czwartek, 13 września 2018

Komunikat wojenny nr 22/1944 cz.III – czerwiec 1944



Komunikat wojenny nr 22/1944 cz.III – czerwiec 1944

Przebieg działań.
Zakończono walki na Iwo-jimie. Końcowy atak na Suribachi wykonała nasza, sprowadzona z Chin brygada górska, wzmocniona batalionem malajskim i batalionem saperów. Oddziały te, szeroko wykorzystując granaty ręczne, saperskie ładunki wybuchowe oraz ręczne miotacze ognia, stopniowo niszczyły lub wypierały wroga ze zboczy góry, aż w końcu zepchnęły niedobitki do krateru na jej szczycie. Nieliczne już i cierpiące na brak amunicji i żywności resztki japońskiego garnizonu wybrały grupowe samobójstwo.
Oto bilans walk o Iwo-jimę (nie uwzględnia on strat załóg okrętów i samolotów obu stron):
- po stronie polskiej 2049 zabitych i 5617 rannych (20,2% użytych sił, lecz aż 36,9% w oddziałach liniowych),
- po stronie japońskiej ok. 17500 zabitych i 4520 wziętych do niewoli.
Nasza flota desantowa straciła 1 duży, 3 średnie i 4 małe okręty desantowe, 10 kutrów desantowych oraz 2 trałowce desantowe.
Dwa nasze okręty podwodne kolejno atakowały na południe od wyspy Adak (Aleuty) duży konwój japoński, który wyszedł z portów zachodniego wybrzeża USA. Zatopiono 2 tankowce i 1 drobnicowiec; kontratakujące okręty japońskiej eskorty uszkodziły nasz OP, jednak szczęśliwie powrócił on do bazy na Clipperton.
Nasze samoloty torpedowe z Hangczou i Okinawy atakowały japońską żeglugę na morzach Żółtym i Wschodniochińskim; zatopiono 1 eskortowiec i 2 statki, przy stracie 3 maszyn własnych.
Zespół okrętów 4.Floty (U.4.1) w składzie:
- 2 krążowniki liniowe typu Leszek Biały (BC-3 1930),
- lotniskowiec typu Hetman Kamieniecki (CV-2 1930),
- lotniskowiec typu Hetman Chodkiewicz (CV-4 1934),
- 3 lotniskowce eskortowe typu Generał Kątski (CVE-6 1943),
- 2 krążowników ciężkich typu Warszawa (CA-10 1925),
- 4 krążowników lekkich typu Kołobrzeg (CL-18 1924),
- 8 niszczycieli typu Samum (DD-54 1932),
- 7 niszczycieli typu Burza (DD-108 1942);
przeprowadził rajd po Morzu Wschodniochińskim, atakując kolejno: lotnictwem wyspy Tanegashima i Amami, lotnictwem i artylerią okrętową wyspy Okino, Irabu, lotnictwem Ishigaki oraz lotnictwem i artylerią okrętową  wyspę Yonaguni. Po ataku na Tanegashimę i Amami, japońskie lotnictwo lądowe zmontowało grupę powietrzną w składzie ok. 90 samolotów. Trwało to jednak tak długo, że zespół U.4.1 zdążył już odejść na południe i japońskie uderzenie trafiło w próżnię. Efekt działań naszego zespołu to: zatopienie 1 OP, 1 minowca, 1 dozorowca, 1 kabotażowca, 1 promu i 2 statków rybackich oraz zniszczenie na ziemi i w powietrzu 57 samolotów. Straty własne zamknęły się liczbą 13 samolotów i nieznacznym uszkodzeniem krążownika liniowego dwoma pociskami 100 mm.
Nasze ścigacze z Tajwanu i Okinawy (łącznie 29 jednostek), okresowo wzmacniane dywizjonem niszczycieli typu Burza (DD-108 1942), kontynuowały ataki na japońską żeglugę przybrzeżną w rejonie Wysp Sakishima. Zatopiono: 1 kanonierkę, 2 dozorowce, 1 pomocniczy minowiec, 3 ścigacze, 1 prom uzbrojony, 1 kabotażowiec i 2 statki rybackie oraz zestrzelono 1 samolot. Straty własne ograniczyły się do 1 ścigacza zatopionego i kilku uszkodzonych. Stale atakowane przez nasze ścigacze oraz lotnictwo – a ostatnio także przez zespół U.4.1 (patrz wyżej) – oraz odcięte od posiłków i zaopatrzenia Wyspy Sakishima, praktycznie straciły wartość militarną. Zrujnowane lotniska bez samolotów, nieliczna, słaba i pozbawiona większych zapasów amunicji artyleria nadbrzeżna (szacunkowo kilkanaście dział 76-127 mm), godne pożałowania siły morskie (1 minowiec i 4 dozorowce, w tym dwa uszkodzone) bez większych zapasów paliwa, mocno przetrzebione, niedożywione i zdemoralizowane siły lądowe (ok. 4000 żołnierzy), wszystko to sprawia, że wyspy te stały się prawie bezbronne wobec ewentualnej inwazji. Nie mamy jednak zamiaru ich zajmować, po co dobijać i tak umierające garnizony.
Wojna podwodna przyniosła w bieżącym miesiącu następujące wyniki (bez uwzględnionych gdzie indziej):
- zatopionych statków japońskich 3
- zatopionych japońskich OP 6,
- zatopionych polskich statków 1,
- zatopionych chińskich statków 2.
Informacje uzupełniające.
Dotarły do Chin brygada piechoty z Togo oraz samodzielny batalion z Namibii. Jednostki te będą na razie stanowić odwód naszego dowództwa w tym rejonie.
Aspekty polityczne.
Zajęcie Iwo-jimy, nasilające się naloty na bazy i ośrodki przemysłowe, coraz bardziej bezkarne panoszenie się polskiej floty na przedpolach japońskich wysp macierzystych oraz inicjatywa ze strony niektórych osobistości z kół zbliżonych do Cesarza, skłoniły w końcu władze Japonii do podjęcia dyskusji nad polskimi (i rosyjskimi) propozycjami pokojowymi. W trakcie tajnego posiedzenia Rady Najwyższej, doszło do burzliwej dyskusji; reprezentujący Cesarza Minister Pieczęci, Minister Spraw Zagranicznych oraz Minister Marynarki byli za poważnym rozważeniem propozycji pokojowych, lub przynajmniej dokładniejszym wysondowaniem stanowiska Polski i Chin, za pośrednictwem państw neutralnych. Premier, Minister Wojny i jego Szef Sztabu zdecydowanie odrzucali te wnioski, a Szef Sztabu Marynarki zajął stanowisko kompromisowe stwierdzając, że na rozmowy o pokoju jest za wcześnie, nie zaszkodzi jednak w sposób niezobowiązujący zasięgnąć informacji o rzeczywistych celach wojennych nieprzyjaciół. Ponieważ nie udało się uzyskać konsensusu, ani nawet wyraźnej przewagi jednej z opcji, podjęto decyzję o zwołaniu w bliżej nieokreślonej przyszłości posiedzenia Rady Najwyższej uzupełnionej pozostałymi członkami Rządu, po uprzednim zasięgnięciu opinii Cesarza oraz Rady Byłych Premierów.
Bilans strat.
Po stronie polskiej:
- zatopionych: 1 pancernik, 2 lotniskowce, 1 ciężki krążownik, 3 lekkie krążowniki, 1 krążownik plot, 1 kanonierka, 1 kanonierka rzeczno-morska, 8 niszczycieli, 2 niszczyciele eskortowe, 8 okrętów podwodnych, 1 podwodny stawiacz min, 2 eskortowce, 1 patrolowiec, 5 kutrów patrolowych, 4 ścigacze torpedowe, 2 ścigacze artyleryjskie, 1 duży okręt desantowy, 5 średnich okrętów desantowych, 11 małych okrętów desantowych, 26 kutrów desantowych, 3 trałowce desantowe, 3 holowniki, 15 statków;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 1271 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli 30330 osób.
Po stronie chińskiej:
- zatopionych: 1 lekki krążownik, 2 niszczyciele, 3 torpedowce, 9 okrętów podwodnych, 1 patrolowiec, 2 ścigacze torpedowe, 1 duży okręt desantowy, 4 średnie okręty desantowe, 4 małe okręty desantowe, 10 kutrów desantowych, 44 statki;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 738 samoloty;
- zabitych i wziętych do niewoli 289900 osób.
Po stronie japońskiej:
- zatopionych: 5 pancerników, 3 krążowniki liniowe, 12 lotniskowców, 2 transportowce wodnosamolotów, 8 ciężkich krążowników, 8 lekkich krążowników, 1 kanonierka, 18 niszczycieli, 5 torpedowców, 40 okrętów podwodnych, 15 stawiaczy min, 6 trałowców, 9 patrolowców, 11 dozorowców, 17 ścigaczy torpedowych, 143 statki;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 3071 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli ok. 286300 osób.
Po stronie syjamskiej:
- zatopionych: 2 pancerniki obrony wybrzeża, 1 krążownik lekki, 1 kanonierka, 8 torpedowców, 2 okręty podwodne, 2 patrolowce, 5 trałowców, 1 ścigacz torpedowy, 1 holownik, 15 statków;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 46 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli ok. 2730 osób.

sobota, 8 września 2018

Komunikat wojenny nr 22/1944 cz.II – czerwiec 1944



Komunikat wojenny nr 22/1944 cz.II – czerwiec 1944

Przebieg działań.
Ponieważ opisane w poprzedniej części komunikatu próby zniszczenia pod Iwo-jimą polskiej floty desantowej spełzły na niczym, dowództwo japońskiej marynarki opracowało akcję mającą na celu dostarczenie na wyspę posiłków i zaopatrzenia. Przeznaczono do tego zadania krążownik ciężki Maya (typ Takao po zdjęciu jednej wieży IIx203 mm), krążownik lekki typu Nagara i 5 niszczycieli typu Hatsuharu. Na pokłady tych jednostek załadowano ok. 2500 żołnierzy i 120 t zaopatrzenia. Zespół japoński wyszedł z bazy Yokosuka i skierował się w stronę Iwo-jimy.  Około 3 godzin przed zmierzchem, został on na dystansie 95 Mm wykryty przez radary, stanowiącej jeden z wysuniętych, pływających posterunków radiolokacyjnych 5.Eskadry krążowników plot (3 typu Skarżysko CLA-8 1940). Natychmiast wezwano do dołączenia do eskadry krążowników okręty pozostałych posterunków, czyli siedem niszczycieli typu Cumulonimbus (DD-43 1928); trzy pozostałe pobierały w tym czasie paliwo z tankowców zespołu TZ.5.1. W momencie połączenia się polskich okrętów, odległość od japońskiego zespołu wynosiła 15 Mm. Polskim zespołem, z racji starszeństwa, dowodził dowódca 5.Eskadry kmdr Chojnicki. Opracował on plan polegający na dopuszczeniu w ciemnościach bezksiężycowej nocy japońskiego zespołu na odległość 2 Mm, a następnie zaatakowaniu go torpedami i artylerią. Stosunek sił wyglądał następująco:
- Japończycy 7 okrętów, 8x203, 7x140, 25x127 i 4x120 mm oraz 46 wt, ciężar salwy burtowej 1850 kg;
- Polacy 10 okrętów, 36x135 i 49x120 mm oraz 74 wt, ciężar salwy burtowej 2353 kg.
Jedynie posiadanie ośmiu dział ciężkich i solidnego pancerza krążownika ciężkiego mogło być atutem Japończyków, w pozostałych kategoriach wyraźną przewagę miały okręty polskie. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że starcie miało być rozegrane na krótkim dystansie, atuty Japończyków nie miały większego znaczenia.
Kiedy odległość pomiędzy wrogimi zespołami spadła do 4 Mm, polskie okręty wykonały zwrot, ustawiający je w pozycji „kreski nad T” w stosunku do japońskiego szyku. Na czele szły cztery niszczyciele, potem krążowniki, a na końcu pozostałe trzy niszczyciele. W odległości ok. 3 Mm na radarach polskich okrętów zaobserwowano  nagły zwrot japońskiego szyku o 90o; oznaczać mogło to tylko jedno – atak torpedowy. Ale jak i dlaczego? Przecież jeszcze nie mogli nas zauważyć!
Tutaj mała dygresja. Wprawdzie Japończycy nie mają jeszcze użytecznego i nadającego się do montażu na okrętach radaru, ale udało im się opracować i wdrożyć w miarę proste urządzenie, będące detektorem generowanego przez radary promieniowania. Pozwala ono dość dokładnie określić kierunek na źródło promieniowania oraz w przybliżeniu jego odległość. Właśnie na podstawie wskazań tego urządzenia, podjęli Japończycy decyzję o ataku torpedowym, wyrzucając łącznie 38 torped.
Całkowicie zaskoczony kmdr Chojnicki, z dużym opóźnieniem wydał rozkaz wykonania uniku kursowego, a następnie otwarcia ognia artyleryjskiego. W efekcie, początkowo każdy polski okręt wykonywał zwroty samodzielnie, wg własnej oceny sytuacji, co musiało skutkować sporym bałaganem w szyku. Doprowadziło to do kolizji dwu naszych niszczycieli; uszkodzenia nie zagroziły ich pływalności, ale praktycznie wyłączyły je z walki. Kiedy już sytuacja wyglądała na opanowaną, dwa upiorne słupy ognia, dymu, wody i pary wyrosły u burty krążownika Rzeszów; to japońskie „długie lance” trafiły! Los okrętu był przesądzony, wydano rozkaz jego opuszczenia, a akcję ratowniczą rozpoczął jeden z niszczycieli z końca szyku, któremu udało się uniknąć kolizji. Nie obyło się również bez błędów po stronie japońskiej; lekki krążownik wykonał nakazany przez dowódcę zespołu zwrot z opóźnieniem i znalazł się na eksponowanej w stosunku do reszty zespołu pozycji. Teraz dała o sobie znać przewaga w liczbie luf polskich okrętów; pechowy japoński krążownik skupił na sobie prawie cały ogień naszego zespołu i trafiony kilkudziesięcioma pociskami 120 i 135 mm poszedł na dno tak szybko, że można było odnieść wrażenie jego nagłej dematerializacji. W tej sytuacji, nie mając już szans na wykonanie swojego zadania, Japończycy wykonali zwrot na północ, uchodząc z pola bitwy. Ponieważ pościg za nimi nie dawał nadziei na jakikolwiek sukces, polski zespół ograniczył się do ratowania rozbitków z zatopionego krążownika (ocalono ponad 300 marynarzy i oficerów) oraz prowizorycznej likwidacji skutków zderzenia niszczycieli. Lekkie uszkodzenia w tej potyczce odniosły; japoński ciężki krążownik i niszczyciel oraz polski krążownik plot (nie licząc niszczycieli, które się zderzyły). Opisane wyżej starcie będzie nosić nazwę Bitwy na zachód od Wysp Ogasawara. Mapki nie załączam; przebieg potyczki był tak nieskomplikowany, że chyba każdy łatwo może go sobie sam wyobrazić.
Niełatwa jest ocena tego, co się wydarzyło. Patrząc powierzchownie, wygląda to na remis, lecz ze wskazaniem na kogo? Na minus polskiego zespołu należy zaliczyć to, że będąc chyba jednak silniejszym ilościowo i jakościowo, nie wykorzystał swojej przewagi. Na plus to, że uniemożliwił Japończykom wykonanie zadania oraz pozostał na polu bitwy. Trudno jednak to starcie uznać za nasz sukces, skoro przeciwko kmdrowi Chojnickiemu wdrożono dochodzenie. Zarzucono mu opieszałość i niezdecydowanie w rozkazodawstwie oraz nadmierne ryzykanctwo oparte na przesadnej wierze w wyższość techniczną swoich okrętów; mógł rozpocząć walkę na większym, bezpieczniejszym dystansie. Z drugiej strony, przyjęto na jego usprawiedliwienie całkowity brak wiedzy na temat  japońskiej nowinki technicznej. W końcu dochodzenie umorzono, lecz kmdr Chojnicki może już zapomnieć o poważniejszych stanowiskach liniowych do końca swojej kariery.
Trwają walki na Iwo-jimie. Na północy dwie nasze brygady piechoty morskiej, wsparte batalionem tubylczym z Belitung, opanowały będące jeszcze w rękach japońskich wzgórza 382B i 382C, okrążając resztki japońskich oddziałów w rejonie budowanego lotniska nr 3. Zostały one prawie kompletnie zniszczone w przeciągu kilku najbliższych dni; tylko 310 Japończyków – przeważnie ciężko rannych – dostało się do niewoli. Na południu, mozolnie posuwające się oddziały naszej dywizji piechoty i brygady pancernej opanowały cały teren, za wyjątkiem samej góry Suribachi. Zdecydowano, że główną rolę w jej zdobyciu przyjmie – przerzucana właśnie z Chin – brygada piechoty górskiej, wsparta zwolnionym już na północy batalionem z Belitung. Do czasu jej przybycia, nasze siły ograniczą się do ostrzału z lądu i morza oraz bombardowań lotniczych. Morderczy do tej pory ogień, zainstalowanej na Suribachi japońskiej artylerii znacznie osłabł; przyczyną jest zniszczenie wielu stanowisk oraz kurczące się zapasy amunicji. Podkreślić trzeba dużą rolę wsparcia działań na lądzie przez lotnictwo zaokrętowane oraz okręty. Jeden z naszych dowódców batalionu powiedział: mówcie co chcecie, ale lotnicy i marynarze uratowali tę operację, a także nasze tyłki, szczególnie w pierwszych 2-3 dniach! Osobną uwagę poświęcić trzeba pierwszemu oddziałowi tubylczemu, który wziął udział w walkach tej wojny. Malajski batalion piechoty spisał się całkiem dobrze; po przełamaniu pierwszego szoku bitewnego, nacierał tak ochoczo i bez liczenia się ze stratami, że musiał być chwilami powstrzymywany przez wyższe dowództwo. Szczególnie odznaczyła się jedna z kompanii dowodzona przez malajskiego oficera; był w tym zapewne element rywalizacji i chęć udowodnienia, że oficer-krajowiec i jego żołnierze nie są gorsi od tych z metropolii. Cięższe zadanie czeka malajski batalion na Suribachi; ponieważ przewiduje się tam duże straty, już teraz podjęto decyzję o rozformowaniu batalionu po zakończeniu walk na Iwo-jimie. Ci, którzy przeżyją zostaną wcieleni do pozostałych malajskich jednostek (brygada piechoty i formowany właśnie samodzielny batalion), tworząc ich doświadczony w boju trzon.
Dokonano ciężkiego nocnego nalotu na kompleks japońskich baz morskich Hiroshima-Kure. 110 ciężkich bombowców Drop zrzuciło łącznie 385 t bomb, zatapiając 1 lotniskowiec eskortowy, 1 niszczyciel, 1 OP, 1 minowiec, 3 statki, holownik i dźwig pływający. Ponownie uszkodzony został znajdujący się w fazie wyposażania pancernik typu Yamato. Poważnie ucierpiały: stocznia w Kure, zakłady chemiczne Etajima i infrastruktura portowa obydwu baz. Częściowo spalone zostały zbiorniki paliwa w Kure, co stanowi dla Japończyków szczególnie bolesny cios. Ok. 20 bomb zrzucono także na Akademię Morską Etajima. Zestrzelone zostały 3 nasze bombowce, a 1 uszkodzony rozbił się przy lądowaniu. Wykonano także z baz na Okinawie dzienny nalot na bazy lotnicze Kagoshima i Kanoya; wzięły w nim udział 44 bombowce Drop i 62 myśliwce. Zrzucono prawie 800 bomb, niszcząc w powietrzu i na ziemi 42 samoloty wroga, przy stracie 6 własnych myśliwców i 2 bombowców. Ponownie zrujnowany został lotniczy ośrodek szkolno-treningowy Kanoya. Japońskie dowództwo zrezygnowało z jego odbudowy i podjęło decyzję o przeniesieniu go na północ, w rejon Nagoji.
Informacje uzupełniające.
Rozpoczęto przerzucanie do Chin brygady piechoty z Togo oraz samodzielnego batalionu piechoty z Namibii. Podjęto decyzję o formowaniu następnych jednostek tubylczych: samodzielnego batalionu piechoty na Pembie oraz trzech samodzielnych batalionów górskich w Togo, Namibii i na PPTR. Docelowo, bataliony górskie mają utworzyć lekką brygadę górską.

poniedziałek, 3 września 2018

Komunikat wojenny nr 22/1944 cz.I – czerwiec 1944



Komunikat wojenny nr 22/1944 cz.I – czerwiec 1944

Przebieg działań.
Nie mając zdolnych do działań poważniejszych sił morskich, Japończycy powierzyli zadanie zniszczenia polskich sił atakujących Iwo-jimę lotnictwu lądowemu. Wystartowała więc z lotnisk na Honsiu silna formacja powietrzna składająca się z 60 myśliwców, 24 bombowców horyzontalnych, 45 bombowców nurkujących i 24 samolotów torpedowych. Trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie japońskie załogi legitymowały się wystarczającym wyszkoleniem. Naprzeciw – wcześnie wykrytego przez pływające posterunki radarowe (krążowniki plot i niszczyciele zespołu U.5.1.2) – wroga ruszyły 124 myśliwce z lotniskowców zespołu U.5.1.1. Połowa z nich wdała się w walkę z myśliwską osłoną japońskiego zespołu, a pozostałe zaatakowały bombowce. Starcie myśliwców zakończyło się zestrzeleniem 44 maszyn wroga, przy stracie 24 własnych. Grupa myśliwców atakujących japońskie bombowce nie miała łatwego zadania, z uwagi na fakt, że działały one na różnych wysokościach; bombowce horyzontalne atakowały z pułapu ok. 2000 m, nurkowce rozpoczynały ataki z wysokości ok. 1000 m, a samoloty torpedowe zrzucały swój ładunek tuż z nad powierzchni morza. Zestrzelono łącznie 56 bombowców, 9 upolowała artyleria plot, jednak 21 z nich zdołało wyjść na pozycję ataku. Tuż przed nalotem, polskie krążowniki i niszczyciele w miarę ściśle otoczyły własne lotniskowce, aby osłaniać je ogniem oraz ekranować od ataków torpedowych; nie udało się jednak uniknąć strat. Trafiony dwoma bombami i poważnie uszkodzony został lotniskowiec Hetman Lubomirski (CV-7 1940). Ponadto uszkodzone zostały: trafiony torpedą krążownik lekki Zamość (CL-34 1936) i trafiony bombą niszczyciel Joran (DD-64 1935). Uszkodzone okręty w asyście dwu niszczycieli typu Samum (DD-54 1932) odeszły na atol Ulihti.
Spodziewając się następnych ataków lotniczych, przerzucono do zespołu U.5.1.1 z zespołu D.5.1.6 lotniskowiec eskortowy typu Generał Kątski (CVE-6 1943), ma on swoimi 30 myśliwcami wzmocnić – osłabioną po odejściu Lubomirskiego i poniesionych na pozostałych lotniskowcach stratach – powietrzną osłonę zespołu. Trwa wytężona praca na lotniskowcu warsztatowym Mikołaj Czerwony (CVR-2 1944); wysłał on już 10 swoich myśliwców na lotniskowce zespołu U.5.1.1, a teraz składa z przewożonych w swoich ładowniach elementów 6 następnych.
Zgodnie z przewidywaniami, dwa dni później, Japończycy przeprowadzili następny atak lotniczy. Mocno przerzedzone po poprzednim nalocie lotnictwo lądowe, zostało wzmocnione samolotami z niezdolnych do akcji – na skutek uszkodzeń lub braku paliwa – lotniskowców. Do akcji zdołali Japończycy zgromadzić: 52 myśliwce, 16 bombowców horyzontalnych, 49 nurkujących i 30 torpedowych. I ten nalot wyglądał podobnie do poprzedniego. Został wcześnie wykryty przez nasze krążowniki plot, które tym razem zdążyły postawić zaporę ogniową, zestrzeliwując 3 samoloty. Następnie do akcji wkroczyły polskie myśliwce, z których 61 zaatakowało osłonę myśliwską, a 59 bombowce. W walkach powietrznych zestrzelono łącznie 101 samolotów wroga, przy stratach własnych 21 maszyn; artyleria plot zaliczyła na swoje konto 8 japońskich samolotów. Pomimo dużej determinacji japońskich lotników, nie udało im się w tych okolicznościach uzyskać spektakularnych wyników. Trafiony został bombą w styk burty i pokładu w okolicy prawoburtowego żurawia lotniskowiec Hetman Jabłonowski (CV-9 1942), a w krążownik Giżycko (CA-14 1937) uderzył – raczej przypadkowo – samolot torpedowy, ścinając maszt rufowy wraz z reflektorem i uszkadzając rufowy radiodalocelownik artylerii głównej. Obydwa uszkodzone okręty pozostały w linii. Tego samego dnia został zatopiony przez nasze niszczyciele japoński okręt podwodny, który szukał szczęścia w rejonie opisanych wyżej walk powietrznych.
Podsumowując, istna hekatomba japońskiego lotnictwa (221 maszyn z załogami) nie dała żadnych istotnych, pożądanych przez japońskie dowództwo rezultatów, a przede wszystkim nie wpłynęła na bieg wydarzeń na Iwo-jimie. Strata ponad dwustu samolotów może być w miarę szybko uzupełniona przez japoński przemysł, gorzej z załogami. Nie da się – szczególnie w Japonii – równie szybko i odpowiednio wyszkolić kilkuset lotników, szczególnie pilotów. Źle to wróży Japończykom na przyszłość.
Na Iwo-jimie trwają zacięte walki. Na południu, wsparta brygadą pancerną dywizja piechoty powoli i wśród poważnych strat, posuwa się do podnóży góry Suribachi. Z uwagi na naszpikowanie terenu japońskimi schronami i bunkrami, atakujące oddziały podzielono małe grupki bojowe w składzie plutonu piechoty, 1-2 czołgów i 2-4 saperów. Po napotkaniu bunkra, do przodu wysuwają się czołgi, próbujące zniszczyć go swoją artylerią. Jeżeli okazuje się to niemożliwe, do akcji wchodzą saperzy, którzy pod osłoną ogniową czołgów i piechoty, starają się bunkier zniszczyć ładunkami wybuchowymi. Jeżeli i to zawiedzie, wzywa się na pomoc ciężką artylerię okrętową i/lub moździerze kanonierek. Zazwyczaj atakuje się jednocześnie kilka sąsiednich bunkrów, aby nie mogły się wspierać nawzajem. Na północy, dwie brygady piechoty morskiej atakują w kierunku płaskowyżu Motoyama. Zdobyte zostały wzgórza 382, 362A i tzw. Indyczy Grzebień (Turkey Knob). Postępy te są w dużej mierze zasługą wsparcia ze strony kanonierek desantowych, okrętów wsparcia zespołu D.5.1.5, ciężkich okrętów zespołu U.5.1.2 i lotnictwa zespołu D.5.1.6.
Wzmocnienie nowo oddanymi do służby ścigaczami sił lekkich na Tajwanie i Okinawie (aktualnie łącznie 7 dywizjonów w składzie 7 ścigaczy artyleryjskich i 26 torpedowych), doprowadziło do praktycznie całkowitego odcięcia od dostaw Wysp Sakishima. W ostatnim tygodniu zatopiono tam 1 japoński eskortowiec, 1 ścigacz, 1 frachtowiec, 1 prom, oraz 3 statki rybackie, i to bez strat własnych! Piękną kartę bojową zapisał tu siostrzeniec naszego Monarchy książę Konrad, dowodzący w stopniu ppor. ścigaczem torpedowym ST-113 (MTB-113 1944). Wyprowadził on ciężko uszkodzony w starciu i płonący ścigacz poza strefę walki, a następnie osobiście aktywnie uczestniczył w udanej akcji jego ratowania. Niestety, odniesione w czasie tych działań poważne oparzenia, zakończyły jego karierę na stanowiskach liniowych w MW. Przewiduje się powierzenie mu stanowiska szefa sztabu jednej z flotylli ścigaczy, z równoczesnym awansem do stopnia porucznika marynarki. Dodatkową nagrodą za tak chwalebną postawę jest przyznany księciu Konradowi order krzyża Virtuti Militari IV klasy.
Na postawionych przez nasze krążowniki minowe na południe od wyspy Amami minach, zatonęły 2 japońskie statki, 1 dozorowiec i 1 trałowiec.
Utracono z nieznanych przyczyn podwodny stawiacz min Długopłetwiec (SSM-9 1939) oraz eskortowiec Kajman (EE-6 1924), który prawdopodobnie wszedł na własną dryfującą minę na wschód od przylądka Cà Mau.
Kontynuowano naloty naszych ciężkich bombowców na cele położone na Kiusiu i Sikoku (Kanoya, Kagoshima, Nagasaki, Kitakiusiu, Oita i Takamatsu). Niektóre z nich były osłaniane przez myśliwce. Atakowano również lotnictwem cele w Korei (Inczon i Pusan). Wykonano łącznie 236 samolotolotów i zrzucono 682 t bomb. Sumaryczne wyniki tych akcji to:
- zatopione 1 krążownik ciężki, 1 eskortowiec, 1 minowiec, 1 krążownik szkolny oraz 4 statki;
- zestrzelonych i zniszczonych na ziemi 26 samolotów;
- utraconych 12 bombowców i 2 myśliwce.
Spowodowano również trudne do oszacowania, lecz poważne straty w infrastrukturze portowej, lotniskowej i przemysłowej.
Na froncie chińskim, jedna z chińskich armii podjęła z pozycji wyjściowych w rejonie Huludao ofensywę w kierunku Jinczou. Atakujące wzdłuż wybrzeża Zatoki Liaotuńskiej chińskie wojska, wspierane były przez artylerię okrętową zespołu złożonego z krążownika ciężkiego, dwu lekkich i czterech niszczycieli. Obchodząc od północy bronione przez Japończyków Huludao, siły chińskie zdołały dojść na przedpola Jinczou, lecz tu ofensywa się zatrzymała, a front ustalił się na linii Jinczou (wyłącznie) – Czaojang – Najman Si i od tej miejscowości na północny-zachód do granicy z Mongolią. Atakujące wojska chińskie poniosły ciężkie straty w sile żywej, szczególnie w trakcie prób opanowania Huludao (udanej) i Jinczou (nieudanej). Nie uniknął strat również wspierający akcję lądową chiński zespół okrętów. Na skutek japońskich ataków lotniczych i morskich sił lekkich (torpedowce i ścigacze torpedowe), zatopiony został 1 chiński niszczyciel, a krążowniki ciężki i lekki oraz niszczyciel poważnie uszkodzone. Japończycy stracili 1 torpedowiec i 2 ścigacze.
Informacje uzupełniające.
Podjęto decyzję o przerzuceniu na Iwo-jimę tubylczego samodzielnego batalionu piechoty z Belitung. Ponieważ oddział ten stacjonuje aktualnie na Okinawie, nie zajmie to zbyt wiele czasu (ok. 3 dni).