poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Komunikat wojenny nr 20/1944 cz.II – kwiecień 1944



Komunikat wojenny nr 20/1944 cz.II – kwiecień 1944

Przebieg działań.
Na wieść o polskim desancie na Okinawę, zebrał się w Tokio japoński sztab imperialny. Mimo, że wszyscy uczestnicy posiedzenia zgodnie ocenili wynikające z faktu inwazji Okinawy zagrożenie, to wystąpiła rozbieżność zdań, co do sposobów przeciwdziałania. Przedstawiciele wojsk lądowych oznajmili, że jeżeli flota zapewni dostarczenie na wyspę posiłków, a lotnictwo je osłoni, to polski desant zostanie zepchnięty do morza lub zniszczony w miejscu lądowania. Reprezentanci lotnictwa zażądali oddania do ich dyspozycji rezerw paliwa, obiecując skuteczne wsparcie działań floty i wojsk lądowych, które ich zdaniem są odpowiedzialne na likwidację polskiego desantu. Przedstawiciele marynarki stwierdzili, że mocno osłabione i pozbawione skutecznej osłony lotniczej oraz paliwa siły morskie nie będą w stanie zniszczyć polskiej floty desantowej i zrzucili odpowiedzialność za obronę Okinawy na wojska lądowe i lotnictwo armii. Nastąpiła zażarta dyskusja, nie bez wzajemnych pretensji, złośliwości i osobistych wycieczek; górę wzięli w niej przedstawiciele armii i lotnictwa, obligując marynarkę do zdecydowanego działania. Kiedy szef sztabu marynarki stwierdził, że w tej sytuacji każda większa akcja morska będzie miała charakter samobójczy usłyszał, że każdy Japończyk powinien być gotów umrzeć za Cesarza i niedopuszczalne by było, gdyby Cesarstwo zginęło, a marynarka ocalała. Zgodnie z japońską tradycją, ulegając zdaniu większości, sztab marynarki opracował plan pod nazwą Ten'nō no tame ni spinu, czyli Umrzeć za Cesarza. Wg planu, z bazy w Kure wyruszyć miały, po zgromadzeniu wystarczającej ilości paliwa, dwa zespoły; jeden zwany pozorującym (P), a drugi uderzeniowym (U). Jak widać, trudno Japończykom oderwać się od doktryny „przynęta i myśliwy”, jednakże w tej sytuacji chyba niczego innego sensownego nie dało się wymyślić. Zespół „P” składał się z:
- pancerników Ise i Hyuga (ten drugi nie w pełni wyremontowany po ostatnich uszkodzeniach);
- lotniskowców uderzeniowych Junyo i Taiho,
- lotniskowców eskortowych Kaiyo i Shinyo;
- krążownika ciężkiego i trzech krążowników lekkich;
- 12 niszczycieli.
W skład zespołu „U” wchodziły:
- pancerniki Yamato, Musashi i Mutsu;
- krążownik liniowy Kongo;
- lotniskowce lekkie Ryujo, Zuiho, Ryuho i Chiyoda;
- trzy krążowniki ciężkie i dwa lekkie;
- 16 niszczycieli.
Z powodu braku paliwa i wyszkolonych pilotów, liczebność grup lotniczych na japońskich lotniskowcach nie przekraczała 70% stanów etatowych.
Zespół „P” miał za zadanie podejść od północy do Okinawy, wywabić i związać walką główne polskie siły osłaniające desant, a zespół „U” omijając Okinawę od wschodu i południa, zaatakować – pozbawioną w tej sytuacji silniejszej osłony flotę desantową. Poniżej skrócona relacja przebiegu walk. Występujące w opisie i na mapce oznaczenia czasu wg schematu d:hh:mm należy czytać jako dzień, godzina, i minuty czasu lokalnego. 
1:07:40
Podążający kursem 180o zespół „P” został wykryty przez samolot rozpoznawczy zespołu U.4.1.1 ok. 200 Mm na północ od Okinawy.
1:08:10
Z pokładów zespołu U.4.1.1 startuje 60 myśliwców, 60 bombowców nurkujących i 30 samolotów torpedowych. Zespół U.4.1.2 z dużą prędkością rusza na północ.
1:09:00
Polskie eskadry myśliwców ścierają się z japońskimi myśliwcami osłony zespołu „P” Wynik: zestrzelonych 18 samolotów wroga, przy stracie 7 własnych.
1:09:10
Japoński zespół „P” atakowany przez bombowce i samoloty torpedowe polskiego zespołu U.4.1.1. Tonie trafiony czterema torpedami i czterema bombami pancernik Ise; tonie po zainkasowaniu pięciu bomb lotniskowiec Kaiho; tonie trafiony torpedą niszczyciel; uszkodzone są pancernik Hyuga (dwie bomby), lotniskowiec Taiho (torpeda), lotniskowiec Shinyo (torpeda i bomba) oraz krążownik ciężki (2 bomby). Straty atakujących samolotów bombowych i torpedowych zamykają się liczbą 5 maszyn. Japoński zespół ma absolutnie dość i uchodzi z maksymalnie osiągalną prędkością (circa 15 w) kursem 45o.
1:10:00
Jednakże zespół U.4.1.1 nie ma jeszcze dość i wyrzuca w powietrze drugą grupę lotniczą w składzie 30 myśliwców, 40 bombowców nurkujących i 20 samolotów torpedowych.
1:10:40
Zespół „P” ponownie atakowany przez nasze lotnictwo; nieliczne, będące w powietrzu japońskie myśliwce nie są w stanie istotnie wpłynąć na przebieg ataku i w większości zostają zestrzelone. Tonie po trafieniu dwiema torpedami i czterema bombami lotniskowiec Junyo; tonie uszkodzony wcześniej krążownik ciężki (torpeda); dwie bomby posyłają na dno krążownik lekki, a jedna niszczyciel. Ponownie uszkodzony jest lotniskowiec Taiho (dwie bomby). Jeszcze jedną bombę inkasuje pancernik Hyuga; ten okręt jest wprawdzie pechowy, ale chyba niezniszczalny, to już czwarte w tej wojnie jego poważne uszkodzenie, a wciąż żyje! Resztki japońskiego zespołu uchodzą na północ.
1:11:50
Po przyjęciu na pokłady powracających z ostatniej akcji samolotów, zespół U.4.1.1 zawraca na południe; dalsza pogoń za już rozbitym japońskim zespołem nie ma sensu, tym bardziej, że niebezpiecznie zbliżyłaby nasze okręty do lądowych baz lotniczych wroga. Zawraca również zespół U.4.1.2.
1:14:00
Lis jest w kurniku! Samolot rozpoznawczy zespołu D.4.1.8 wykrywa na południe od Okinawy silny zespół japoński. Nastąpiło to prawie w ostatniej chwili, w czasie stale pogarszających się warunków pogodowych. Wkrótce, z powodu zbyt niskiego pułapu chmur, operacje lotnicze staną się niemożliwe. Naprzeciw wykrytemu nieprzyjacielowi rusza zespół D.4.1.7 (bez zbyt wolnych kanonierek), nie ma on zbyt wielu szans w walce z potężnym japońskim zespołem pancernym, ale będzie chciał go związać walką do czasu nadejścia zespołu U.4.1.2. Zespoły D.4.1.8, D.4.1.9 i U.4.1.3 (na mapce oznaczone zbiorczo D.4.1) skupiają się razem i odchodzą na północny-zachód.
1:14:40
Radary zespołu D.4.1.7 wykrywają japońską eskadrę; zespół wykonuje zwrot w prawo i otwiera ogień z odległości ok. 22 km. Zaskoczeni obecnością w tym miejscu polskich ciężkich okrętów, Japończycy również wykonują zwrot i odpowiadają ogniem. Odległość pomiędzy walczącymi maleje do 19 km. Japońskie okręty liniowe i krążowniki ciężkie strzelają do polskich pancerników, a krążowniki lekkie i niszczyciele do swoich odpowiedników w polskim szyku. Niemogące użyć swojej głównej broni japońskie lotniskowce, trzymają się z tyłu. Polskie pancerniki skupiają ogień na jednym z dwu największych japońskich okrętów liniowych, jest nim Yamato. Okręty zespołu U.4.1.2 przeciążają maszyny, idąc z pomocą walczącym już kolegom. Pogoda nadal uniemożliwia użycie lotnictwa.
1:15:20
Trafiony 14 pociskami 457 mm i 24 203 mm nasz pancernik Władysław Łokietek (BB-1923/1939) odpada z szyku, dryfując na północ. Jego bliźniak Kazimierz Wielki, mimo otrzymania 12 pocisków 406 i 356 mm utrzymuje się w szyku i kontynuuje walkę. W celu odciążenia własnej linii bojowej, ruszają do ataku torpedowego nasze niszczyciele typu Autan (DD-100 1941), ściągając na siebie ogień japońskich krążowników lekkich i niszczycieli, oraz artylerii średniej okrętów liniowych. Niestety, japońska nawała ogniowa (22x152, 22x140 i 116x127 mm) uniemożliwia niszczycielom wyjście na korzystną pozycję strzału torpedowego. Toną kolejno: Aspre, Bise i Baguio; poważnie uszkodzone są: Barguzin, Bohorok i Garding; lekko Autan; tylko Breva wychodzi bez szwanku. Z wystrzelonych w akcie rozpaczy 32 torped żadna nie trafia, jednakże ten – niemal samobójczy – atak zmusza Japończyków do wykonywania uników, a tym samym oddala od będących ich celem okrętów desantu. Polski zespół wykonuje zwrot na północny-zachód, aby choć na chwilę wyjść spod morderczego japońskiego ognia, a także w celu wyprowadzenia Japończyków pod lufy nadciągającego zespołu U.4.1.2. Odległość pomiędzy walczącymi wzrasta do 29 km, ogień japoński traci na gęstości i celności. Pomimo ofiarnych wysiłków załogi, tonie śmiertelnie uszkodzony niszczyciel Garding.
1:16:20
Na ekranach radarów zespołu U.4.1.2 pojawiają się obydwa walczące zespoły. Zespół D.4.1.7 wykonuje zwrot na północ, celem połączenia się z zespołem U.4.1.2. Japończycy tracą kontakt wzrokowy z przeciwnikiem, więc również wykonują zwrot na kurs 0o i zwiększają prędkość do 24 w.
1:17:00
Zespoły U.4.1.2 i D.4.1.7 łączą się. Dowództwo całości obejmuje wiceadmirał dowodzący zespołem silniejszym; pierwszą jego decyzją w nowej roli jest odesłanie na wschód poważnie uszkodzonych Kazimierza Wielkiego oraz niszczycieli Barguzin i Bohorok. Teraz siły co najmniej się wyrównują; przeciwko japońskim 18x457, 8x406, 8x356 i 30x203 mm dysponujemy 16x509, 20x356 i 20x203 mm. Stosunek ciężaru salwy burtowej (tylko dział od 203 mm wzwyż) wynosi 46,53 do 42,66 t. Dodatkowymi atutami sił polskich są: posiadanie radaru oraz fakt, że Yamato nie jest już w pełni sprawny po odniesionych w dotychczasowej walce uszkodzeniach. Odległość pomiędzy przeciwnikami zmniejsza się do 26 km i Japończycy odzyskując kontakt wzrokowy, wykonują zwrot na zachód i otwierają ogień na dystansie 25 km. Zespół polski natychmiast odpowiada. Następuje bardzo niefortunne dla nas wydarzenie; otóż lekki krążownik Kojani (typ Philipsburg CL-40 1938), wykonując spóźnione i dość nieudolne manewry dołączenia do głównego szyku, przypadkowo znalazł się w nieprzewidzianym dla niego i bardzo niebezpiecznym miejscu. Na skutek powyższego, został nakryty japońską salwą 406 mm (cztery bezpośrednie trafienia), a dodatkowo trafiony kilkoma pociskami 203 mm własnych okrętów. Dla uszkodzonego już wcześniej małego krążownika, było to zdecydowanie za dużo. Po kilku minutach okręt przewrócił się na lewą burtę i zatonął z ponad połową załogi. Z upływem czasu polska przewaga ogniowa i techniczna daje o sobie znać. Przy słabej i wciąż pogarszającej się widoczności, nasze kierowane radarem działa są znacznie celniejsze. Ciężkie cięgi zbiera Yamato; wprawdzie jego wieże wytrzymują trafienia pociskami 509 mm, ale pancerz burtowy i pokładowy już nie. Zniszczona zostaje część urządzeń napędowych, na kilkanaście minut przerwany jest dopływ prądu do wież artylerii głównej oraz systemów kierowania ogniem, na pokładach szaleją pożary, prędkość okrętu spada do 17 w. Ciężkie chwile przeżywają również Musashi (11 trafień 509 mm), Mutsu (12 trafień 356 mm) i Kongo (9 trafień 356 mm) . Dowódca japońskiego zespołu analizuje sytuację: wykonanie zadania, polegającego na zniszczeniu polskiej floty desantowej jest już nierealne; amunicja się kończy; kontynuowanie starcia grozi zniszczeniem całości eskadry; utrzymanie kursu niebezpiecznie zbliża zespół do brzegów Chin i Tajwanu; najkrótsza droga odwrotu na północ odcięta przez nieprzyjaciela; za niespełna dwie godziny zapadną ciemności, co tylko zwiększy przewagę wroga (radar!) i na koniec, „nielotna” pogoda kiedyś ustąpi, a wtedy… Decyzja może być tylko jedna.
1:17:50
Japońska eskadra wykonuje zwrot na południe, a później na południowy-wschód, uchodząc maksymalnie osiągalną prędkością 24 w. Nienadążający za siłami głównymi, a więc skazany już Yamato, będzie osłaniał odwrót. Polski zespół rusza w pościg za uchodzącym wrogiem.
1:19:00
Nasze okręty dopadają Yamato; w zapadających ciemnościach nocy rozgrywa się efektowny, lecz tragiczny spektakl. Dziesiątki ciężkich pocisków uderzają w pływającą fortecę. Przez kilkanaście pierwszych minut Yamato odpowiada, choć bardzo niecelnie; uszkodzenia systemów kierowania ogniem oraz problemy z zasilaniem dają o sobie znać. Później płonący od dziobu do rufy okręt milknie, skończyła się amunicja. Teraz do ataku, na nieruchomy już pancernik, ruszają krążowniki i niszczyciele. Krążownik ciężki Poznań (CA-14 1937) oświetla cel reflektorami, a torpedy wyrzucają kolejno: krążowniki lekkie Bydgoszcz i Opole (CL-32 1936) oraz niszczyciele Orosi, Burste, Habub i Leste (DD-100 1941). Z 38 wystrzelonych torped trafia 12, wszystkie w prawą burtę. W sekwencji infernalnych eksplozji, Yamato przewraca się na burtę i otoczony kłębami ognia, dymu i pary tonie z praktycznie całą załogą. Zdołano wyłowić z wody jedynie 13 członków załogi, z czego jeden musiał zostać zastrzelony, ponieważ próbował atakować ratujących go polskich marynarzy. Chcąc jak gdyby konkurować z reżyserowanym i rozegranym przed chwilą przez ludzi spektaklem, rozpętuje się tropikalna burza, przecinając błyskawicami czarny już nocny horyzont. Dowódca polskiej eskadry zarządza koniec pościgu; pogoda stale się pogarsza, a stany paliwa są na granicy bezpieczeństwa. Wszystkie sprawne polskie zespoły, walcząc z coraz wyższą falą, zmierzają do rejonu na północny-wschód od Okinawy, celem pobrania paliwa, amunicji i innego zaopatrzenia.
Poniżej uproszczona mapka opisywanych walk.


Przedstawione wyżej zmagania będą nosić ogólną nazwę morskiej Bitwy o Okinawę; a w szczególności drugiej Bitwy na Morzu Wschodniochińskim i Bitwy na południe od Kume-jima.

sobota, 11 sierpnia 2018

Komunikat wojenny nr 20/1944 cz.I – kwiecień 1944



Komunikat wojenny nr 20/1944 cz.I – kwiecień 1944

Przebieg działań.
Przeprowadzono 8 nocnych nalotów na bazy morskie, lotnicze i ośrodki przemysłowe w południowej Japonii (Kanoya, Kagoshima, Nagasaki, Oita, Hiroszima, Kure, Kobe, Osaka), wykonano 264 samolotoloty, zrzucając łącznie 605 t bomb. Wg niepotwierdzonych danych, doprowadziły one do zatopienia 1 niszczyciela i dwu statków. Zapewne zniszczono na ziemi pewną ilość samolotów oraz poczyniono zniszczenia w infrastrukturze portowej, lotniskowej i przemysłowej, ale efekty te są na razie niemożliwe do ocenienia. Straty własne wyniosły 6 samolotów, głównie na skutek ognia artylerii plot. Bombardowano także japońskie bazy morskie w Korei (Pohang, Pusan, Gwangyang, Inczon), w tym przypadku były to naloty dzienne. Wykonano 110 samolotolotów, zrzucając łącznie 341 t bomb. Prawdopodobne efekty to zatopienie 1 minowca i 2 statków oraz zniszczenie na ziemi i w powietrzu 7 samolotów. Straty własne zamknęły się liczbą 8 samolotów. Wszystkie ww. akcje wykonywały ciężkie bombowce Drop, jednakże Strusie również nie próżnowały. Bombardowały one dwukrotnie japońską bazę morską Ryojun (Port Arthur). W trakcie nalotów nasze bombowce były osłaniane każdorazowo przez 21 myśliwców. Wykonano 44 samolotoloty, zrzucając łącznie 176 t bomb. Zatopiono 1 statek oraz zestrzelono 14 japońskich samolotów. Straty własne okazały się dość wysokie i wyniosły 6 myśliwców i 7 bombowców. Wprawdzie osłona powietrzna nie dopuściła do własnych bombowców myśliwców wroga, ale silna i dobrze rozmieszczona artyleria plot japońskiej bazy wykazała się stosunkowo wysoką skutecznością.
Na froncie chińskim kontrofensywa polsko-chińskich wojsk doprowadziła do okrążenia na południe od Czyfeng japońskiego zgrupowania w sile ok. 30 tys. żołnierzy. Główna linia frontu ustaliła się na linii Huludao – Czaojang – Najman Si i od tej miejscowości na północny-zachód do granicy z Mongolią. Toczone od lutego, najcięższe jak dotychczas na froncie chińskim zmagania, otrzymały nazwę Bitwy pod Czyfeng. Choć walki zmierzające do likwidacji zamkniętych w kotle wojsk japońskich nadal się toczą, to już można stwierdzić, że bitwa zakończyła się japońską porażką. Po pierwsze, nie zostały zrealizowane cele japońskiej ofensywy; po drugie, Japończycy utracili ok. 12 000 km2 terenu; a po trzecie, ponieśli dotkliwe straty w sile żywej, broni pancernej i lotnictwie. Chińskie straty w ludziach były również bardzo duże, ale praktycznie nieograniczone zasoby ludzkie Chin, czynią te straty mniej istotnymi.
Trwają walki na Okinawie. Na północy, intensywnie wspierane lotnictwem oraz wzmocnione czołgami lekkimi siły polskie przełamały japońską obronę na przesmyku Ishikawa i przy niezbyt silnym oporze wroga, dość szybko posuwały się na północny-wschód. Po zdobyciu prawie nieuszkodzonej przystani Nago, piechurzy morscy rozpoczęli działania w kierunku na Higashi oraz w głąb Półwyspu Motobu. Gorzej wygląda sytuacja na południu; wykorzystując liczne naturalne i sztuczne ukrycia, Japończycy wykazali dużą odporność na bombardowanie z powietrza, lądu i morza. Podejmowane przez nasze wojska próby przełamania linii Ginowan, załamywały się kilkukrotnie w silnym ogniu artylerii i broni maszynowej. Sytuację zmieniły dopiero dwie skoordynowane ze sobą akcje; desant taktyczny naszej piechoty morskiej na tyłach japońskiej obrony i silnie wsparty lotnictwem, artylerią okrętową i lądową oraz czołgami atak na prawym skrzydle frontu. Nie do przecenienia jest rola odegrana przez nasze czołgi klasyczne i czołgowe miotacze ognia. Te ostatnie, niszczyły płomieniami załogi japońskich schronów, lub co najmniej „wykurzały” je z zajmowanych pozycji. Czołgi klasyczne często stosowały prostą, lecz skuteczną taktykę, polegającą na wsadzeniu lufy działa w otwór strzelniczy japońskiego schronu i daniu ognia pociskiem odłamkowo-burzącym; kogo z japońskich obrońców nie trafiły odłamki, ten został porażony falą uderzeniową wybuchu. Zagrożone okrążeniem japońskie wojska, rozpoczęły dość chaotyczny odwrót na linię Shuri, tracąc w prawie otwartym terenie sporo ludzi, uzbrojenia i sprzętu. Sytuację na korzyść Japończyków mogłyby zmienić ich odwody z rejonu Minatoga, lecz wcześniejsze pozorowanie przez zespoły D.4.1.6 i U.4.1.2 lądowania w tym miejscu, skłoniło japońskie dowództwo do pozostawienia tych odwodów na zajmowanych pozycjach. Kiedy nasza piechota morska z zespołu D.4.1.6 lądowała na północ od Yonabaru, na kontrakcję było już za późno. Po osiągnięciu przez nasze wojska linii Shuri, jeszcze silniej ufortyfikowanej niż linia Ginowan, działania na pewien czas zamarły; czas ten jest wykorzystywany na przegrupowanie, odpoczynek i uzupełnienie strat. Nie dotyczy to działań lotnictwa i zespołu D.4.1.7, stale, choć niezbyt intensywnie prowadzi się bombardowania nękające i ostrzał artyleryjski japońskich pozycji. Opanowany został słabo broniony Półwysep Katchin, wraz z położoną u jego nasady przystanią. Nasi saperzy przystąpili do naprawy i rozbudowy zdobytych lotnisk Kadena, Yontan i Ginowan oraz przystani Ginowan i Nago. Poniżej mapka sytuacyjna opisywanej fazy walk.

 
Zespół U.4.1.1 ponownie atakował lotnictwem zaokrętowanym japońskie bazy lotnicze na wyspach Amami i Okino. Ponieważ wcześniejsza akcja naszego zespołu doprowadziła do prawie zupełnego zniszczenia baz wroga, atak ten przypominał kopanie leżącego; zniszczono na ziemi i w powietrzu 6 samolotów wroga bez strat własnych. Już następnego dnia zespoły U.4.1.1 i U.4.1.2 stanęły przed trudniejszym zadaniem; musiały odeprzeć nalot startującej z lotnisk południowej Japonii silnej grupy samolotów. Składała się ona z 36 myśliwców, 30 bombowców nurkujących i 23 samolotów torpedowych. Po wykryciu przez radar japońskiej formacji powietrznej, do walki ruszyło 30, znajdujących się na powietrznym patrolu polskich myśliwców, w ciągu kilkunastu minut dołączyło do nich drugie tyle. W odległości ok. 20 Mm od polskich zespołów doszło do dużej bitwy powietrznej; jedna połowa naszych myśliwców wdała się w walkę z myśliwcami wroga, a druga zaatakowała japońskie bombowce i samoloty torpedowe. Nad nasze okręty zdołało się przedrzeć tylko kilkanaście samolotów wroga, z czego 8 padło łupem okrętowej artylerii plot. Brawurowo atakujący Japończycy uzyskali jedno trafienie bombą na pancerniku Władysław Jagiełło (BB-6 1932). Ze zmiennym szczęściem atakowany był lotniskowiec Hetman Koniecpolski (CV-8 1941); torpeda, która trafiła w jego część dziobową nie wybuchła, ale jeden z uszkodzonych japońskich samolotów torpedowych uderzył w styk burty z prawą, rufową częścią pokładu startowego. Po ugaszeniu pożarów, obydwa trafione okręty zachowały zdolność bojową. Ogólny bilans japońskiego ataku to: zestrzelonych 74 samoloty wroga, straconych 10 samolotów własnych (w tym 3 na pokładzie uszkodzonego lotniskowca).
Stale atakowane przez lotnictwo z Tajwanu są wyspy Sakishima. W czasie tych nalotów zniszczono na ziemi i w powietrzu 10 japońskich samolotów przy stratach własnych 1 samolotu polskiego i 2 chińskich. Akcje polskich ścigaczy przyniosły zatopienie jednego japońskiego ścigacza i jednego uzbrojonego promu. Można uznać, że te odcięte od zaopatrzenia i uzupełnień wyspy, straciły miejsce w aktywach japońskiej admiralicji.
Złożony z dwu pancerników, dwu lotniskowców, krążownika ciężkiego, krążownika lekkiego, trzech krążowników plot oraz dziesięciu niszczycieli zespół 5.Floty zbombardował z powietrza i morza wyspę Iwo-jima. Słaba kontrakcja bazującego na wyspie japońskiego lotnictwa nie przyniosła istotnych rezultatów. Zniszczono w powietrzu i na ziemi 14 japońskich samolotów, przy stracie 3 maszyn własnych.
Na postawionych, przez nasze podwodne stawiacze u wejścia do Zatoki Kagoshima minach, zatonął 1 japoński trałowiec i 1 statek. Spore nadzieje wiąże nasza Admiralicja w postawionym przez szybkie krążowniki minowe typu Okeanos (CM-5 1936), u południowo-wschodnich wybrzeży wyspy Amami polu minowym. Jest to stosunkowo intensywnie uczęszczany przez statki i mniejsze okręty wroga akwen, poza tym leży na trasie ewentualnych dostaw posiłków na Okinawę (lub ewakuacji z niej).

niedziela, 5 sierpnia 2018

Komunikat wojenny nr 19/1944 cz.III – marzec 1944



Komunikat wojenny nr 19/1944 cz.III – marzec 1944

Przebieg działań.
Składający się z dwu brygad piechoty morskiej pierwszy rzut desantu nie napotkał zbyt silnego oporu. Mocno przerzedzonej, przez polskie ataki z morza i powietrza, japońskiej artylerii udało się zatopić jedynie 4 kutry desantowe i uszkodzić kilka dalszych jednostek. Niestety, na niewykrytych wcześniej minach zatonął 1 średni okręt desantowy i 2 małe. Japońska obrona na lądzie okazała się zaskakująco miękka i siły japońskie dość szybko odeszły na południe i północ od miejsca desantu. Na północ wycofała się tylko niewielka część Japończyków (pułk piechoty, oddziały piechoty morskiej i inne drobniejsze pododdziały), siły główne odeszły na południe. Zdobyto lotniska Kadena i Yontan, a właściwie to, co z nich pozostało po wcześniejszych bombardowaniach, głównie z powietrza. Rozpoczęło się lądowanie drugiego rzutu desantu (dwie dywizje piechoty).
Brak większego zaangażowania Japończyków w tej fazie walk wynikał z przyjętej przez japońskiego dowódcę taktyki. Uważając, że w otwartym terenie ogniowa i techniczna przewaga Polaków nie da mu szans na wyrównaną walkę, postanowił bronić się na przygotowanych wcześnie liniach obronnych, a po wykrwawieniu atakujących polskich oddziałów, pobić je i zepchnąć do morza. W dniu D+1, poruszające się na południe polskie dywizje piechoty natknęły się na pierwszą z tych linii, tzw. linię Ginowan. Atakujące oddziały zaległy w silnym ogniu artylerii i broni maszynowej; podjęto decyzję o wstrzymaniu ataku do czasu wprowadzenia do walki brygady pancernej. Tymczasem pozycje japońskie miały być osłabione bombardowaniem z morza i powietrza oraz ogniem dywizyjnych grup artylerii (łącznie 36 armat 75 mm i 72 haubice 105 mm). Rzecz nie okazała się jednak taka prosta; Japończycy przygotowali liczne schrony, w tym naturalne w jaskiniach, w których kryli się w czasie ostrzału lub bombardowania, a po ich zakończeniu wychodzili z nich i prawie nieosłabieni, stawiali skuteczny opór. Atakujące na północ dwie nasze brygady piechoty morskiej zostały zatrzymane na linii Ishikawa, w najwęższym miejscu wyspy. Linia ta nie była tak rozbudowana, jak na południu, ale w celu uniknięcia dużych strat, wstrzymano się ze szturmem, do czasu podciągnięcia czołgów i większych sił artylerii. Poniżej mapka ilustrująca pierwszą fazę walk.
 


Działania polskich sił na lądzie są stale wspierane przez lotnictwo zespołu D.4.1.8 (30 samolotów rozpoznawczo-bombowych) i okręty zespołu D.4.1.7, a okresowo przez lotnictwo zespołu U.4.1.1 i okręty zespołu U.4.1.2. Zespół U.4.1.1 został zaatakowany przez ok. 70 samolotów japońskich z lotnisk na wyspach Amami i Okino, o istnieniu, których (lotnisk, nie wysp J) do tej pory nie wiedziano. Ponieważ nad naszym zespołem stale patroluje 40 myśliwców, japoński atak nie mógł dać większych efektów; 47 samolotów wroga padło łupem myśliwców, a 14 strąciła artyleria plot. Straty własne wyniosły 6 myśliwców. Jednakże nasz zespół nie wyszedł z tego starcia całkiem „na sucho” Uszkodzony japoński bombowiec nurkujący – nie wiadomo; celowo, czy przypadkiem – wbił się w rufowe stanowisko dowodzenia krążownika Warszawa (CA-10 1925). Zniszczone zostały rufowe radiodalocelowniki i 2 stanowiska działek 25 mm wraz z obsługą, a wszyscy przebywający na stanowisku dowodzenia zginęli. Wybuchł również gwałtowny pożar, na szczęście dość szybko ugaszony. Okręt stracił 19 zabitych i 6 rannych, lecz zachował zdolność bojową. Niejako w rewanżu, zespół U.4.1.1 wykonał uderzenie powietrzne na lotniska, z których wyruszył japoński atak. Dwie nasze grupy lotnicze, po 60 samolotów każda, zbombardowały obydwie japońskie bazy, niszcząc w powietrzu i na ziemi 27 samolotów, przy stracie 2 maszyn własnych. Ponieważ teraz Japończykom zostało na Amami i Okino łącznie 7 sprawnych maszyn, obydwie bazy można uznać na wyłączone – przynajmniej na pewien czas – z akcji.
Na froncie chińskim, pobite siły japońskie, w celu uniknięcia okrążenia, wycofują się w ogólnym kierunku na wschód. Chińczycy wprowadzili do walki następne dwie dywizje, pomimo że proces ich szkolenia i wyposażania nie został jeszcze zakończony. Należy się liczyć z dużymi stratami tych jednostek, ale chińskie dowództwo uznało, że stawka jest tego warta.
Na postawionych przez nasze podwodne stawiacze minach zatonęły: japońskie 1 OP, 1 trałowiec i 2 statki oraz 1 chiński OP, któremu własna admiralicja nie dostarczyła na czas aktualnej mapy pól minowych.
Stracono kuter patrolowy KP-70 (PC-57 1941), który wskutek błędu nawigacyjnego wszedł na skały u wyjścia z atolu Clipperton.
Wojna podwodna przyniosła w ostatnim czasie następujące wyniki:
- zatopionych statków japońskich 4
- zatopionych japońskich OP 3,
- zatopionych chińskich statków 2,
- zatopionych polskich statków 1.
Informacje uzupełniające.
Mając na uwadze wstępne doświadczenia z akcji desantowej na Okinawę, podjęto dwie istotne decyzje:
- budowy następnych trałowców desantowych oraz przydzielania zespołom desantowym trałowców klasycznych;
- budowy, będących modyfikacją średnich okrętów desantowych typu Dąbie (LSM-9 1939), okrętów wsparcia artyleryjskiego desantu.
Jednostkom wsparcia desantu będzie przypisany kod LSG, a nazywane będą potocznie kanonierkami desantowymi. Przewidywane uzbrojenie tych okrętów to: 4-6 dział 105 mm wz.1920, 4 automatyczne 57 mm wz.1939, 8 plot 25 mm wz.1933 oraz 2-4 moździerze 210 mm. Działa 105 mm pochodzić będą z rezerwy, znalazły się tam po zastąpieniu ich przez stabilizowane działa wz.1939. Moździerze 210 mm używane były dotychczas tylko na lądzie w składzie armijnych brygad moździerzy (54x152 mm i 18x210 mm). Zamontowane na projektowanych kanonierkach, służyć będą do niszczenia nadbrzeżnych fortyfikacji oraz celów ukrytych, nieosiągalnych dla strzelających płaskotorowo dział okrętowych.
Bilans strat.
Po stronie polskiej:
- zatopionych: 2 lotniskowce, 1 ciężki krążownik, 2 lekkie krążowniki, 1 kanonierka, 1 kanonierka rzeczno-morska, 4 niszczyciele, 2 niszczyciele eskortowe, 7 okrętów podwodnych, 1 podwodny stawiacz min, 1 eskortowiec, 1 patrolowiec, 5 kutrów patrolowych, 2 ścigacze torpedowe, 2 ścigacze artyleryjskie, 2 średnie okręty desantowe, 7 małych okrętów desantowych, 16 kutrów desantowych, 3 holowniki, 12 statków;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 1065 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli 22180 osób.
Po stronie chińskiej:
- zatopionych: 1 lekki krążownik, 1 niszczyciel, 2 torpedowce, 6 okrętów podwodnych, 1 patrolowiec, 2 ścigacze torpedowe, 1 duży okręt desantowy, 4 średnie okręty desantowe, 4 małe okręty desantowe, 10 kutrów desantowych, 34 statki;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 655 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli 209400 osób.
Po stronie japońskiej:
- zatopionych: 3 pancerniki, 3 krążowniki liniowe, 9 lotniskowców, 2 transportowce wodnosamolotów, 7 ciężkich krążowników, 6 lekkich krążowników, 14 niszczycieli, 4 torpedowce, 18 okrętów podwodnych, 9 stawiaczy min, 4 trałowce, 6 patrolowców, 6 dozorowców, 9 ścigaczy torpedowych, 104 statki;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 2334 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli ok. 159400 osób.
Po stronie syjamskiej:
- zatopionych: 2 pancerniki obrony wybrzeża, 1 krążownik lekki, 1 kanonierka, 8 torpedowców, 2 okręty podwodne, 2 patrolowce, 4 trałowce, 1 ścigacz torpedowy, 1 holownik, 14 statków;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 46 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli ok. 2690 osób.