czwartek, 16 sierpnia 2018

Wiadomości z floty nr 56/2/1944



Wiadomości z floty nr 56/2/1944

Okręty.
Oddano do służby 9 okrętów podwodnych typu Belona (SS-89 1939), będą one nosić nazwy: Hakodziobek, Makrelosz, Ablena, Kolias, Menhaden, Etmaloza, Alektys, Karanks i Lichia. Utworzą one 13.Flotyllę okrętów podwodnych, bazującą na atolu Truk, w obszarze TR 5.Floty.
Oddano do służby 16 niszczycieli typu Burza (DD-108 1942). Nazwy tych okrętów to (przepraszam!): Sno, Akman, Reshabar, Tergal, Virason, Zonda, Papagayo, Caju, Cambueiros, Pampero, Paramito, Patagon, Seca, Sudestada, Suracon i Surazo. Pierwsze osiem utworzy bazującą w Suao 13.Flotyllę niszczycieli 4.Floty a drugie osiem, bazującą na Truk 14.Flotyllę 5.Floty.
Za symboliczną, łączną kwotę 132 tys. zł. sprzedano Chińczykom 6 kutrów desantowych typu KD-1 i 2 małe okręty desantowe typu OD-1.
Oddano do służby 28 kutrów desantowych typu KD-29 (LC-29 1939).
Oddano do służby 11 małych okrętów desantowych piechoty typu OD-3 (LSS-3 1934).
Oddano do służby 5 małych okrętów desantowych czołgów typu OD-9 (LSS-9 1935).
Oddano do służby 3 średnie okręty desantowe typu Dąbie (LSM-9 1939).
Oddano do służby 1 duży okręt desantowy czołgów typu Biskaje (LSL-1 1939).
Oddano do służby 1 transportowiec desantowy typu Sund (TSL-3 1939).
Oddano do służby 14 trałowców desantowych typu TD-1 (MSL-1 1943).
Budowa ww. okrętów desantowych była konieczna z uwagi na: poniesione w inwazji na Okinawę straty, odstąpienie niektórych jednostek Chinom oraz sformowanie szóstej na Dalekim Wschodzie (dziesiątej ogółem) brygady piechoty morskiej.
Na ukończeniu jest budowa 12 kanonierek desantowych dwu różnych typów, zostaną one przedstawione w najbliższym poście.
Uzbrojenie.
Zakończono prace projektowe nad okrętowymi wyrzutniami samonaprowadzających się torped pop 356 mm. Największą trudnością było opracowanie systemu naprowadzania akustycznego, który zapewniłby bezpieczeństwo okrętu wyrzucającego torpedę. Trudność tę pokonano stosując dwa rozwiązania. Pierwszym jest zestaw 4 hydrofonów zaopatrzony w przelicznik, który porównuje odbierane przez poszczególne hydrofony sygnały, pod względem ich siły i kierunku. Dzięki temu, torpeda nie kieruje się na sygnał bezwzględnie najsilniejszy (krótko po wystrzeleniu byłby to szum generowany przez okręt strzelający torpedę), lecz na sygnał najsilniejszy spośród nadchodzących z przedniej półsfery, czyli zakładanego miejsca przebywania atakowanego OP. W porównaniu z analogiczną torpedą lotniczą, torpeda okrętowa nie wykonuje cyrkulacji, ale porusza się prostoliniowo, aż do momentu odebrania „właściwego” sygnału; wtedy dopiero przelicznik uruchamia stery kierunku i zanurzenia. Drugim rozwiązaniem jest bezpiecznik zanurzenia, uniemożliwiający torpedzie atak na obiekt o zanurzeniu mniejszym niż 8 m.
Dokonane – w porównaniu z używanymi już akustycznymi torpedami lotniczymi – zmiany (wzrost długości, masy całkowitej, zasięgu i modyfikacja systemu naprowadzania), uzasadniają zmianę nazewnictwa torpedy okrętowej; nosi ona nazwę torpedy pop 356 mm wz.44 (lotnicza wz.43).
Inne.
Aktualnie nasza flota desantowa składa się z 424 okrętów (nie licząc łodzi desantowych) o łącznej wyporności 339 874 tn. Jednorazowo może wyrzucić na brzeg do:
- 76 788 żołnierzy;
- 780 czołgów lekkich lub rozpoznawczych, 528 czołgów średnich i 384 czołgów ciężkich;
- 948 samochodów terenowych i 600 samochodów ciężarowych;
- 348 dział lekkich z ciągnikami;
- 90 430 t innego sprzętu i zaopatrzenia.
Na koniec, pozwolę sobie poinformować Czytelników, że aktualnie nasza MW posiada w służbie 1275 okrętów, o łącznej wyporności 2 996 002 tn. Powyższe liczby nie uwzględniają wyczarterowanych na czas wojny statków cywilnych oraz większości taboru portowego (doki i żurawie pływające, pogłębiarki i szalandy, hulki, krypy magazynowe, lichtugi i bunkierki, latarniowce, pilotówki i motorówki portowe itp.).
Kiedyś sobie pomyślałem, że jeśli nasza flota osiągnie liczbę 1000 jednostek, to  stracę nad nią kontrolę. Niewiele się myliłem. Mimo pracochłonnego prowadzenia rozmaitych zestawień i ewidencji, ogarnięcie tego inwentarza staje się coraz trudniejsze. Jeśli doliczyć do tego konieczność – chociażby pobieżnego –  kontrolowania flot japońskiej i chińskiej, własne i obce straty wojenne, to robi się już dramat. Przydałaby mi się komórka organizacyjna, ewidencjonująca wszystkie „przychody i rozchody” oraz przesunięcia organizacyjne okrętów własnych i obcych. Ponieważ na taką pomoc nie mogę liczyć, proszę mi wybaczyć ewentualne przyszłe błędy w „gospodarce” okrętami.

środa, 15 sierpnia 2018

Komunikat wojenny nr 20/1944 cz.III – kwiecień 1944



Komunikat wojenny nr 20/1944 cz.III – kwiecień 1944

Przebieg działań.
Trwa walka o uratowanie naszego Łokietka. Tylko pomoc pomp holownika Mamut pozwala na utrzymanie znajdującej się w kadłubie pancernika ilości wody na stałym poziomie. O holowaniu na razie nie ma mowy; po pierwsze pogoda i stan okrętu na to nie pozwalają, a po drugie nie da się jednocześnie holować i odpompowywać stale wdzierającej się do kadłuba pancernika wody. Z Łokietka zdjęta zostaje zbędna w tej sytuacji większość załogi, pozostaje część załogi maszynowej, grupy awaryjne, obsługa artylerii plot, oraz – oczywiście – dowódca. Wezwane zostają: z Truk okręt warsztatowy Lestek (RS-3 1943) i baza/okręt ratowniczy OP Rysy (SDS-2 1919/1921), a z Rabaulu holownik Nosorożec (TUG-14 1934) i okręt baza nurków Krak (DSV-1 1921). Dodatkowo, do asysty walczącemu o życie pancernikowi skierowano (pusty już) duży okręt desantowy piechoty typu Wielka Syrta (LSL-2 1941); w razie konieczności przejmie on pozostającą na Łokietku część załogi.
Trwają walki na Okinawie. Japończycy, którzy dotychczas konsekwentnie ograniczali się do działań obronnych, nie wytrzymali i przeprowadzili w sile dwu pułków piechoty nocny atak na polskie pozycje. Przez chwilę sytuacja była poważna; przenikające przez polską pierwszą linię japońskie grupy, zaatakowały stanowiska artylerii dywizyjnej, doszło do walk wręcz. Dużą pomocą wykazały się nasze kanonierki z zespołu D.4.1.7, niebiorące udziału w poprzednio opisanych walkach na morzu. Wystrzeliwując cały swój zapas pocisków oświetlających ułatwiły opanowanie sytuacji. Nie obyło się jednak bez konieczności rzucenia do walki pododdziałów tyłowych, saperów, remontowców, ochrony sztabów, a nawet łącznościowców i kucharzy. Po nastaniu świtu, odnaleziono na pobojowisku ponad 3,5 tysiąca japońskich trupów i ciężko rannych. Doliczając do tego – znaczną zapewne – liczbę lżej rannych, trudno uznać japoński atak za sukces. Straty własne wyniosły 810 zabitych i zaginionych oraz 1780 rannych. Trochę poniewczasie, zarządzono w polskich jednostkach minowanie na noc przedpola, zakładanie zasieków z drutu kolczastego oraz potykaczy, a nawet zdemontowano z niektórych jednostek desantowych i ustawiono na pierwszej linii reflektory. Przydało się to już dwa dni później, kiedy Japończycy ponowili nocny atak, jednak mniejszymi już siłami. Tym razem wszystko skończyło się już na przedpolu polskich stanowisk. Wczesne wykrycie ataku umożliwiło położenie skutecznej zapory ogniowej przez batalionowe i brygadowe moździerze oraz strzelającą diagonalnie do linii frontu broń maszynową. Zabitych zostało ponad 1000 japońskich żołnierzy, przy stratach własnych wynoszących tylko 32 zabitych i 89 rannych.
Kilka dni później nastąpił – poprzedzony silnym bombardowaniem z powietrza oraz ostrzałem z lądu i morza – szturm generalny na linię Shuri. Osłabiona poprzednimi i niepotrzebnymi chyba, na wpół samobójczymi atakami, obrona japońska pękła, umożliwiając wyjście w przestrzeń operacyjną polskich sił pancernych. Za wyjątkiem odosobnionych punktów oporu w miejscowościach Naha i Yonabaru oraz wokół historycznego zamku Shuri, japońskie siły wycofały się na południowy cypel wyspy oraz w głąb Półwyspu Chinen. W trakcie chaotycznego odwrotu, ścigani przez polskie czołgi, porzucili Japończycy dużą ilość broni ciężkiej, a nawet osobistej oraz większość zapasów;  źle im to wróży na przyszłość.
Działania na północy wyspy nie obfitowały w tak dramatyczne wydarzenia. Dość szybko i bez silniejszego oporu osiągnięto północny cypel Okinawy. Po przegrupowaniu sił, jedna z naszych brygad piechoty morskiej – wykorzystując sprawny tabor desantowy – lądowała na wysepce Ie-jima. Kilkuset-osobowy garnizon wysepki, wykazując typowy dla Japończyków wstręt do poddawania się, został wybity niemal do nogi.
Uruchomione zostają przystanie Ginowan i Nago, ułatwia to zaopatrywanie naszych wojsk na wyspie oraz ewakuację rannych.
Chociaż walki z broniącymi się jeszcze japońskimi punktami oporu potrwają jakiś czas, zdobycie Okinawy można już uznać za wykonane.
Poniżej mapka III fazy walk.


Wojna podwodna przyniosła w bieżącym miesiącu następujące wyniki:
- zatopionych statków japońskich 5
- zatopionych japońskich OP 8,
- zatopionych polskich statków 1,
- zatopionych chińskich statków 1,
- zatopionych chińskich OP 1.
Z ośmiu zatopionych japońskich OP, 6 padło łupem szeroko już używanych (łącznie 7 eskadr w regionie) polskich samolotów WSD-34RB Czapla. Tym samym spełniły pokładane w nich nadzieje, stając się chyba najgroźniejszym wrogiem japońskiego OP. Trzeba jednak podkreślić, że problemy z paliwem, sprawią iż niebawem coraz trudniej będzie spotkać japoński okręt podwodny na pełnym morzu.
Bilans strat.
Po stronie polskiej:
- zatopionych: 2 lotniskowce, 1 ciężki krążownik, 3 lekkie krążowniki, 1 kanonierka, 1 kanonierka rzeczno-morska, 8 niszczycieli, 2 niszczyciele eskortowe, 7 okrętów podwodnych, 1 podwodny stawiacz min, 1 eskortowiec, 1 patrolowiec, 5 kutrów patrolowych, 2 ścigacze torpedowe, 2 ścigacze artyleryjskie, 2 średnie okręty desantowe, 7 małych okrętów desantowych, 16 kutrów desantowych, 3 holowniki, 13 statków;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 1134 samoloty;
- zabitych i wziętych do niewoli 25970 osób.
Po stronie chińskiej:
- zatopionych: 1 lekki krążownik, 1 niszczyciel, 2 torpedowce, 7 okrętów podwodnych, 1 patrolowiec, 2 ścigacze torpedowe, 1 duży okręt desantowy, 4 średnie okręty desantowe, 4 małe okręty desantowe, 10 kutrów desantowych, 40 statków;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 657 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli 234400 osób.
Po stronie japońskiej:
- zatopionych: 5 pancerników, 3 krążowniki liniowe, 11 lotniskowców, 2 transportowce wodnosamolotów, 8 ciężkich krążowników, 7 lekkich krążowników, 17 niszczycieli, 4 torpedowce, 26 okrętów podwodnych, 10 stawiaczy min, 5 trałowców, 6 patrolowców, 6 dozorowców, 10 ścigaczy torpedowych, 110 statków;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 2581 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli ok. 217400 osób.
Po stronie syjamskiej:
- zatopionych: 2 pancerniki obrony wybrzeża, 1 krążownik lekki, 1 kanonierka, 8 torpedowców, 2 okręty podwodne, 2 patrolowce, 5 trałowców, 1 ścigacz torpedowy, 1 holownik, 15 statków;
- zestrzelonych lub zniszczonych na ziemi 46 samolotów;
- zabitych i wziętych do niewoli ok. 2730 osób.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Komunikat wojenny nr 20/1944 cz.II – kwiecień 1944



Komunikat wojenny nr 20/1944 cz.II – kwiecień 1944

Przebieg działań.
Na wieść o polskim desancie na Okinawę, zebrał się w Tokio japoński sztab imperialny. Mimo, że wszyscy uczestnicy posiedzenia zgodnie ocenili wynikające z faktu inwazji Okinawy zagrożenie, to wystąpiła rozbieżność zdań, co do sposobów przeciwdziałania. Przedstawiciele wojsk lądowych oznajmili, że jeżeli flota zapewni dostarczenie na wyspę posiłków, a lotnictwo je osłoni, to polski desant zostanie zepchnięty do morza lub zniszczony w miejscu lądowania. Reprezentanci lotnictwa zażądali oddania do ich dyspozycji rezerw paliwa, obiecując skuteczne wsparcie działań floty i wojsk lądowych, które ich zdaniem są odpowiedzialne na likwidację polskiego desantu. Przedstawiciele marynarki stwierdzili, że mocno osłabione i pozbawione skutecznej osłony lotniczej oraz paliwa siły morskie nie będą w stanie zniszczyć polskiej floty desantowej i zrzucili odpowiedzialność za obronę Okinawy na wojska lądowe i lotnictwo armii. Nastąpiła zażarta dyskusja, nie bez wzajemnych pretensji, złośliwości i osobistych wycieczek; górę wzięli w niej przedstawiciele armii i lotnictwa, obligując marynarkę do zdecydowanego działania. Kiedy szef sztabu marynarki stwierdził, że w tej sytuacji każda większa akcja morska będzie miała charakter samobójczy usłyszał, że każdy Japończyk powinien być gotów umrzeć za Cesarza i niedopuszczalne by było, gdyby Cesarstwo zginęło, a marynarka ocalała. Zgodnie z japońską tradycją, ulegając zdaniu większości, sztab marynarki opracował plan pod nazwą Ten'nō no tame ni spinu, czyli Umrzeć za Cesarza. Wg planu, z bazy w Kure wyruszyć miały, po zgromadzeniu wystarczającej ilości paliwa, dwa zespoły; jeden zwany pozorującym (P), a drugi uderzeniowym (U). Jak widać, trudno Japończykom oderwać się od doktryny „przynęta i myśliwy”, jednakże w tej sytuacji chyba niczego innego sensownego nie dało się wymyślić. Zespół „P” składał się z:
- pancerników Ise i Hyuga (ten drugi nie w pełni wyremontowany po ostatnich uszkodzeniach);
- lotniskowców uderzeniowych Junyo i Taiho,
- lotniskowców eskortowych Kaiyo i Shinyo;
- krążownika ciężkiego i trzech krążowników lekkich;
- 12 niszczycieli.
W skład zespołu „U” wchodziły:
- pancerniki Yamato, Musashi i Mutsu;
- krążownik liniowy Kongo;
- lotniskowce lekkie Ryujo, Zuiho, Ryuho i Chiyoda;
- trzy krążowniki ciężkie i dwa lekkie;
- 16 niszczycieli.
Z powodu braku paliwa i wyszkolonych pilotów, liczebność grup lotniczych na japońskich lotniskowcach nie przekraczała 70% stanów etatowych.
Zespół „P” miał za zadanie podejść od północy do Okinawy, wywabić i związać walką główne polskie siły osłaniające desant, a zespół „U” omijając Okinawę od wschodu i południa, zaatakować – pozbawioną w tej sytuacji silniejszej osłony flotę desantową. Poniżej skrócona relacja przebiegu walk. Występujące w opisie i na mapce oznaczenia czasu wg schematu d:hh:mm należy czytać jako dzień, godzina, i minuty czasu lokalnego. 
1:07:40
Podążający kursem 180o zespół „P” został wykryty przez samolot rozpoznawczy zespołu U.4.1.1 ok. 200 Mm na północ od Okinawy.
1:08:10
Z pokładów zespołu U.4.1.1 startuje 60 myśliwców, 60 bombowców nurkujących i 30 samolotów torpedowych. Zespół U.4.1.2 z dużą prędkością rusza na północ.
1:09:00
Polskie eskadry myśliwców ścierają się z japońskimi myśliwcami osłony zespołu „P” Wynik: zestrzelonych 18 samolotów wroga, przy stracie 7 własnych.
1:09:10
Japoński zespół „P” atakowany przez bombowce i samoloty torpedowe polskiego zespołu U.4.1.1. Tonie trafiony czterema torpedami i czterema bombami pancernik Ise; tonie po zainkasowaniu pięciu bomb lotniskowiec Kaiho; tonie trafiony torpedą niszczyciel; uszkodzone są pancernik Hyuga (dwie bomby), lotniskowiec Taiho (torpeda), lotniskowiec Shinyo (torpeda i bomba) oraz krążownik ciężki (2 bomby). Straty atakujących samolotów bombowych i torpedowych zamykają się liczbą 5 maszyn. Japoński zespół ma absolutnie dość i uchodzi z maksymalnie osiągalną prędkością (circa 15 w) kursem 45o.
1:10:00
Jednakże zespół U.4.1.1 nie ma jeszcze dość i wyrzuca w powietrze drugą grupę lotniczą w składzie 30 myśliwców, 40 bombowców nurkujących i 20 samolotów torpedowych.
1:10:40
Zespół „P” ponownie atakowany przez nasze lotnictwo; nieliczne, będące w powietrzu japońskie myśliwce nie są w stanie istotnie wpłynąć na przebieg ataku i w większości zostają zestrzelone. Tonie po trafieniu dwiema torpedami i czterema bombami lotniskowiec Junyo; tonie uszkodzony wcześniej krążownik ciężki (torpeda); dwie bomby posyłają na dno krążownik lekki, a jedna niszczyciel. Ponownie uszkodzony jest lotniskowiec Taiho (dwie bomby). Jeszcze jedną bombę inkasuje pancernik Hyuga; ten okręt jest wprawdzie pechowy, ale chyba niezniszczalny, to już czwarte w tej wojnie jego poważne uszkodzenie, a wciąż żyje! Resztki japońskiego zespołu uchodzą na północ.
1:11:50
Po przyjęciu na pokłady powracających z ostatniej akcji samolotów, zespół U.4.1.1 zawraca na południe; dalsza pogoń za już rozbitym japońskim zespołem nie ma sensu, tym bardziej, że niebezpiecznie zbliżyłaby nasze okręty do lądowych baz lotniczych wroga. Zawraca również zespół U.4.1.2.
1:14:00
Lis jest w kurniku! Samolot rozpoznawczy zespołu D.4.1.8 wykrywa na południe od Okinawy silny zespół japoński. Nastąpiło to prawie w ostatniej chwili, w czasie stale pogarszających się warunków pogodowych. Wkrótce, z powodu zbyt niskiego pułapu chmur, operacje lotnicze staną się niemożliwe. Naprzeciw wykrytemu nieprzyjacielowi rusza zespół D.4.1.7 (bez zbyt wolnych kanonierek), nie ma on zbyt wielu szans w walce z potężnym japońskim zespołem pancernym, ale będzie chciał go związać walką do czasu nadejścia zespołu U.4.1.2. Zespoły D.4.1.8, D.4.1.9 i U.4.1.3 (na mapce oznaczone zbiorczo D.4.1) skupiają się razem i odchodzą na północny-zachód.
1:14:40
Radary zespołu D.4.1.7 wykrywają japońską eskadrę; zespół wykonuje zwrot w prawo i otwiera ogień z odległości ok. 22 km. Zaskoczeni obecnością w tym miejscu polskich ciężkich okrętów, Japończycy również wykonują zwrot i odpowiadają ogniem. Odległość pomiędzy walczącymi maleje do 19 km. Japońskie okręty liniowe i krążowniki ciężkie strzelają do polskich pancerników, a krążowniki lekkie i niszczyciele do swoich odpowiedników w polskim szyku. Niemogące użyć swojej głównej broni japońskie lotniskowce, trzymają się z tyłu. Polskie pancerniki skupiają ogień na jednym z dwu największych japońskich okrętów liniowych, jest nim Yamato. Okręty zespołu U.4.1.2 przeciążają maszyny, idąc z pomocą walczącym już kolegom. Pogoda nadal uniemożliwia użycie lotnictwa.
1:15:20
Trafiony 14 pociskami 457 mm i 24 203 mm nasz pancernik Władysław Łokietek (BB-1923/1939) odpada z szyku, dryfując na północ. Jego bliźniak Kazimierz Wielki, mimo otrzymania 12 pocisków 406 i 356 mm utrzymuje się w szyku i kontynuuje walkę. W celu odciążenia własnej linii bojowej, ruszają do ataku torpedowego nasze niszczyciele typu Autan (DD-100 1941), ściągając na siebie ogień japońskich krążowników lekkich i niszczycieli, oraz artylerii średniej okrętów liniowych. Niestety, japońska nawała ogniowa (22x152, 22x140 i 116x127 mm) uniemożliwia niszczycielom wyjście na korzystną pozycję strzału torpedowego. Toną kolejno: Aspre, Bise i Baguio; poważnie uszkodzone są: Barguzin, Bohorok i Garding; lekko Autan; tylko Breva wychodzi bez szwanku. Z wystrzelonych w akcie rozpaczy 32 torped żadna nie trafia, jednakże ten – niemal samobójczy – atak zmusza Japończyków do wykonywania uników, a tym samym oddala od będących ich celem okrętów desantu. Polski zespół wykonuje zwrot na północny-zachód, aby choć na chwilę wyjść spod morderczego japońskiego ognia, a także w celu wyprowadzenia Japończyków pod lufy nadciągającego zespołu U.4.1.2. Odległość pomiędzy walczącymi wzrasta do 29 km, ogień japoński traci na gęstości i celności. Pomimo ofiarnych wysiłków załogi, tonie śmiertelnie uszkodzony niszczyciel Garding.
1:16:20
Na ekranach radarów zespołu U.4.1.2 pojawiają się obydwa walczące zespoły. Zespół D.4.1.7 wykonuje zwrot na północ, celem połączenia się z zespołem U.4.1.2. Japończycy tracą kontakt wzrokowy z przeciwnikiem, więc również wykonują zwrot na kurs 0o i zwiększają prędkość do 24 w.
1:17:00
Zespoły U.4.1.2 i D.4.1.7 łączą się. Dowództwo całości obejmuje wiceadmirał dowodzący zespołem silniejszym; pierwszą jego decyzją w nowej roli jest odesłanie na wschód poważnie uszkodzonych Kazimierza Wielkiego oraz niszczycieli Barguzin i Bohorok. Teraz siły co najmniej się wyrównują; przeciwko japońskim 18x457, 8x406, 8x356 i 30x203 mm dysponujemy 16x509, 20x356 i 20x203 mm. Stosunek ciężaru salwy burtowej (tylko dział od 203 mm wzwyż) wynosi 46,53 do 42,66 t. Dodatkowymi atutami sił polskich są: posiadanie radaru oraz fakt, że Yamato nie jest już w pełni sprawny po odniesionych w dotychczasowej walce uszkodzeniach. Odległość pomiędzy przeciwnikami zmniejsza się do 26 km i Japończycy odzyskując kontakt wzrokowy, wykonują zwrot na zachód i otwierają ogień na dystansie 25 km. Zespół polski natychmiast odpowiada. Następuje bardzo niefortunne dla nas wydarzenie; otóż lekki krążownik Kojani (typ Philipsburg CL-40 1938), wykonując spóźnione i dość nieudolne manewry dołączenia do głównego szyku, przypadkowo znalazł się w nieprzewidzianym dla niego i bardzo niebezpiecznym miejscu. Na skutek powyższego, został nakryty japońską salwą 406 mm (cztery bezpośrednie trafienia), a dodatkowo trafiony kilkoma pociskami 203 mm własnych okrętów. Dla uszkodzonego już wcześniej małego krążownika, było to zdecydowanie za dużo. Po kilku minutach okręt przewrócił się na lewą burtę i zatonął z ponad połową załogi. Z upływem czasu polska przewaga ogniowa i techniczna daje o sobie znać. Przy słabej i wciąż pogarszającej się widoczności, nasze kierowane radarem działa są znacznie celniejsze. Ciężkie cięgi zbiera Yamato; wprawdzie jego wieże wytrzymują trafienia pociskami 509 mm, ale pancerz burtowy i pokładowy już nie. Zniszczona zostaje część urządzeń napędowych, na kilkanaście minut przerwany jest dopływ prądu do wież artylerii głównej oraz systemów kierowania ogniem, na pokładach szaleją pożary, prędkość okrętu spada do 17 w. Ciężkie chwile przeżywają również Musashi (11 trafień 509 mm), Mutsu (12 trafień 356 mm) i Kongo (9 trafień 356 mm) . Dowódca japońskiego zespołu analizuje sytuację: wykonanie zadania, polegającego na zniszczeniu polskiej floty desantowej jest już nierealne; amunicja się kończy; kontynuowanie starcia grozi zniszczeniem całości eskadry; utrzymanie kursu niebezpiecznie zbliża zespół do brzegów Chin i Tajwanu; najkrótsza droga odwrotu na północ odcięta przez nieprzyjaciela; za niespełna dwie godziny zapadną ciemności, co tylko zwiększy przewagę wroga (radar!) i na koniec, „nielotna” pogoda kiedyś ustąpi, a wtedy… Decyzja może być tylko jedna.
1:17:50
Japońska eskadra wykonuje zwrot na południe, a później na południowy-wschód, uchodząc maksymalnie osiągalną prędkością 24 w. Nienadążający za siłami głównymi, a więc skazany już Yamato, będzie osłaniał odwrót. Polski zespół rusza w pościg za uchodzącym wrogiem.
1:19:00
Nasze okręty dopadają Yamato; w zapadających ciemnościach nocy rozgrywa się efektowny, lecz tragiczny spektakl. Dziesiątki ciężkich pocisków uderzają w pływającą fortecę. Przez kilkanaście pierwszych minut Yamato odpowiada, choć bardzo niecelnie; uszkodzenia systemów kierowania ogniem oraz problemy z zasilaniem dają o sobie znać. Później płonący od dziobu do rufy okręt milknie, skończyła się amunicja. Teraz do ataku, na nieruchomy już pancernik, ruszają krążowniki i niszczyciele. Krążownik ciężki Poznań (CA-14 1937) oświetla cel reflektorami, a torpedy wyrzucają kolejno: krążowniki lekkie Bydgoszcz i Opole (CL-32 1936) oraz niszczyciele Orosi, Burste, Habub i Leste (DD-100 1941). Z 38 wystrzelonych torped trafia 12, wszystkie w prawą burtę. W sekwencji infernalnych eksplozji, Yamato przewraca się na burtę i otoczony kłębami ognia, dymu i pary tonie z praktycznie całą załogą. Zdołano wyłowić z wody jedynie 13 członków załogi, z czego jeden musiał zostać zastrzelony, ponieważ próbował atakować ratujących go polskich marynarzy. Chcąc jak gdyby konkurować z reżyserowanym i rozegranym przed chwilą przez ludzi spektaklem, rozpętuje się tropikalna burza, przecinając błyskawicami czarny już nocny horyzont. Dowódca polskiej eskadry zarządza koniec pościgu; pogoda stale się pogarsza, a stany paliwa są na granicy bezpieczeństwa. Wszystkie sprawne polskie zespoły, walcząc z coraz wyższą falą, zmierzają do rejonu na północny-wschód od Okinawy, celem pobrania paliwa, amunicji i innego zaopatrzenia.
Poniżej uproszczona mapka opisywanych walk.


Przedstawione wyżej zmagania będą nosić ogólną nazwę morskiej Bitwy o Okinawę; a w szczególności drugiej Bitwy na Morzu Wschodniochińskim i Bitwy na południe od Kume-jima.