej posuniętej, IMPROWIZACJI, tworzonej w obliczu nadciągającej wojny (okręty brytyjskie i japońskie), a zwłaszcza po jej wybuchu (masowa skala takich konwersji w US Navy). Wymiana turbin byłaby irracjonalna, gdyż od początku było wiadomo, że jednostki te posłużą (jako swoiste "emergency ships") jedynie kilka lat... Dalszej dyskusji w tym wątku raczej - ze swej strony - nie przewiduję! :)
UsuńŁK
Nie mniej jednak tu jest inny przypadek. WK nie liczy modernizacji dialogiem... aby do wiosny, a jak nie wypaliło, to na dwa, trzy lata (tak Churchill określał czas zdławienia Niemiec) i taka wymiana jest adekwatna, konieczna i niewątpliwa dla spokojnej eksploatacji tych okrętów. Dlatego zarzuty są bezpodstawne, karol flibustier
OdpowiedzUsuńSłusznie, WK na razie jeszcze nie stać na przebudowy/modernizacje jednostek, mających służyć jeszcze tylko kilka lat. Niszczyciele typu "Trueno" przed przebudową miały 15-16 lat i nie były mocno wyeksploatowane, po przebudowie (i późniejszych drobnych pracach modernizacyjnych) jeszcze ok. 15 lat posłużą.
UsuńPoza tym, chyba żadnej floty nie stać na "wożenie" na okrętach nieefektywnych i nadmiarowo ciężkich urządzeń napędowych.
JKS
Brytyjczycy podczas wojny mieli problem ograniczonych możliwości produkcyjnych (ograniczonych praktycznie pod każdym względem: surowce, siła robocza, obrabiarki, nawet możliwości transportu gotowych wyrobów do miejsca przeznaczenia), a turbiny parowe to dość zaawansowane urządzenia i niewiele zakładów miało zdolność do produkcji czegoś takiego. Więc mogli unikać wymiany turbin, kiedy nie było to konieczne.
UsuńWK w czasie pokoju takich problemów nie ma.
Stonk
Interesujące stwierdzenia...
UsuńWiele krajów podczas modernizacji swoich okrętów, niekoniecznie niszczycieli, wymieniali turbiny na mocniejsze, a nie na słabsze. A przynajmniej o takich przypadkach nie słyszałem.
No i jeszcze pytanie z trochę innej beczki: Obniżenie parametrów eksploatacyjnych turbin zwiększa, czy zmniejsza ich żywotność ?
Pytanie nr 2: Nowe zestawy turbin na zmodernizowanych Trueno będą posiadały turbiny krążownicze, czy nie ? Pytam, bo w opisie nie ma o tym wzmianki.
Peperon
Peperon
Nie dysponuję odpowiednimi danymi ale sądzę, że jeżeli turbiny nie są zbyt często przeciążane, to ich żywotność nie jest zależna od parametrów eksploatacyjnych. Niekorzystnie wpływa na żywotność częste uruchamianie i odstawianie turbin (skokowe zmiany temperatury i ciśnienia czynnika roboczego).
UsuńNa "Trueno" nie ma turbin krążowniczych; zastosowanie dla turbin głównych przekładni redukcyjnych, eliminuje potrzebę ich stosowania.
JKS
Przypuszczam, że zmniejszenie ciśnienia a z nim prędkości obrotowej turbiny wpłynie na wzrost jej żywotności.
UsuńTrzeba też brać pod uwagę czynnik wiary ludzi w skuteczność i niezawodność jakiegoś rozwiązania technicznego. Sztandarowym przykładem tego są popularne w czasie drugiej wojny światowej i zdarzające się do dzisiaj improwizowane pancerze pojazdów. Zwłaszcza załogi czołgów wieszały na swoich maszynach jakieś kawały żelastwa, betonu, drewna, worki z piaskiem itp. Zarówno amerykańska jak i niemiecka armia przeprowadziły testy poligonowe i wnioski były zbieżne. Żeby uzyskać znaczące zwiększenie odporności na trafienia, należałoby powiesić na czołgu tyle tego gruzu i złomu, że ciężar mocno ograniczyłby mobilność. Oczywiście czołgiści aż tyle nie wieszali. Ale obie armie uznały, że nie należy tego zabraniać, skoro przez to czołgiści czują się lepiej. Koniec XIX wieku i pierwsza połowa XX to była epoka wybuchających kotłów. Marynarze pamiętali eksplozje takie jak w Grover Shoe Factory i mogli mieć niewielkie zaufanie do tej dwudziestoletniej bomby pod pokładem. Zmniejszenie ciśnienia wpływa dodatnio na realne bezpieczeństwo okrętu i na subiektywne poczucie bezpieczeństwa załogi.
Stonk
@JKS.
UsuńSkoro obecność przekładni redukcyjnych eliminuje konieczność stosowania turbin krążowniczych, to dlaczego duże okręty je posiadały ?
Peperon
Może ich turbiny nie miały przekładni?
UsuńJKS
Z ciekawości spytam jakie (po PWS) duże okręty miały turbiny krążownicze?
UsuńH_Babbock
Kolego Peperonie, zostałeś wywołany do tablicy, odpowiadaj! 😉
UsuńJKS
Sorki za opóźnienie, ale musiałem zrobić szybki przegląd posiadanych materiałów, w wyniku którego wyszło mi co następuje:
Usuń1. Krążownik liniowy Hood - pierwszy, o którym pomyślałem, ale wolałem sprawdzić;
2. Pancerniki niemieckie typów Scharnhorst i Bismarck, żeby nie było wskazania pojedynczego starocia;
3. Krążowniki francuskie typu La Gallissonniere oraz krążownik szkolny Jean d'Arc;
4. Japońskie ciężkie krążowniki typu Mogami
Szukałem jeszcze monografii Richelieu, ale gdzieś mi się zapodział.
Mam nadzieję, że powyższe przykłady uznacie za satysfakcjonujące.
Peperon
Nie są. Stosowano nawet ekonomizery w postaci silników parowych do zewnętrznych śrub, aby taki ciężki szedł tylko na środkowych śrubach, co było ekonomicznym wykorzystaniem napędu głównego przeważnie z redukcją obrotów śruby okrętowej przekładnią. Systemów było do zagadnienia napędów rejsowych kilka, włącznie z dieslami na typie Koln, czy innych, więc tu realizacja niczego specjalnego nie wnosi, a daje lepsze ekonomicznie w użyciu jednostki marynarki i do tego bezpieczniejszy współczynnik awaryjności być może na nich, karol flibustier
UsuńAd Peperon
UsuńPo powrocie do domu sprawdziłem w książce Chodnickiego. Według opisu (tom 9, str 191-192) Bismarck miał 3 turbiny, po jednej na każdą śrubę. Czyli:
1. albo ja czegoś nie rozumiem;
2. albo typ Bismarck nie miał turbin marszowych;
3. albo Chodnicki się myli (w co absolutnie nie wierzę);
H_Babbock
Potocznie używany termin "turbina", zazwyczaj oznacza zespół turbin różnych stopni. Ponieważ turbiny "krążownicze" łączone były z głównymi szeregowo, można je było uznać za jeszcze jeden stopień zespołu turbin i osobno o nich nie wspominać.
UsuńJKS
Mi się wydawało, że turbina (składająca się z zespołu turbin różnego ciśnienia) może pracować w całości, albo w ogóle. Jeśli jest tak w istocie to włącznie w nią (jako jeden z elementów) "turbiny krążowniczej" nie ma sensu oszczędnościowego. Ja rozumiałem, że "napęd krążowniczy" to napęd, którego możemy używać zamiast paliwożernego napędu głównego.
UsuńH_Babbock
W układzie z turbiną krążowniczą, główna i krążownicza pracują zamiennie. Do ich włączania i wyłączania służą sprzęgła.
UsuńJKS
Ad H_Babbock
UsuńSpółka autorska M. Skwiot i A. Jarski w Monografiach Morskich nr 1 „Bismarck” piszą o siłowni okrętu jak poniżej. Oczywiście streszczam, ale fakty pozostają niezmienione.
Turbiny.
Były one zasilane parą przegrzaną o temp. 450 st C i ciśnieniu 55 atm.
Każda z trzech turbin napędowych typu Curtisa, wyprodukowanych w stoczni Blohm u. Voss w Hamburgu, zamknięta była w trzech częściach pracujących na wspólną (zbiorczą) przekładnię redukcyjną. Mój komentarz – chodzi o zespół turbin pracujących na jeden wał.
Zespół ruchu wprzód.
Część WC – 4-stopniowa turbina reakcyjna; Vn – 2880 obr. redukowana do 270 obr.
Część S.C. – 15-stopniowa dwuprzepływowa turbina reakcyjna; Vn – jak wyżej
Część NC – 9-cio stopniowa turbina reakcyjna; Vn – 2430 obr. z redukcją do 190 obr. Zabudowana nad skraplaczem.
Zespół ruchu wstecz.
Część WC – tzw koło Curtisa zainstalowane w jednym korpusie z częścią S.C. zespołu głównego, ale po przeciwnej stronie jej zasilania; Vn 2025 obr z redukcją do 180 obr
Część NC – 2-stopniowa dwuprzepływowa turbina zabudowana w jednym korpusie z częścią NC zespołu głównego; Vn 1715 obr. redukowanych do 190 obr.
Turbina marszowa (środkowa) osiągała 4220 obr. redukowanych do 270 obr. Nie posiadała zestawu turbin ruchu wstecz.
Tak to wygląda we wzmiankowanym wydawnictwie.
Chyba, że autorzy popełnili błąd i uznali środkową maszynownię za marszową, bo pracowała zawsze gdy okręt był w ruchu. Brak zestawu ruchu wstecz można wytłumaczyć małą skutecznością środkowej śruby ze względu na lokalizację i kształt kadłuba pancernika.
A wtedy ja po prostu przepisałbym ich błąd ;D
Peperon
P.S.
Były okręty, które miały dobudowane odpowiednie stopnie "krążownicze" zabudowane wewnątrz korpusów turbin głównych, zamiast osobnych turbin krążowniczych. Posiadały one zasilanie parą niezależne od podstawowych stopni turbin głównych.