Budowa kolumbijskich niszczycieli eskortowych typu Julio Cesar Tello 1943-1944 (8 jednostek)
Pierwsze w
kolumbijskiej flocie okręty, zaprojektowane i zbudowane od początku jako niszczyciele eskortowe;
typ Trueno powstał jako adaptacja
klasycznych niszczycieli. Od eskortowców różnią się posiadaniem – typowego dla
niszczycieli – uzbrojenia torpedowego, silniejszym uzbrojeniem artyleryjskim, znacznie
większą prędkością maksymalną, ale za to mniejszym zasięgiem i słabszą
dzielnością morską. Można je uważać za coś pośredniego pomiędzy klasycznym
niszczycielem, a eskortowcem.
Jako pierwsze w
kolumbijskiej flocie, zostały wyposażone w rakietowe wyrzutnie bomb głębinowych
typu „Mousetrap” Ponieważ, Springsharp daje możliwość zdefiniowania jedynie dwóch
rodzajów broni pop, dane „Mousetrapów” dopisałem do raportu „ręcznie”,
uwzględniając ich ciężar jako „miscellaneous”
Nowością jest również, zamontowany na tych jednostkach, aktywny
akustyczny system namierzania podwodnego SONAR (amerykańska wersja brytyjskiego
ASDIC-u).
Nazwy okrętów
nawiązują do badaczy rejonów geograficznych Wielkiej Kolumbii. Mamy tu także
akcenty polskie (słoń, a sprawa polska…J). Konstanty
Jelski (Constantino Jelski) badał
faunę i florę Peru (a także Gujany Francuskiej); zgromadził tak duże
materiały, obejmujące dziesiątki nowych dla nauki gatunków zwierząt, że na nich
mogli oprzeć swe prace naukowe liczni uczeni polscy i obcy. Jan Sztolcman (Juan Stolzmann) badał faunę ptasią Peru
i Ekwadoru, m.in. odkrywając cztery nowe gatunki.
Okręty budują
stocznie Astillero Naval No.3 w Cartagenie i Construcción Naval y Plantas
Mecánicas w La Guaira, po cztery jednostki. Wszystkie dostawy zapewnia przemysł krajowy.
Opis techniczny.
Kadłub
Gładkopokładowy, z szeroką pawężą
rufową.
Napęd
Dwa silniki diesla Sulzer Südamerika
(SS), o mocy 6000 KM każdy, w dwu maszynowniach.
Do ustalenia prędkości maksymalnej
użyto, wyliczonego na znanych już zasadach, współczynnika zwiększającego 1,020.
Uzbrojenie
Na okręcie zamontowano:
- 2xIx127
mm/38 Bethlehem
Steel/HM M1932, przy elewacji 45o donośność pociskiem AAC 25,00
kg wynosi 16640 m, a przy elewacji maksymalnej 85o donośność pionowa
tym samym pociskiem wynosi 11340 m;
- 3xIIx37
mm/57 FNA M1936, przy elewacji 45o
donośność pociskiem 0,74 kg wynosi 6950 m, a przy elewacji maksymalnej 85o
donośność pionowa tym samym pociskiem wynosi 4100 m;
-
4xIx20 mm/70 Oerlikon/FNA M1934,
przy elewacji 45o donośność
pociskiem 0,123 kg wynosi 4390 m, a przy elewacji maksymalnej 85o
donośność pionowa tym samym pociskiem wynosi 3050 m,
- 1xIVxwt533mm;
- 2xwbg
z zapasem 48 bg;
- 2xmbg
z zapasem 24 bg;
- 2xrmbg
z zapasem 88 rbg.
Do kierowania ogniem
zainstalowano dalocelownik optyczny o bazie 4,1 m oraz trzy stanowiska kierowania ogniem działek 37 mm.
Inne
Na jednostce zainstalowano: cztery
radiostacje, radionamiernik, szumonamiernik i sonar.
Julio Cesar Tello, Great Colombia escort destroyer laid down 1943, launched 1943, completed 1943 (engine 1943)
Displacement:
873 t light; 928 t
standard; 1 138 t normal; 1 306 t full load
Dimensions: Length (overall / waterline) x beam x draught (normal/deep)
(294,90 ft / 289,37 ft)
x 29,53 ft x (10,50 / 11,54 ft)
(89,88 m / 88,20 m) x
9,00 m x (3,20 / 3,52 m)
Armament:
2 - 5,00" / 127 mm 38,0
cal guns - 55,12lbs / 25,00kg shells, 250 per gun
Dual purpose guns in deck and hoist mounts,
1932 Model
2 x Single mounts on centreline ends, evenly
spread
6 - 1,46" / 37,0 mm
57,0 cal guns - 1,63lbs / 0,74kg shells, 2 500 per gun
Anti-air guns in deck mounts, 1936 Model
1 x Twin mount on centreline, aft deck aft
1 raised
mount
2 x Twin mounts on sides, forward deck aft
2 raised
mounts
4 - 0,79" / 20,0 mm
70,0 cal guns - 0,27lbs / 0,12kg shells, 4 500 per gun
Anti-air guns in deck mounts, 1934 Model
2 x Single mounts on sides, aft deck centre
2 raised
mounts
2 x Single mounts on sides, forward deck
centre
2 raised
mounts
Weight of broadside 121 lbs
/ 55 kg
Main Torpedoes
4 - 21,0" / 533 mm,
18,83 ft / 5,74 m torpedoes - 1,324 t each, 5,297 t total
In 1 sets of deck
mounted centre rotating tubes
Main DC/AS Mortars
2 - 421,08 lbs / 191,00 kg
Depth Charges + 48 reloads - 9,399 t total
in Stern depth charge
racks
2nd DC/AS Mortars
2 - 421,08 lbs / 191,00 kg
Depth + 24 reloads - 4,888 t total
in Depth charge
throwers
3nd DC/AS Mortars
2 – 65,00 lbs / 29,48 kg
Rocket Depth Charges + 88 reloads – 2,876 t total
Armour:
- Gun armour: Face (max) Other gunhouse (avg) Barbette/hoist
(max)
Main: 0,98" / 25 mm - 0,98" / 25 mm
Machinery:
Diesel Internal
combustion motors,
Geared drive, 2 shafts,
12 000 shp / 8 952 Kw = 27,31 kts
Range 5 800nm at
15,00 kts
Bunker normal = 210
tons, at max displacement = 379 tons
Complement:
97 - 127
Cost:
£0,553 million / $2,214
million
Distribution of weights at normal displacement:
Armament: 62 tons, 5,4%
- Guns: 32 tons, 2,8%
- Weapons: 30 tons, 2,6%
Armour: 5 tons, 0,5%
- Armament: 5 tons, 0,5%
Machinery: 310 tons,
27,2%
Hull, fittings &
equipment: 493 tons, 43,3%
Fuel, ammunition &
stores: 265 tons, 23,3%
Miscellaneous weights:
3 tons, 0,3%
- Hull below water: 3 tons
- On freeboard deck: 0 tons
Overall survivability and seakeeping ability:
Survivability
(Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
824 lbs / 373 Kg = 13,2 x 5,0 " / 127 mm
shells or 0,5 torpedoes
Stability (Unstable if
below 1.00): 1,11
Metacentric height 1,0
ft / 0,3 m
Roll period: 12,5
seconds
Steadiness - As gun platform (Average = 50 %): 74 %
-
Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,37
Seaboat quality (Average = 1.00): 1,18
Hull form characteristics:
Hull has a flush deck,
a normal bow and large transom stern
Block coefficient
(normal/deep): 0,444 / 0,463
Length to Beam Ratio:
9,80 : 1
'Natural speed' for
length: 19,58 kts
Power going to wave
formation at top speed: 62 %
Trim (Max stability =
0, Max steadiness = 100): 63
Bow angle (Positive =
bow angles forward): 16,70 degrees
Stern overhang: 1,02 ft
/ 0,31 m
Freeboard (% = length
of deck as a percentage of waterline length):
Fore
end, Aft end
- Forecastle: 18,00%, 15,03 ft /
4,58 m, 13,02 ft / 3,97 m
- Forward deck: 32,00%, 13,02 ft / 3,97
m, 12,01 ft / 3,66 m
- Aft deck: 36,00%, 12,01 ft / 3,66 m, 12,01 ft / 3,66 m
- Quarter deck: 14,00%, 12,01 ft /
3,66 m, 12,01 ft / 3,66 m
- Average freeboard: 12,50 ft / 3,81 m
Ship tends to be wet
forward
Ship space, strength and comments:
Space - Hull below water (magazines/engines, low =
better): 99,8%
- Above
water (accommodation/working, high = better): 120,8%
Waterplane Area:
5 633 Square feet or 523 Square metres
Displacement factor
(Displacement / loading): 156%
Structure weight / hull
surface area: 48 lbs/sq ft or 236 Kg/sq metre
Hull strength
(Relative):
-
Cross-sectional: 0,90
-
Longitudinal: 3,09
- Overall:
1,02
Adequate machinery,
storage, compartmentation space
Excellent accommodation
and workspace room
Ship has slow, easy
roll, a good, steady gun platform
Juan Cesar Tello (1943)
Santiago de Gebara (1943)
Juan Stolzmann (1943)
Hiram Bingham (1943)
Alexander von Humboldt (1944)
Antonio Raimondi (1944)
Max Uhle (1944)
Constantino Jelski (1944)

Próbuję porównać z jakimkolwiek realnym niszczycielem eskortowym z czasów DWS i chyba muszę skapitulować. Okręty są małe, szybkie (niczym jednostki turbinowe), silnie uzbrojone i z dużym zasięgiem operacyjnym (atut napędu dieslowskiego). Czy mają jakiekolwiek wady? Wydają mi się wyprzedzać swoją epokę o co najmniej 10 lat. Przy nich standardowe konstrukcje US Navy wypadają nadzwyczajnie blado...
OdpowiedzUsuńŁK
Porównać można np. do typu "Hunt" III. serii. "Hunty" były trochę większe, prędkość miały porównywalną, zasięg wprawdzie znacznie mniejszy, ale przy wyższej prędkości marszowej. Uzbrojenie artyleryjskie porównywalne, torpedowe słabsze, pop porównywalne, choć z mniejszym zapasem bg. "Hunty" IV. serii artylerię DP miały nawet silniejszą.
UsuńJKS
I ja zastanawiałem się nad "Huntami", ale to raczej (specyficzne i uproszczone) małe niszczyciele (podobnie, jak japońskie "Matsu"). Zdecydowanie porównanie utrudnia mi ten dieslowski napęd. Okręty amerykańskie ("Edsall") miały, co prawda, ten rodzaj napędu, ale ich prędkość była znacząco mniejsza (21 węzłów) i faktycznie były one bardziej odpowiednikiem brytyjskich fregat typu "River", niźli rzeczywistymi niszczycielami eskortowymi.
UsuńŁK
"Hunty" to typowe niszczyciele eskortowe. Do niszczycieli klasycznych nie można ich zaliczyć, przede wszystkim ze względu na zbyt niską prędkość, a także słabe uzbrojenie torpedowe.
UsuńJKS
Nie powiedziałem, że "Hunty" to "klasyczne" niszczyciele. To raczej "ersatz-niszczyciele", a za takowe uznawano niekiedy również identyczne prędkościowo japońskie "Matsu". Prędkość 27 węzłów była zresztą realnym osiągiem wielu starszych (z okresu do ~1930 r.) niszczycieli "klasycznych". Była to np. realna prędkość niegdysiejszych włoskich liderów typu "navigatori" (w latach młodości > 38 węzłów!) i to mimo dużej modernizacji już pod koniec okresu międzywojnia. Mimo tak niepokaźnej prędkości okręty te nie zostały zdegradowane do roli niszczycieli eskortowych. Podobne uwarunkowania dotyczyły wielu niszczycieli hiszpańskich, sowieckich i rumuńskich ("Mărăşeşti" realnie tylko 22 węzły!).
UsuńŁK
Jest jednak różnica. "Hunty" były od początku projektowane dla prędkości maksymalnej 26-27 w. Natomiast, przytoczone przez Ciebie przykłady klasycznych niszczycieli, były projektowane dla prędkości znacznie wyższych (35-38 w.), ich obniżenie było skutkiem zużycia urządzeń napędowych.
UsuńJKS
Tym niemniej jednak zdezelowane napędowo niszczyciele floty ("klasyczne") nieraz dalej pełniły swe podstawowe funkcje. I na tym tle niszczyciele eskortowe również mogły (i wypełniały w razie takiej potrzeby!) pełnić zastępczo zadania tych pierwszych.
UsuńŁK
Różne rzeczy się zdarzają i czasem się nawet udają, ale nie powinniśmy traktować tego jako normy.
UsuńUżywanie do zadań bojowych okrętów przestarzałych i wyeksploatowanych na zasadzie "tonący brzytwy się chwyta" to sytuacja, której należy unikać. Tak samo należy unikać używania okrętów eskortowych w roli pełnokrwistych niszczycieli.
Niszczyciele floty projektowano do prędkości o 10-15 węzłów większej niż niszczyciele eskortowe i nie bez przyczyny.
Stonk
Przykładem użycia niszczycieli eskortowych w roli klasycznych niszczycieli, jest bitwa koło wyspy Samar (25.10.1944). Z konieczności, amerykańskie niszczyciele eskortowe atakowały torpedami japoński zespół wiceadmirała Kurity. Atak nie przyniósł wymiernych skutków, utracono jedną z czterech jednostek.
UsuńJKS
Torpedy są dla niszczyciela eskortowego raczej dodatkiem niż cechą go definiującą. Prędkość jest dla niego zaletą sama w sobie. Nisczyciel eskortowy ma eskortować konwój.
UsuńKorwety typu Flower radziły sobie z tym, ale ich możliwości były ograniczone.
Kiedy w pobliżu konwoju zostanie wykryty nieprzyjacielski okręt podwodny, to okręty eskorty powinny go zaatakować. Konwój się nie zatrzyma. O ile wiele konwojów nie przekraczało prędkości 8 węzłów, to niektóre płynęły 10-12, a wtedy korwety musiały szybko przerywać poszukiwanie okrętu podwodnego i wracać na swoje miejsce w szyku, żeby im konwój nie uciekł. Nie ma sensu, jeśli po nieudanym ataku na okręt podwodny będą goniły swój konwój dwie doby i zostawią go de facto bez ochrony. Niszczyciele eskortowe mają większą swobodę polowania, bo łatwiej mogą dogonić konwój.
Stonk
A odnośnie pojawiającego się ponownie oskarżenia o wyprzedzanie epoki, to nigdy nie będzie precyzyjne i jednoznaczne.
OdpowiedzUsuńPrzy tworzeniu historii alternatywnych znamy sytuację początkową i jej rozwój, stąd jest duża pokusa dobierania rozwiązań technicznych najnowocześniejszych w danym czasie i/lub najlepiej pasujących do sytuacji. W rzeczywistości często tak nie jest. Ale w rzeczywistości ludzie robią mnóstwo błędów i głupot, mimo że lepsze rozwiązania są dostępne na wyciągnięcie ręki.
Przykładem niech będzie pistolet FP-45 Liberator, czytaj: kompletna porażka. Wyprodukowano 1.000.000 sztuk i większość z nich poszła na złom albo została wyrzucona do morza, bo nawet do huty nie opłacało się tego badziewia transportować. Różnie źródła podają. Jedni piszą, że jakaś ich liczba trafiła do Francji, inni, że nigdy do Francji, ale do Grecji i na Filipiny. Ale wobec braku relacji o ich praktyczny użyciu można śmiało stwierdzić, że ich wartość strategiczna była zerowa, a koszt produkcji i transportu znaczący.
Można to było zrobić lepiej. Koncepcja zakładała łatwy w ukryciu pistolet dla partyzantów. Najlepiej można to było zrobić w formie pistoletu powtarzalnego (z ręcznym przeładowaniem przed każdym strzałem) jak Semmerling LM-4 (gdyby zrezygnować z ekskluzywnego wykończenia, to byłby tani w produkcji, bo części ruchomych jest tam niewiele, można by też zastosować niewymienny magazynek jak w austro-węgierskim M1912). No ale nie LM-4 wtedy jeszcze nie istniał, a żeby było szybko i tanio, to nie chcemy marnować czasu i pieniędzy na opracowywanie od zera broni zupełnie nowego systemu (chwila, moment, Liberator był opracowaną od zera bronią zupełnie nowego systemu), tylko korzystać z już dostępnych rozwiązań. A proszę bardzo: dwulufowy deringer załatwi sprawę. Dwa strzały zamiast jednego, lepsza celność, chwyt bardziej dopasowany do dłoni pozwala łatwiej radzić sobie z odrzutem (strzał z Liberatora dosłownie boli, już nie wspominając o prostym fakcie, że niemal zawsze chybia). Koncepcja deringera była w USA rozwijana już od dekad, dlatego łatwo było tego rodzaju broń zrobić dobrze i łatwiej niż w przypadku Liberatora byłoby przekonać generałów lotnictwa, że to ma sens. Większość Liberatorów nigdy nie trafiła na tereny okupowane, bo dowódcy lotnictwa uważali, że bombowców i tak jest za mało, więc muszą się zajmować ważniejszymi zadaniami niż wożenie jakiegoś niepotrzebnego dziadostwa.
Stonk